Marta Kurzyńska, Interia: Jest w Polsce przestrzeń na kolejne centrowe ugrupowanie?
Paweł Zalewski, wiceminister obrony narodowej, poseł niezrzeszony: – W Polsce jest silny elektorat centrowy, który ujawnił się w 2023 roku i w około 15 proc. zagłosował za Trzecią Drogę. Dziś ta potrzeba, która wówczas znalazła swoje odbicie właśnie w Trzeciej Drodze, w dalszym ciągu istnieje.
Czyli celuje pan w byłych wyborców Trzeciej Drogi?
– Są wyborcy, którzy rozglądają się i dzisiaj nie widzą dla siebie oferty. Wyborcy Trzeciej Drogi rozpierzchli się. Część pozostała przy PSL-u. Część wycofała się i nie deklaruje głosowania na kogokolwiek. Część przeszła do różnych partii, w tym do Konfederacji.
Polityka to gra zespołowa. Ma pan chętnych do drużyny?
– Są politycy, którzy mają bardziej centrowy charakter i którzy chcieliby tworzyć środowisko, w którym mogliby wyrażać swoje poglądy, a nie tworzyć skrzydło szerokiej formacji, czy to KO, czy to PiS-u.
– Są samorządowcy, którzy są zainteresowani przejściem do krajowej polityki. To jest bardzo silne grono, które dzisiaj skupione jest wokół inicjatywy senatorów Wadima Tyszkiewicza i Zygmunta Frankiewicza.
– To są ludzie, którzy w swoich środowiskach odgrywają istotną rolę. Jest wielu wyborców, którzy prowadzą małe i średnie firmy i nie mają swojego reprezentanta. I myślę, że jest szereg inicjatyw, które funkcjonują może nie samorządowo, ale lokalnie.
– Są to na przykład inicjatywy biznesowe. A więc jest szereg środowisk, które w moim przekonaniu mogą być dobrym partnerem do współpracy i do budowania takiego szerszego środowiska.
Jesteście już po rozmowach?
– Ja prowadzę dużo rozmów i te rozmowy pokazują mi, że są środowiska, które są zainteresowane. Myślę, że również wiele osób z dawnego środowiska Polski 2050 byłoby tym zainteresowanych. Mówię o posłach, którzy weszli z Polski 2050, a identyfikowali się z projektem Trzeciej Drogi.
– Jest pytanie o kierunek, w którym pójdzie klub Centrum. Ja z sympatią patrzę na jego działania i myślę, że jest tam sporo osób, które byłyby zainteresowane tego typu projektem.
Mowa o wspólnej liście mającej zastąpić Trzecią Drogę?
– Chodzi o to, aby stworzyć platformę współpracy. Aby te mechanizmy były znacznie poważniejsze i bardziej wiarygodne niż unia dwóch liderów, która doprowadziła do powstania listy komitetu wyborczego Trzecia Droga.
– Ja nie mam aspiracji tworzenia własnego ugrupowania. Na to jest za wcześnie.
Mówił pan ostatnio w programie Graffiti w Polsat News, że pana celem jest stworzenie szerokiego ugrupowania centrum na wybory w 2027 roku. Wycofuje się pan?
– Doprecyzowuję. Chodzi mi o to, aby stworzyć szerokie ugrupowanie na wybory. Celowo nie użyłem słowa partia, dlatego, że to musi być szersza platforma, w której mogą znaleźć się różne inicjatywy, także partyjne.
– Chodzi o stworzenie komitetu wyborczego, ale także środowiska, platformy politycznej, która mogłaby po wyborach kontynuować współpracę i rozwijać się.
– Angażuję się w rozmowy, których celem po pierwsze jest sprawdzenie, kto jest zainteresowany takim szerokim, centrowym projektem, oraz stworzeniem takiej platformy, która byłaby wiarygodna i skuteczna.
W Trzeciej Drodze 2.0 miałby być nadal PSL?
– PSL, który jest wierny Trzeciej Drodze, będzie działał dalej jako PSL. To jest bardzo dobra marka i partia, która działa od tylu lat, że trudno sobie wyobrażać by było inaczej.
– Natomiast można sobie wyobrazić sytuację głębokiej, strukturalnej współpracy wyborczej i powyborczej, która by utrzymała to środowisko. Na pewno taki projekt nie powinien być utworzony wokół ambicji liderów, ale wokół pewnych założeń programowych, które politycy podzielają.
Widzi pan w tej układance byłych polityków Polski 2050?
– Oczywiście. Ja widzę wszystkich, być może nawet całe środowisko klubu Centrum, jeżeli taką decyzję podejmie. Trzeba zrobić wszystko, by w 2027 roku nie mieć dylematu, z kim się związać.
– Po pierwsze są wyborcy centrowi, po drugie są politycy centrowi albo osoby, które chcą wejść do polityki krajowej. Taką platformą wyborczą dla polityków centrowych oraz dla wyborców centrowych była Trzecia Droga.
Ale tak szybko jak zyskała wyborców, straciła ich. Więc może jednak nie ma zapotrzebowania na centrum?
– Ona się rozpadła m.in. dlatego, że Szymon Hołownia miał indywidualny plan polityczny związany z wyborami prezydenckimi i nie był zainteresowany kontynuacją współpracy w ramach Trzeciej Drogi.
To był jedyny powód, dla którego się Trzecia Droga rozpadła?
– Jest wielu posłów, którzy byli w klubie Polska 2050 i również myślą w ten sposób. Teraz chodzi o to, aby stworzyć platformę współdziałania, która będzie oparta na głębszych, poważniejszych przesłankach niż Trzecia Droga.
– Na razie chodzi o to, abyśmy znaleźli platformę, wokół której będziemy się łączyć. Liczę, że jak największa liczba osób, które kandydowały jako członkowie Polski 2050 z listy Trzeciej Drogi, uzna, że to jest propozycja dla nich.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówi, że to Polska 2050 jest prawdziwym centrum. To dlaczego się pan tam nie odnalazł?
– Sama pani minister Pełczyńska-Nałęcz dała się ostatnio poznać jako osoba o poglądach, którym bliżej do lewicy, niż do ugrupowania centrowego. Stworzenie silnej listy centrowej jest kluczem do tego, aby polska polityka nie była zdominowana przez spór polaryzacyjny.
Czemu pan nie wstąpił do klubu Centrum, skoro tak pan chwali posłów, którzy do niego wstąpili?
– Bardzo cenię to, że zdecydowali się tworzyć własną tożsamość. Natomiast dla mnie jest ważne, czy rzeczywiście ten kierunek będzie przez nich realizowany.
Czyli ten kredyt zaufania nie jest duży?
– Daję kredyt zaufania i mam nadzieję, że jako całe środowisko będą jednymi z istotnych partnerów w tworzeniu nowego projektu.
A kiedy możemy się spodziewać kolejnych kroków?
– Jesteśmy na razie na bardzo wstępnym etapie i też myślę, że te kroki nie są dzisiaj niezbędne.
– Proszę pamiętać, że środowisko partii Centrum nie wskazało jako swój cel współpracy ze środowiskami centrowymi, w tym z PSL-em w tworzeniu wspólnej platformy. To nie padło.
– Gdyby padło, to moje zainteresowanie członkostwem w klubie byłoby większe, ale ponieważ nie padło, to stworzyło pewien znak zapytania.
Ale nazwali się Centrum, to już chyba bardziej nie mogli zaznaczyć, gdzie chcą politycznie być.
– Dlatego właśnie mam nadzieję, że to będzie jedno z bardzo ważnych środowisk, które weźmie udział w tworzeniu szerszej formacji centrowej.
To jest sposób na to, żeby nie wylać dziecka z kąpielą, mnożąc centrowe listy?
– Kandydowanie osobno z formacji centrowych nie ma żadnego sensu. Mamy do czynienia z konsolidacją po stronie centro-lewicowej, mamy Koalicję Obywatelską, która konsoliduje się, widać, że to jest pozytywne z punktu widzenia stabilności polskiej demokracji.
– Są też próby konsolidacji sceny prawicowej, podejmuje je przede wszystkim prezydent Nawrocki, który grupuje wokół siebie polityków PiS-u i Konfederacji. Jest więc oczywiste, że taka konsolidacja powinna nastąpić po stronie centrowej i dla mnie to jest warunek sukcesu.
– Taką opinię wyrażałem od początku, gdy brałem udział w tworzeniu Trzeciej Drogi, co, jeżeli chodzi o środowisko Szymona Hołowni, wcale nie było oczywiste.
– Szymon Hołownia tego chciał, natomiast wiele osób z jego najbliższych współpracowników było, delikatnie mówiąc, sceptycznych. Czas spojrzeć w przyszłość. Zaczynamy rozmowy, ponieważ wiem, że są wyborcy, którzy tego oczekują i wiem, że są politycy, którzy poważnie traktują pomysł szerokiego centrowego frontu.
A może nie potrafi pan sobie znaleźć miejsca, bo to już by była pana 10. partia?
– Nie powiedziałem, że będę członkiem jakiejś partii.
Zniechęcił się pan do bycia w partiach?
– Nie, partia jest instrumentem do realizacji celów politycznych i, jak pani widzi, ja jestem wierny moim poglądom.
– Nie zmieniam poglądów, a to, że w warunkach polskiej polityki, bardzo silnie spolaryzowanej, dobre projekty centrowe nie wychodzą łatwo albo bardzo trudno je stworzyć, to jest inna rzecz.
Niewiele osób może powiedzieć o sobie, że było i w PiS, i w PO.
– Ja przypomnę, że po wyborach 2005 roku był plan PO-PiS-u. PiS był centroprawicowy, miał ten człon centrowy. W jakimś sensie podobny profil centroprawicowy miała Platforma Obywatelska, która później przesunęła się na lewo, tracąc zupełnie skrzydło bardziej konserwatywne.
– Dlatego zostałem z niej wykluczony, bo nie zgodziłem się na wsparcie ustawy całkowicie liberalizującej prawo aborcyjne. Zawsze siebie określałem jako polityka centrowego patrzącego na prawo.
W sejmowych kuluarach pojawiły się pogłoski, że rozmawiał pan o przejściu do Konfederacji. Czy coś jest na rzeczy?
– To jest oczywista potwarz, dezinformacja, którą Polska Agencja Prasowa otrzymała od jednego z istotnych polityków Polski 2050. Cel był jeden – zniesławić mnie.
Który polityk za tym stoi?
– Nie chcę mówić. Chcę tylko, żeby ta osoba wiedziała o tym, że ja wiem. Może już więcej nie zachowa się tak niegodnie.
Rozmawiała Marta Kurzyńska.