Senator Tomasz Lenz, o którym mówi nasz rozmówca, został w maju wykluczony z Koalicji Obywatelskiej i jej klubu parlamentarnego w związku z zabiegiem jego syna, który został wykonany poza kolejką w szpitalu w Aleksandrowie – o sprawie pisała w marcu WP.
Z kolei w czerwcu portal Zero.pl opisał historię Dawida Kacprzyka, lekarza i byłego radnego Ursusa, który zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł – pracując w Warszawskim Szpitalu Południowym i trzech innych placówkach medycznych. W Szpitalu Południowym – w tzw. saloniku VIP – politycy Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodziny mieli korzystać ze specjalnej, nieoficjalnej ścieżki przyjęć.
Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, Dawid Kacprzyk zrezygnował z mandatu radnego dzielnicy Ursus oraz członkostwa w strukturach partii. Złożył też wniosek o zawieszenie w prawach członka Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie i oddał Szpitalowi Południowemu pół miliona złotych. Tymczasem Rafał Trzaskowski poinformował o odwołaniu władz placówki i powołaniu nowej rady nadzorczej, której członkami zostali Anna Walicka-Dąbrowska, Katarzyna Taraszkiewicz-Sirocka i prof. Mariusz Bidziński. Nową prezeską placówki została Aneta Gomółka-Siembora.
Jak zapowiedział Donald Tusk, nie ma żadnego ryzyka, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan. Strategię premiera chwalą działacze partii. – Premier zrobił to, co do niego należało, stosując zasadę „wypalania żelazem”. Szybkie dymisje, ostre oświadczenia i bezwzględne odcięcie tlenu opozycji miały pokazać wyborcom, że standardy KO różnią się od zachowań poprzedników. I dobrze – mówi nasz informator.
„Tusk wyrzucił Lenza. To kontrast między nami a PiS”
Zapytany o to, czy w partii zrodziła się refleksja, że afera może położyć się cieniem na kampanii wyborczej, odparł: – Okej, sprawa jest wizerunkowo niesmaczna, ale Tusk coś robi, wyrzucił np. Lenza, który przeginał, zorganizował kontrolę ws. afery szpitalnej. A Kaczyński? Nic nie robi z politykami pokroju Cieszyńskiego (wiceminister zdrowia w czasie pandemii – red.), którzy desperacko szukali symetrii dla własnych, dawnych afer. To jest ten kontrast – mówi.
W opinii polityka, sprawa „przycichnie” przez wakacje. – Media nakręcają aferę, ale nie spodziewam się większego tąpnięcia w sondażach. Ta sprawa nie ma potencjału na trwałe przeoranie sceny politycznej, na które tak bardzo liczy Nowogrodzka – podkreśla polityk KO.