Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Klimat

Osiem dni walczył o życie. Wszedł na górę bez pozwolenia, zapłaci majątek

Przez Pokój Prasowy26 września, 20265 min odczytu

  • Chorwat Mauro Persic przez osiem dni przebywał ranny w dziczy na górze Kinabalu po upadku podczas nielegalnej wyprawy poza wyznaczoną trasą.

  • W akcję ratunkową zaangażowano 43 osoby, a po odnalezieniu turysta został ukarany grzywną 25 tys. ringgitów za wejście do Parku Kinabalu bez pozwolenia.

  • Persic przeprosił mieszkańców Sabah i przyznał, że decyzję o wejściu na górę podjął impulsywnie, nie zamierzając lekceważyć lokalnej kultury.

  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie

Turysta przez osiem dni walczył o życie w dziczy na Borneo. Po wypadku został sam, ranny i bez odpowiedniego wyposażenia, a pomoc dotarła dopiero po wielu dniach. Gdy wreszcie udało się go sprowadzić z góry, jego historia nie dobiegła końca. Mauro Persić musi teraz zapłacić wysoką grzywnę za wejście na teren Parku Kinabalu bez wymaganego pozwolenia. Chorwat przeprosił mieszkańców stanu Sabah i przyznał, że jego decyzja była impulsywna.

Wszystko zaczęło się od jednej decyzji


Jak podaje portal rmf24.pl, do wypadku doszło na górze Kinabalu w malezyjskim stanie Sabah, na wyspie Borneo. Chorwat zdecydował się samotnie wejść na górę od strony Mesilou. Wybrał trasę, która nie była przeznaczona dla turystów, i nie miał wymaganego pozwolenia.

W przypadku Persica wyprawa, która miała być spontaniczną przygodą, w ciągu kilku chwil zamieniła się w walkę o przetrwanie. Mężczyzna poślizgnął się i spadł około 10 metrów ze stromego zbocza. Doznał obrażeń prawej nogi i żeber oraz ran na dłoniach. Nie był jednak w stanie samodzielnie wrócić do bezpiecznego miejsca. Znalazł się w wąskim rowie, z dala od głównych szlaków.


Mężczyzna spadł ze zbocza góry na BorneoWikimedia Commons


Osiem dni w górskiej dziczy. Deszcz zabrał mu ekwipunek


Przez kolejne dni Persić pozostawał sam. Nie miał jedzenia, a wodę czerpał z pobliskiego strumienia. Sytuację dodatkowo pogarszały intensywne opady deszczu. W pewnym momencie doszło do gwałtownej powodzi, która porwała jego ekwipunek. Mężczyzna zdołał przetrwać, trzymając się liny przymocowanej do skały.

Władze Parku Kinabalu dowiedziały się o jego położeniu dopiero wtedy, gdy mimo obrażeń i słabego zasięgu udało mu się wysłać sygnał SOS. Ratownicy musieli dotrzeć do miejsca znajdującego się na trudnym, stromym terenie, przy niesprzyjającej pogodzie i ograniczonej widoczności.

43 osoby ruszyły na ratunek. Akcja trwała kilka dni


W akcję ratunkową zaangażowano co najmniej 43 osoby. Uczestniczyli w niej funkcjonariusze malezyjskiej straży pożarnej i ratownictwa, zespoły Special Tactical Operation and Rescue Malaysia oraz Mountain Search and Rescue, a także przewodnicy górscy, tragarze, strażnicy parku i przedstawiciele innych służb.

Udało się bezpiecznie sprowadzić mężczyznę do Timpohon Gate. Wcześniej ratownicy transportowali go etapami, a odcinek z rejonu Panalaban do Timpohon Gate pokonano z wykorzystaniem nosidła z uprzężą. Następnie Persic został przewieziony karetką do szpitala w Ranau pod eskortą policji.


Kamienna ścieżka prowadząca przez gęsty, wilgotny las tropikalny, otoczona wysokimi paprociami i bujną zielenią drzew.

Szlak na szczyt góry Kinabalu w stanie Sabah na BorneoWikimedia Commons


Dlaczego turysta dostał grzywnę?


Ocalenie nie oznaczało końca problemów Chorwata. Sabah Parks złożyło zawiadomienie na policję w sprawie jego wejścia na teren parku. Chodziło o korzystanie z nieautoryzowanej trasy oraz wejście bez wymaganego pozwolenia.

Władze Malezji zdecydowały o nałożeniu na Persicia maksymalnej grzywny w wysokości 25 tys. ringgitów, czyli około 4,6 tys. funtów. Kara nie wynikała z samego faktu, że turysta uległ wypadkowi, lecz z naruszenia zasad obowiązujących na terenie Parku Kinabalu.

„Nie chciałem okazać braku szacunku”. Turysta przeprasza


Po zakończeniu dramatycznej akcji Persic opublikował przeprosiny skierowane do mieszkańców Sabah. Podkreślił, że nie chciał lekceważyć miejscowej kultury ani znaczenia góry. Twierdził również, że nie zamierzał omijać opłat ani świadomie wchodzić na teren bez pozwolenia.

Chciałbym przeprosić wszystkich mieszkańców stanu Sabah, którzy poczuli się przeze mnie urażeni. Nigdy nie miałem zamiaru okazywać braku szacunku ludziom, kulturze ani samej górze. Mieszkańcy Sabah przyjęli mnie jak swojego i mogę o nich mówić jedynie w samych superlatywach. Nie chciałem wchodzić na teren bez pozwolenia ani unikać opłat za wstęp – takie myśli w ogóle nie przyszły mi do głowy


W dalszej części wyjaśnił, co skłoniło go do wejścia na Kinabalu. I jak przyznał „Gdy tylko ujrzałem górę Kinabalu, zapragnąłem jedynie odkryć jej zachwycające piękno – tak jak robiłem to już wielokrotnie w różnych zakątkach świata. Działałem pod wpływem impulsu, nie poświęcając sprawie wystarczająco dużo namysłu. Szczerze za to przepraszam”.

Szacunek dla świętej góry i lokalnej kultury


Persic zaznaczył również, że podczas wyprawy starał się nie ingerować w środowisko naturalne.

Jednocześnie zawsze z wielkim szacunkiem podchodziłem do środowiska naturalnego: nie zostawiałem po sobie żadnych śladów i nie wchodziłem na główne szczyty, szanując święte znaczenie, jakie góra ta ma dla ludu Kadazan-Dusun


„Dostałem to, na co zasłużyłem”


Po ośmiu dniach samotności i walce z żywiołem Persic przyznał, że jego decyzja wiązała się z ogromnym ryzykiem. „Grałem w rosyjską ruletkę, z górą jako rewolwerem i żlebami jako nabojami. Oddałem za dużo strzałów i dostałem to, na co zasłużyłem. Czy to wszystko było tego warte? Nie wiem. Prawdopodobnie nie” – powiedział w rozmowie z magazynem Star.

Jednocześnie podkreślał, że podczas akcji ratunkowej zobaczył ogromną życzliwość ludzi. Szczególnie zapamiętał ratownika Luisa Jai Matuasa, który jako pierwszy dotarł do niego po ośmiu dniach. Persić wspominał, że mężczyzna przyniósł mu gorący napój i herbatniki.

Historia turysty z Borneo pokazuje, jak szybko spontaniczna wyprawa może zmienić się w sytuację zagrażającą życiu. Góra Kinabalu pozostaje miejscem o szczególnym znaczeniu przyrodniczym i kulturowym, a jej szlaki podlegają określonym zasadom. W przypadku Persica decyzja o wejściu poza oficjalną trasą zakończyła się nie tylko ośmioma dniami walki o przetrwanie, lecz także wysoką karą finansową.

Przypadek ten zwrócił uwagę na znaczenie zasad obowiązujących na terenach chronionych. Dla turystów góra może być celem niezwykłej przygody, ale dla służb ratunkowych każdy nielegalny lub niezgłoszony wypad poza szlakiem oznacza konieczność prowadzenia poszukiwań w terenie, którego warunki mogą gwałtownie się zmieniać.

Czytaj Dalej

Wielu boi się tych pasożytów, ale są ich smakosze. Pojawiło się ich mnóstwo

Gigantyczne ptaki pojawiły się na niebie. Naukowcy nie kryją radości

Szopy znalazły nietypowe zabawki. To powinno dać do myślenia

Kwitnie, gdy inne rośliny już znikają. Zachwyca aż do października

Przygnębiający widok. Dziesiątki rzadkich waleni południowych nie żyją

Ogromne inwazyjne węże zaczęły wchodzić na drzewa. Mają kilka metrów

Polacy o nim zapomnieli. Jest lepszy niż oliwa i wraca do łask

Myśleli, że to niedźwiedź i wezwali pomoc. Ratownicy załamują ręce

Waleczne jaszczurki wylęgły się w Polsce. Gdy dorosną, będzie się działo

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.