Na ekranie pojawia się fotografia wykonana nocą. W ciemności majaczy sylwetka zwierzęcia. Czasem rozpoznanie zajmuje sekundę. Innym razem trzeba się przyjrzeć. Czy to lis? Wilk? A może tylko fragment jelenia wychodzącego z kadru?
Tak wygląda praca wolontariuszy pomagających w projekcie WildINTEL, realizowanym przez naukowców z Instytutu Ochrony Przyrody PAN i partnerów z kilku krajów Europy. Dzięki platformie Zooniverse każdy może zostać na chwilę badaczem i pomóc w analizie zdjęć wykonywanych przez fotopułapki.
„To może być uzależniające. Wszyscy z nas próbowaliśmy i czasami trudno się zatrzymać. Nigdy nie wiadomo, co pojawi się na następnym zdjęciu” – mówi Carlos Bautista z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, koordynator projektu WildINTEL.
Setki tysięcy zdjęć i za mało oczu. Portal Zooniverse pomaga naukowcom
Fotopułapki stały się jednym z podstawowych narzędzi współczesnej ekologii. Automatyczne kamery rejestrują zwierzęta bez obecności człowieka, dzięki czemu można śledzić ich liczebność, zachowanie i rozmieszczenie. Skala takich badań zaczyna jednak przerastać możliwości naukowców. Jedna kamera potrafi wykonać tysiące zdjęć. Sieć obejmująca kilka krajów generuje ich miliony.
Jeszcze niedawno każdą fotografię musiał obejrzeć ekspert. Dziś badacze coraz częściej korzystają z pomocy ochotników. „Tradycyjnie eksperci oglądali każde zdjęcie pojedynczo i je klasyfikowali. Dzięki udziałowi wolontariuszy możemy bardzo szybko analizować tysiące fotografii” – wyjaśnia Bautista.
Nie oznacza to jednak rezygnacji z kontroli jakości. Każde zdjęcie trafia do wielu osób. Dopiero gdy kilka niezależnych klasyfikacji jest zgodnych, wynik zostaje zaakceptowany. „W ten sposób nie opieramy się na opinii jednej osoby. Potrzebny jest konsensus. Kilku uczestników musi wskazać ten sam gatunek, zanim zdjęcie zostanie uznane za poprawnie opisane” – mówi badacz.
Ludzie uczą sztuczną inteligencję
Zaangażowanie internautów ma jeszcze jeden cel. Dane zebrane przez wolontariuszy służą do trenowania modeli sztucznej inteligencji, które w przyszłości będą samodzielnie rozpoznawać zwierzęta.
To zadanie jest znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Ryś sfotografowany w pełnym słońcu wygląda inaczej niż ten sam ryś uchwycony nocą, częściowo zasłonięty przez krzewy albo znajdujący się daleko od obiektywu. „Sztucznej inteligencji trzeba pokazać tysiące przykładów. Ten sam gatunek może wyglądać zupełnie inaczej w zależności od pozycji, światła czy warunków terenowych. Dlatego potrzebujemy dobrze opisanych zdjęć” – tłumaczy Bautista.
Nawet najlepsze algorytmy nie zastąpią jednak całkowicie ludzi. Wyniki generowane przez komputer nadal muszą być sprawdzane i porównywane z ocenami wykonanymi przez człowieka.
Mapa życia europejskich lasów
Dla naukowców najważniejsze są nie tylko informacje o tym, jaki gatunek znajduje się na zdjęciu. Liczy się również liczba zwierząt, miejsce ich występowania i częstotliwość obserwacji. Takie dane pozwalają tworzyć mapy pokazujące, gdzie poszczególne gatunki występują najliczniej, które obszary są dla nich szczególnie ważne i jak zmienia się ich sytuacja w czasie.
Projekt szybko rośnie. Obecnie obejmuje kilka regionów Europy, a kolejne są już przygotowywane. Zdjęcia napływają każdego dnia, gdy zespoły terenowe zbierają karty pamięci z fotopułapek i przesyłają dane do wspólnej bazy.
Według Carlosa Bautisty w ciągu najbliższych lat liczba fotografii może sięgnąć milionów. Badacze liczą też, że do systemu będą dołączać kolejne zespoły monitorujące dzikie zwierzęta. To oznacza, że pracy nie zabraknie. A dla uczestników może być to jedna z niewielu okazji, by siedząc przed komputerem natknąć się na rysia, wilka czy niedźwiedzia wędrującego przez europejski las.