-
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Peru po raz pierwszy podało, że obywatele tego kraju walczyli po stronie Rosji przeciwko Ukrainie, z czego 11 zginęło, 114 uznano za zaginionych, a trzech zostało schwytanych przez ukraińskich żołnierzy.
-
Władze Peru wezwały obywateli do niewierzenia w fałszywe oferty pracy powiązane z możliwym handlem ludźmi i przypomniały o konieczności uzyskania zgody na służbę w armii innego kraju.
-
Rodziny zwerbowanych Peruwiańczyków protestowały przed ambasadą Rosji w Limie, domagając się informacji o zaginionych i powrotu bliskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rząd Peru dotychczas nie informował o obywatelach swojego kraju, którzy zginęli walcząc w szeregach rosyjskiej armii w Ukrainie.
Z danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Peru wynika, że po stronie Rosji opowiedziało się 459 Peruwiańczyków, 11 zginęło, 114 uznano za zaginionych, a trzech trafiło do ukraińskiej niewoli – podała agencja EFE..
Peru: Wcieleni do rosyjskiej armii, ginęli w Ukrainie. Władze kraju ujawniły tragiczny bilans
Według resortu kolejnych czterech obywateli powróciło do domu. Uniknęli oni przymusowego wcielenia do rosyjskiego wojska, by następnie trafić do Ukrainy i znaleźli się w Rosji w trudnej sytuacji.
Z przekazu władz Peru wynika, że łącznie z Rosji ewakuowano 31 obywateli, z czego 28 powróciło do ojczyzny, a trzech postanowiło zostać w Europie.
Peruwiańczycy w szeregach armii Putina. „Nie wierzcie w fałszywe oferty pracy”
Peruwiańskie władze wezwały swoich obywateli, by nie wierzyli w fałszywe oferty pracy, które mogą być powiązane z siatkami handlarzy ludźmi. Ministerstwo przypomniało też, że aby służyć w armii innego kraju konieczne jest uzyskanie zgody rządu Peru.
Resort apelował o zgłaszanie przypadków zagranicznej rekrutacji prokuraturze i policji. Poszkodowani i ich rodziny mogą zwracać się o pomoc do wydziałów konsularnych Peru w Moskwie i Warszawie, które zajmują się sprawami Ukrainy.
Kilka dni wcześniej bliscy zwerbowanych Peruwiańczyków protestowali przed ambasadą Rosji w stolicy Peru, Limie. Domagali się oni powrotu swoich krewnych, a szczególnie rannych, oraz udzielenia informacji o miejscu pobytu zaginionych. Uczestnicy akcji zaznaczyli, że w kwietniu 2026 roku złożyli oficjalne zawiadomienia o możliwym handlu ludźmi. Zaznaczyli jednak, że rekruterzy – osoby, które oszukały ich bliskich – nadal pozostają na wolności, a sprawy „zalegają w prokuraturze”.
Obcokrajowcy walczą za Rosję. Pochodzą z ponad 40 krajów
Z końcem lipca portal BBC informował, że walcząc po stronie Rosji od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku zginęło co najmniej 3586 obcokrajowców z ponad 40 krajów.
Według szczegółowych danych wśród poległych cudzoziemców było m.in. 2304 obywateli Korei Północnej, 229 Uzbekistanu, 199 Tadżykistanu, 189 Gruzji, 108 Azerbejdżanu, 99 Białorusi oraz 72 Nepalu.
Jak przekazał portalowi BBC wysoki rangą urzędnik NATO podczas szczytu w Ankarze, który odbył się w dniach 7-8 lipca, w szeregach rosyjskiej armii walczy obecnie około 24 tys. najemników z 44 państw. Według szacunków Sojuszu Północnoatlantyckiego większość z nich pochodzi z krajów afrykańskich.
Wśród zagranicznych rekrutów znajdują się więźniowie zwerbowani w rosyjskich zakładach karnych, migranci zmuszeni lub oszukani do podpisania kontraktów, ochotnicy skuszeni wysokimi zarobkami, a także regularni żołnierze Korei Północnej wysłani do Rosji na mocy porozumienia zawartego w 2024 r. między Moskwą a Pjongjangiem.
Żyją na froncie średnio 150 dni. Rosja werbuje do wojny z Ukrainą
Cudzoziemcy stanowią niewielki odsetek wszystkich poległych po stronie rosyjskiej. Według ustaleń BBC nawet uwzględniając żołnierzy z Korei Północnej, odpowiadają oni za mniej niż 2 proc. spośród ponad 233 tys. ofiar śmiertelnych.
W kwietniu hiszpański dziennik „El Pais” poinformował, że Kuba i Kolumbia stały się głównymi ośrodkami rekrutacji najemników do rosyjskiej armii w Ameryce Łacińskiej. Według gazety, zagraniczni rekruci przeżywają na froncie średnio 150 dni.
Z kolei peruwiański portal RPP podał wówczas, że również obywatele Peru byli werbowani pod pretekstem pracy jako ochroniarze lub kucharze, z obietnicą wynagrodzenia w wysokości 20 tys. dolarów. Po przybyciu do Rosji odbierano im jednak paszporty i telefony.
-
Ukraina pozyska potężne ilości sprzętu. Duża dostawa, ale nie z USA
-
Brytyjscy szpiedzy najlepsi w Europie. Nowy ranking pokazuje potencjał Polski