Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Morskie olbrzymy będą wpływać na cały kraj. Dostaną ludzkie prawa

Przez Pokój Prasowy28 lutego, 20264 min odczytu

Nowozelandzcy parlamentarzyści rozpoczęli prace nad projektem ustawy, który formalnie uznaje wieloryby za osoby prawne. Oznaczałoby to, że przy stanowieniu i stosowaniu prawa państwo musiałoby brać pod uwagę nie tylko interesy ludzi i gospodarki, lecz także prawa samych zwierząt – w szczególności ich prawo do migracji, naturalnych zachowań, kultury oraz życia w zdrowym środowisku.

Projekt wpisuje się w szerszy, globalny trend tzw. praw natury, zakładający, że elementy świata przyrodniczego mogą być podmiotami prawa, a nie wyłącznie przedmiotami ochrony.

Ochrona wielorybów to odniesienie do rdzennych wartości


Podstawą projektu jest He Whakaputanga Moana (Deklaracja dla Oceanu) – dokument wypracowany przez rdzennych liderów regionu Pacyfiku, w tym nowozelandzkiej społeczności Māori. Deklaracja odwołuje się do tradycyjnego postrzegania świata przyrody, w którym wieloryby traktowane są nie jako zasób, lecz jako istoty powiązane z ludźmi więzami odpowiedzialności i pokrewieństwa.

To rozwiązanie jest nietypowe z punktu widzenia klasycznego prawa środowiskowego. Zwykle to państwa tworzą regulacje odgórnie, a wiedza i normy rdzennych społeczności pełnią rolę doradczą. W tym przypadku punkt wyjścia jest odwrotny: prawo krajowe miałoby zostać ukształtowane na podstawie dokumentu stworzonego poza strukturami państwa.

Projekt ustawy wniósł do parlamentu poseł Partii Zielonych Teanau Tuiono. Zgodnie z jego założeniami uznanie wielorybów za osoby prawne nie byłoby wyłącznie symbolicznym gestem, lecz narzędziem wpływającym na decyzje administracyjne i inwestycyjne, m.in. w obszarach żeglugi, rybołówstwa, górnictwa głębinowego i rozwoju infrastruktury przybrzeżnej.


Krajobraz Nowej Zelandiikovgabor79123RF/PICSEL


Ruch praw natury zakłada odejście od podejścia, w którym prawo jedynie ogranicza skalę szkód wyrządzanych środowisku. Zamiast tego wprowadza obowiązek ochrony integralności ekosystemów. W praktyce oznacza to, że przyroda może być reprezentowana w postępowaniach prawnych, a jej interes może stanowić samodzielną podstawę decyzji sądowych lub administracyjnych.

Takie rozwiązania funkcjonują już w kilku krajach. W Ekwadorze prawa natury zostały wpisane do konstytucji, a sądy wydawały orzeczenia blokujące inwestycje zagrażające rzekom czy lasom.

Nowa Zelandia również ma doświadczenie w tym obszarze: osobowość prawną przyznano wcześniej m.in. rzece Whanganui, obszarowi Te Urewera oraz górze Taranaki. Projekt dotyczący wielorybów wpisuje się więc w istniejącą linię orzeczniczo-legislacyjną, choć dotyczy gatunków migrujących daleko poza granice państwa.

Dlaczego właśnie wieloryby?


Zwolennicy projektu podkreślają, że wieloryby są szczególnym przypadkiem ze względu na swoją biologię i rolę ekologiczną. Są długowieczne, tworzą złożone struktury społeczne, przemieszczają się na tysiące kilometrów i odgrywają istotną rolę w funkcjonowaniu oceanów – m.in. poprzez wpływ na obieg składników odżywczych.

Jednocześnie, mimo wieloletnich międzynarodowych regulacji ograniczających wielorybnictwo, presja na te zwierzęta rośnie. Globalna żegluga zwiększa ryzyko kolizji, hałas podwodny zakłóca komunikację, a zmiana klimatu wpływa na dostępność pożywienia i trasy migracyjne. Zwolennicy prawnej podmiotowości wielorybów argumentują, że dotychczasowe instrumenty ochrony są niewystarczające wobec skali i charakteru tych zagrożeń.

Istotnym elementem całego procesu jest współpraca z naukowcami. W prace nad wdrażaniem deklaracji zaangażowani są m.in. prawnicy z programu More-Than-Human Life przy Uniwersytecie Nowojorskim oraz badacze z Project CETI – inicjatywy analizującej komunikację kaszalotów z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.

Jednym z głównych problemów jest fakt, że wieloryby migrują przez wody wielu państw oraz obszary poza jurysdykcją krajową. Nawet jeśli Nowa Zelandia uzna ich prawa w swoim systemie prawnym, skuteczna ochrona będzie wymagała współpracy międzynarodowej. Z tego powodu organizacje stojące za deklaracją prowadzą rozmowy z innymi krajami Pacyfiku, m.in. z Wyspami Cooka, Tongą, Hawajami i Alaską.

W deklaracji pojawiają się także odniesienia do tradycyjnych narzędzi ochrony, takich jak rāhui – czasowe zakazy lub ograniczenia dostępu do określonych obszarów, stosowane w celu regeneracji ekosystemów. W Nowej Zelandii takie praktyki bywają już uwzględniane w decyzjach administracyjnych, co może ułatwić ich integrację z nowymi przepisami.

Potencjalne konsekwencje dla prawa i gospodarki


Krytycy projektu zwracają uwagę na niejasności dotyczące praktycznego stosowania przepisów: kto miałby reprezentować wieloryby w postępowaniach prawnych, jak rozstrzygać konflikty między ich prawami a interesami gospodarczymi oraz jak egzekwować regulacje poza wodami terytorialnymi. Zwolennicy odpowiadają, że podobne pytania pojawiały się wcześniej przy nadawaniu osobowości prawnej rzekom czy lasom, a praktyka stopniowo wypracowała odpowiednie mechanizmy.

Jeśli projekt zostanie przyjęty, Nowa Zelandia może stać się pierwszym państwem, które wprost uzna prawa wielorybów w ustawodawstwie krajowym. Niezależnie od dalszych losów inicjatywy, sama debata pokazuje przesunięcie w myśleniu o relacji między prawem, nauką i ochroną przyrody – od podejścia skoncentrowanego wyłącznie na człowieku ku modelowi, w którym inne gatunki są traktowane jako współuczestnicy systemu prawnego.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Duże, drapieżne płazy opanowały morza całego świata. Jak to się stało?

Komary nie zawsze atakowały ludzi. Oto dlaczego zaczęły nas gryźć

Żubrzyca utknęła na zamarzniętym jeziorze. Strażacy holowali ją 130 metrów

Ta karma może narażać psy i koty. Wykryto „wieczne chemikalia”

Polskie miasto zleci zabicie 100 dzików. „Decyzja jest ostateczna”

Nie tylko buldogi i mopsy. Inne rasy psów też są zagrożone

Znaleźli przedziwne gniazdo. Coś się w nim od początku nie zgadzało

Trump miał konflikt, o którym mało kto wie. Poszło o małego ślimaka

Kiedy siać pomidory na rozsadę? Zasada 8 tygodni i obfite zbiory

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.