Należą do płetwonogich, które obejmują dzisiaj morsy, słonie morskie, uchatki czy właśnie foki. Większość z nich poluje na ryby czy głowonogi, ale płetwonogim zdarzają się łowy na większą zdobycz. Robią tak chociażby morsy, a niektóre gatunki tych ssaków jak amfitryta lamparcia zwana lampartem morskim są wręcz mocno drapieżne. Amfitryty polują w wodach antarktycznych i subantarktycznych na pingwiny i inne morskie ptaki, ale także inne płetwonogie.
Warto też pamiętać, że dzisiaj płetwonogie zalicza się do rzędu drapieżnych wraz z takimi ssakami jak psowate, kotowate, niedźwiedziowate i inne.
Nie powinno zatem dziwić, że przedstawiciele tej grupy morskich ssaków potrafią aktywnie polować. Nie jest to jednak powszechnie znane i budzi zaskoczenie, a przypadek z wybrzeży Walii to pierwszy tu w dziejach odnotowany atak szarytek morskich na delfiny. Nie morświny, na które te polowały już wcześniej. Delfiny takie jak delfin zwyczajny są jednak większe i szybsze; wydają się ofiarami poza zasięgiem fok. Nie są.
Delfiny mają na ciele ślady foczych zębów
„The Independent” podaje, że martwy delfin zwyczajny znaleziony niedawno na plaży Newgale w Pembrokeshire w zachodniej Walii może mieć związek z działalnością grupy szarytek na wodach między Walią a południowo-zachodnim wybrzeżem Anglii. Nikt nie widział ataku fok na delfina, ale dorosła samica walenia mierząca 1,84 m długości znaleziona na brzegu ma obrażenia podobne do tych, jakie można zaobserwować u morświnów atakowanych przez szarytki. Ślady ugryzień foczych zębów były dość wyraźne. Wygląda na to, że pewna grupa tych fok potrafi polować na dwumetrowe delfiny i robi to.

Widywano już podobne przypadki na innych wodach zachodniej Europy, wiemy że szarytki (a być może i inne foki) są zdolne do takich polowań. Świadczą one o dużej sprawności fizycznej i szybkości szarytek, bowiem delfiny zwyczajne nie są łatwym przeciwnikiem z uwagi na rozwijaną przez nie prędkość. Szarytki musiały polować z zasadzki.
Naukowcy nie są zgodni co do tego, dlaczego foki obrały za cel delfiny. Dotąd polowały głównie na dorsze, śledzie, sardynki czy dobijaki takie jak tobiasze. Chwytały też ośmiornice, kalmary i skorupiaki. Być może spadła liczba ryb w tej okolicy na skutek przełowienia, za to wzrosła liczebność delfinów zwyczajnych. Są one dzisiaj najczęściej spotykanym gatunkiem waleni w wodach oblewających zachodnią Europę.
BBC spekuluje, że atak mógł mieć miejsce na delfina chorego albo niesprawnego w pełni, ale zoologowie twierdzą, że sekcja zabitego zwierzęcia nie dostarcza na to dowodów.
