W połowie września zeszłego roku zakończył się nabór dla firm zainteresowanych udziałem w pilotażu skróconego czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia. Mają one możliwość zastosowania różnych modeli – dwa główne to skrócenie tygodnia pracy lub godzin pracy w poszczególnych dniach.
Szansę na przetestowanie krótszego czasu pracy otrzymało 90 pracodawców (z blisko 2000 zgłoszonych), zatrudniających w sumie ponad 5000 osób. Pilotaż oficjalnie ruszył wraz z początkiem tego roku. O jego pierwszych efektach pisze dzisiejszy „Dziennik Gazeta Prawna”.
Skrócony czas pracy sprawdza się?
Dziennik przeprowadził sondę wśród uczestników eksperymentu. Wnioski okazują się „ostrożnie optymistyczne”. – Firmy, urzędy i instytucje, które testują nowe rozwiązania, mówią o większym zadowoleniu pracowników, lepszym godzeniu pracy z życiem prywatnym i w części przypadków – mniejszej liczbie zwolnień lekarskich. Ale pilotaż pokazał też, że skrócenie czasu pracy nie jest dla załogi prezentem. To poważne ćwiczenie z organizacji pracy i zarządzania – pisze gazeta.
Pracownicy bardzo dobrze przyjęli dodatkowy czas wolny – to najczęściej powtarzający się wniosek uczestników pilotażu. Wykorzystują go na odpoczynek, sprawy rodzinne, regenerację, a czasem łączą dni wolne z urlopami, wydłużając weekendy. Pracodawcy zauważają, że lepszy balans przekłada się na spokojniejszą atmosferę i większą koncentrację w pracy. Niektóre organizacje mówią już o konkretnych efektach. Pojawiają się sygnały o spadku absencji chorobowych i większej dyscyplinie w realizowaniu zadań.
W trudniejszej sytuacji znalazła się natomiast kadra zarządzająca. Menedżerowie i kierownicy muszą układać grafiki, zapewniać zastępstwa, pilnować ciągłości obsługi i reagować na nieplanowane nieobecności.
– Planowanie harmonogramów wymaga większego zaangażowania i elastyczności, szczególnie w kontekście zapewnienia zastępowalności pracowników. Jednocześnie przynosi to pozytywny efekt – wiedzę o klientach ma już nie tylko jeden zatrudniony, lecz jest ona bardziej rozproszona w zespołach – mówi Piotr Myślak, wiceprezes zarządu w Symbioza IT, jednej z firm biorących udział w pilotażu.
Gdzie jest najtrudniej?
Skrócony czas pracy okazuje się wyzwaniem dla instytucji kultury, administracji czy placówek działających w trybie ciągłym (często całodobowo). Tam, gdzie zakres obowiązków pozostał taki sam, a czasu jest mniej, pracownicy czują większe tempo i presję. Wdrożenie wymaga też zmian regulaminów, interpretacji prawnych, nowych narzędzi cyfrowych i szkoleń.
– Po czterech miesiącach wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy krótszy czas pracy sprawdzi się w każdym podmiocie, ale są pierwsze sygnały, że może on poprawiać dobrostan pracowników, nie pogarszając jakości usług – podsumowuje dziennik.