Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski „The Economist”, z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu.
Nvidia została tak nazwana w 1993 roku od łacińskiego słowa oznaczającego zazdrość. Z pewnością amerykański kolos budzi jej sporo. Nienasycone światowe zapotrzebowanie na jej procesory graficzne (GPU), chipy zasilające sztuczną inteligencję, sprawiło, że Nvidia stała się najwyżej wycenianą firmą na świecie. Obecnie jest ona warta 5,4 bln dolarów.
W przyszłym roku może stać się też firmą generującą zyski netto na poziomie 370 mld dolarów – najwięcej na świecie. Do 2029 roku jej sprzedaż może wynieść 1 bln dolarów.
Szef Nvidii Jensen Huang jest prawdziwym czarnoksiężnikiem w centrum boomu AI. Kurs akcji jego firmy jest 14-krotnie wyższy niż w czasie premiery ChataGPT pod koniec 2022 roku. 10 największych spółek publicznych zajmujących się AI odpowiada za 40 proc. wartości indeksu S&P 500. Sama Nvidia odpowiada za 8 proc. i w przeciwieństwie do chociażby Apple czy Tesli, które produkują smartfony i samochody, skupia się niemal całkowicie na AI.
Od 2023 roku firma wygenerowała około 15 centów z każdego dolara zysku osiągniętego na amerykańskiej giełdzie – pomimo rosnących stóp procentowych, ceł i wojny z Iranem.
Wielu postrzega jednak Huanga jako magika w bardziej niepokojącym znaczeniu i obawia się, że jest iluzjonistą nadmuchującym niebezpieczną bańkę. Dzięki umowom wartym 1 bln dolarów Nvidia zapewnia właścicielom centrów danych i laboratoriów AI środki pieniężne lub gwarancje, aby mogli oni nabywać jej procesory graficzne. Niektórzy nazywają to „bankiem AI”. Wreszcie krytycy Nvidii twierdzą, że jej inżynieria finansowa przypomina „finansowanie przez dostawców”, które napędzało przychody producentów sprzętu sieciowego, takich jak Cisco, w okresie szaleństwa internetowego w latach 2000-2001, a którego załamanie doprowadziło do recesji.
Gdy jednak przyjrzeć się bliżej, te obawy są w większości nieuzasadnione. Jeśli działania Nvidii na rynku AI się sprawdzą, to mogą przyspieszyć wdrażanie technologii, zwiększyć produktywność i poziom życia. Jeśli nie, to koszty spadną głównie na akcjonariuszy Nvidii. Tak właśnie powinien działać kapitalizm.
Finansowe czary Nvidii mogą się opłacić
To prawda, że szaleństwo internetowe i boom na AI mają pewne niepokojące podobieństwa: ekscytująca nowa technologia, epicka hossa, aroganccy szefowie firm technologicznych. Przejście Nvidii od sprzedawcy chipów graczom wideo i kopalniom kryptowalut do kluczowego elementu gospodarki było tak szybkie, że wiele osób jeszcze nie zdążyło się nauczyć wymawiać nazwy firmy („en-vidia”, nie „nvidia”).
To przypomina rozwój Cisco, która w 2000 roku na krótko również stała się najwięcej wartą firmą na świecie. Tak jak sprzedaż routerów i przełączników przez Cisco zakładała wykładniczy wzrost ruchu internetowego, tak przychody firmy Nvidia ze sprzedaży procesorów graficznych opierają się na założeniu nieograniczonego popytu na tokeny AI.
Cisco miało rację, jeśli chodzi o ostateczne zapotrzebowanie, ale myliło się w kwestii czasu – stąd krach na rynku internetowym.
Dzisiaj tempo wdrażania AI jest trudne do przewidzenia. Jeśli pominąć inżynierów oprogramowania zafascynowanych modelem Claude, skala wykorzystania tej technologii pozostaje niewielka. Jeśli wkrótce nie nastąpi gwałtowny wzrost, klienci Nvidii mogą zacząć korzystać z gwarancji odkupu w momencie, gdy sprzedaż samego producenta układów zacznie gwałtownie spadać. Ponieważ nikt nie wie dokładnie, jak szybko układy GPU tracą na wartości, odzyskane przez Nvidię używane chipy mogą okazać się bezwartościowe.
Finansowe czary Nvidii mają częściowo charakter obronny. Nie ma już rynku sprzedaży dla ich ostatniego GPU. Niemal połowa zysków Nvidii pochodzi od amerykańskich gigantów w dziedzinie przetwarzania w chmurze, głównie Amazona, Google, Meta i Microsoftu, które projektują własne układy scalone. Chipy AI niepochodzące od Nvidii odpowiadają za 38 proc. rynku, czyli więcej niż w 2023 roku, gdy było to 26 proc. Aby wyprzedzać konkurencję, Nvidia przeznaczała ponad jedną piątą zysków ze sprzedaży na badania i rozwój. Obecnie przeznacza mniej niż jedną dziesiątą.
Skala zobowiązań finansowych Nvidii może wyglądać przerażająco. Morgan Stanley szacuje całkowitą ekspozycję kredytową, czyli zadłużenie oraz wsparcie udzielane klientom, na 200 mld dolarów do początku 2029 roku. Do tego czasu ukryte zadłużenie Nvidii może osiągnąć nawet ponad 300 mld dolarów. To ogromna suma. Obecnie jedynie sześć amerykańskich banków ma większe zadłużenie.
Jednak ważniejsze jest to, co odróżnia boom AI od szaleństwa internetowego z lat 2000-2001. Sytuacja finansowa firmy Nvidia jest niezwykle stabilna. Firma posiada 99 mld dolarów w gotówce i cały czas zdobywa więcej. W każdym z poprzednich trzech lat roczna sprzedaż się niemal podwajała. Marże brutto wzrosły z poziomu poniżej 60 proc. do 75 proc. Huang w dyscyplinie „kultowych prezesów” rywalizuje teraz z Elonem Muskiem. Jednak podczas gdy firmy Muska generują niewiele gotówki (w przypadku Tesli) lub spalają ją (w przypadku SpaceX), Nvidia osiągnie w tym roku przychód w wysokości ok. 200 mld dolarów.

Oznacza to, że podczas gdy Cisco korzystała z finansowania dłużnego, Nvidia może wykorzystać środki pieniężne do zabezpieczenia swoich transakcji z nabywcami procesorów graficznych. Zyski Nvidii musiałyby spaść o 60 proc., by firma utraciła swój rating kredytowy na poziomie inwestycyjnym.
Era AI może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy
Zapotrzebowanie na AI nie jest iluzoryczne, tak jak miało to miejsce w przypadku Pets.com czy innych nieprzynoszących dochodów tworów internetowych. Sprzedaż Anthropic, lidera, jeśli chodzi o laboratoria AI, wystrzeliła z 5 mld dolarów w pierwszym kwartale do 11,5 mld dolarów w drugim. Jego główny rywal OpenAI prawdopodobnie nie jest daleko w tyle.
Pozostali giganci również liczą na przychody z AI. To wszystko pokazuje, że choć kilka lat temu AI nie zapewniało żadnych dochodów, to niedługo może przynieść amerykańskim firmom technologicznym ok. 150 mld dolarów rocznie. To nadal zdecydowanie zbyt mało, by pokryć wydatki kapitałowe na AI w wysokości 2,5 bln dolarów, ale wzrost jest szybki.
Huang uważa, że największą przeszkodą na drodze do rewolucji AI nie jest brak zapotrzebowania, ale nieodpowiednia infrastruktura. Rynek nie zapewnia kapitału na potrzebną skalę, więc Nvidia sama proponuje finansowanie. Ma tę przewagę, że rozumie balans między ryzykiem a nagrodą. Chociaż inwestycja ta jest na tyle duża, że może wpłynąć na gospodarkę, to ma ona charakter przedsiębiorczy. Każda firma, która inwestuje zarobione pieniądze zamiast zwracać je akcjonariuszom, zakłada, że uda jej się osiągnąć wyniki lepsze od rynku. Po to istnieją firmy, by podejmować takie ryzyko. Jeśli inwestorzy chcą dywersyfikacji, to mogą dokonać jej sami.
Huang nie jest osamotniony. Firmy, które były największe na świecie przed nadejściem Nvidii, robią to samo. Podobnie jak niektóre duże spółki na Wall Street. W ubiegłym miesiącu Goldman Sachs, BlackRock, Blackstone i inni dołączyli do inicjatywy Nvidii mającej na celu budowę centrum danych o wartości 500 mld dolarów. Również akcjonariusze Huanga nie spieszą się do wyjścia. Jeśli oni wszyscy się mylą, to stawką są ich pieniądze. Jeśli jednak mają rację, to era AI może nadejść nieco szybciej.
Tekst przetłumaczony z „The Economist” © The Economist Newspaper Limited, London, 2026
-
Bunt przeciw sztucznej inteligencji? Amerykanie nie chcą nowych inwestycji
-
„The Economist”: Czy AI szkodzi w nauce? Są wyniki przełomowego badania