W sezonie rozliczeń podatkowych warto wiedzieć, że poza PIT i CIT funkcjonują w naszym kraju jeszcze inne podatki dochodowe. Wpływy z nich okazują się jednak niewielkie.
Jak pisze dziennik, relatywnie niskie wpływy dotyczą podatków:
-
od przychodów z budynków, -
od dochodów zagranicznych jednostek kontrolowanych (CFC), -
od przerzuconych dochodów, -
krajowego minimalnego CIT.
Gazeta wskazuje, że przepisy dotyczące każdej z tych danin są skomplikowane, co zmusza podatników do wydawania pieniędzy na doradców, nawet jeżeli ostatecznie kończy się to brakiem wpłaty do budżetu państwa.
„Podatki pełnią funkcję prewencyjną i ochronną”
– Coraz wyraźniej widać, że podatki te pełnią przede wszystkim funkcję prewencyjną i ochronną. W tym sensie sama świadomość ich istnienia działa dyscyplinująco – komentuje Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i partner w Grant Thornton.
Niektóre daniny można odliczyć od klasycznego podatku dochodowego, a kwotę, która zostanie wpłacona, odliczać w kolejnych latach w zeznaniach rocznych PIT lub CIT. Po co zatem te podatki, skoro i tak odlicza się jeden od drugiego? Jak pisze dziennik, celem jest zobowiązanie podatnika, by wpłacił do budżetu państwa choć minimalną kwotę, skoro nie wykazuje (nie chce wykazać?) dochodu. Taka sytuacja dotyczy np. minimalnego CIT, który obciąża podatników, którzy wykazali stratę lub niską rentowność (na poziomie poniżej 2 proc.).
Po raz pierwszy minimalny CIT należało zapłacić za 2024 roku. Z przytoczonych przez gazetę danych Ministerstwa Finansów wynika, że wykazało go 656 podmiotów. To zaledwie 0,1 proc. wszystkich podatników CIT. Kwotę wyliczonego minimalnego podatku dochodowego można było pomniejszyć o CIT należny za 2024 rok, obliczony na zasadach ogólnych. Budżet państwa uzyskał niespełna 85 mln zł, z tym że kwotę zapłaconego podatku minimalnego będzie można odliczyć od CIT za kolejne trzy lata podatkowe.