-
Georgy Avaliani, rosyjski dezerter, uciekł z frontu na Ukrainie, był torturowany oraz kilkakrotnie próbował opuścić Rosję.
-
Złożył wniosek o azyl polityczny w Niemczech, lecz został on odrzucony; urząd powołał się m.in. na słowa Siergieja Szojgu o zakończeniu mobilizacji.
-
Urzędnicy uznali, że nie grozi mu realne niebezpieczeństwo po powrocie do Rosji, a pomocą ma być jedynie grzywna.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Gregorij Awalijani został zmobilizowany we wrześniu 2022 r. i miesiąc później wysłany na front. Gdy tylko tam trafił podjął pierwszą, nieudaną próbę ucieczki – relacjonuje analityk wojskowy Aleksiej Alszanski z organizacji „Pożegnanie z bronią”, zrzeszającej rosyjskich dezerterów, na którego powołuje się „The Insider”.
Rosjanin został złapany i przewieziony do miejsca, które nazywa „piwnicą tortur” należącą do rosyjskiego Ministerstwa Obrony, gdzie tygodniami miał być nękany przez funkcjonariuszy.
Niemcy odmówiły azylu rosyjskiemu dezerterowi. Powołano się na słowa Szojgu
Ostatecznie Awalijani ponownie trafił do rosyjskich oddziałów w Ukrainie i ponownie udało mu się je opuścić – znowu nieskutecznie. Najpierw, z powodu problemów zdrowotnych, znalazł się w szpitalu, następnie wrócił do Rosji.
Tam próbował ukryć się przed rekruterami, ale mu się to nie udało. Ponownie znalazł się na linii walk wojny w Ukrainie.
Po miesiącu podjął kolejną próbę ucieczki, tym razem nie decydując się na powrót do ojczyzny. Przez dwa lata ukrywał się za granicą, podczas gdy w Rosji jego rodzinę spotykały represje.
Gregorij Awalijani znalazł się w Niemczech wraz z rodziną w 2025 roku. Wtedy też złożył wniosek o azyl polityczny. Wcześniej azylu odmówiły mu władze Chorwacji.
Wojna w Ukrainie. Dezerter z Rosji znalazł się w UE. Nie otrzymał azylu
Ostatecznie niemieckie Federalne Biuro ds. Migrantów i Uchodźców rozważyło jego wniosek, dzięki naciskom ze strony środowisk aktywistów. Został on jednak ponownie odrzucony.
Jednym z argumentów, na które powołał się urząd, były słowa wypowiedziane w 2022 roku przez ówczesnego ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu. Ten stwierdził wtedy, że częściowa mobilizacja w kraju już się zakończyła.
Urzędnicy podważyli historię Awalijaniego i stwierdzili, że ani on sam, ani jego rodzina nie będą narażeni na żadne realne niebezpieczeństwo w przypadku powrotu do Rosji. Jedyną niedogodnością ma być grzywna w wysokości 30 tys. rubli (ok. 1400 zł).
Niemcy. Rosjanin uciekł z linii frontu. Urząd nie widział „realnego zagrożenia”
Alszanski, który nagłośnił sprawę, w rozmowie z „The Insider” podkreślił, że grzywna ta dotyczy osoby uchylającej się od odbycia służby, nie dezertera, który opuścił czynną służbę.
– Po prostu wydali standardową odpowiedź, którą zazwyczaj otrzymują wszyscy Rosjanie, którzy ubiegają się o azyl, uzasadniając wniosek obawami przed mobilizacją. To całkowita niekompetencja – nie potrafili odróżnić żołnierza od cywila – stwierdził.
Awalijani planuje wystąpić o ponowne rozpatrzenie tej decyzji.
-
Planowali ataki w Europie. Ukraińców zdradziły lokalizatory GPS
-
Znawczyni Rosji: Wreszcie dotarło do Polaków to, co mówią o nas w Moskwie