-
Policja wyjaśniła, że działania w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza były reakcją na informację o możliwym zagrożeniu życia dziecka, która okazała się fałszywa.
-
Opozycja i dziennikarze związani z Telewizją Republika zareagowali krytycznie na interwencję służb, organizując demonstrację i oskarżając o nękanie środowiska medialnego.
-
Służby przypomniały, że zgłaszanie fałszywych alarmów jest przestępstwem, a sytuacja jest przedmiotem prowadzonych działań wyjaśniających.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W związku ze sprzecznymi informacjami ws. wejścia służb do mieszkania Tomasza Sakiewicza, policja wydała komunikat.
Jak poinformowała Komenda Stołeczna Policji w ostatnich dniach do warszawskich instytucji, firm i podmiotów trafiają masowo rozsyłane wiadomości dotyczące rzekomych zagrożeń bezpieczeństwa. Są to tzw. „informacje kaskadowe”, które trafiają równocześnie do wielu odbiorców i mają charakter fałszywych alarmów. Każde tego typu zgłoszenie – jak podkreślają funkcjonariusze – jest niezwłocznie weryfikowane.
Szczególną uwagę zwróciła interwencja przy ul. Wiktorskiej, o której informowały również media. Zgłoszenie pierwotnie trafiło do biura Rzecznika Praw Dziecka, a następnie zostało przekazane policji. Wynikało z niego, że w jednym z mieszkań może znajdować się osoba w bezpośrednim zagrożeniu życia.
Akcja służb w Warszawie. Dlaczego policjanci weszli do mieszkania Sakiewicza?
Podczas konferencji rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski odczytał stenogram zawiadomienia jakie wpłynęło do dyspozytorni. Okazało się, że dotyczyło ono możliwości popełnienia samobójstwa przez dziecko.
Funkcjonariusze natychmiast udali się na miejsce i – z uwagi na pilność sytuacji – weszli do mieszkania. Na miejscu zastali kobietę, która nie chciała podać swoich danych i nie współpracowała z policją. W trosce o bezpieczeństwo, zarówno jej, jak i interweniujących funkcjonariuszy, zastosowano środki przymusu bezpośredniego.
Po sprawdzeniu sytuacji okazało się, że zgłoszenie było nieprawdziwe. Jak podkreśla policja, „wiadomość o zagrożeniu życia była najprawdopodobniej próbą wprowadzenia w błąd służb i odbiorców”.
– Ponieważ zgłoszenie dotyczyło możliwości popełnienia samobójstwa przez dziecko, a kobieta nie chciała się wylegitymować, to zgodnie z przepisami, takie utrudnianie grozi odpowiedzialnością karną – zaznaczył podkom. Wiśniewski.
Dodał również, iż działania policji prowadzone są według wypracowanych procedur bezpieczeństwa, które mają minimalizować ryzyko dla mieszkańców i funkcjonariuszy.
Policja w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza. W opozycji wrze
Do sprawy odniósł m.in. wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, który w serwisie X określił trwające wydarzenia jako „skoordynowaną akcję nękania” wymierzoną w dziennikarzy i osoby związane z Telewizją Republika.
Polityk przekazał, że od kilku dni dochodzi do serii fałszywych zgłoszeń dotyczących rzekomych zagrożeń, które – jak twierdzi – skutkują interwencjami służb w mieszkaniach dziennikarzy oraz w siedzibie redakcji. „Od trzech dni trwa skoordynowana akcja nękania dziennikarzy i ludzi zbliżonych do RepublikaTV” – napisał Bosak.
W swoim wpisie odniósł się również do interwencji policji w mieszkaniu redaktora naczelnego stacji Tomasza Sakiewicza oraz zatrzymania jego asystentki. Jak ocenił, działania te są „skandalem, który musi zostać wyjaśniony”, a wszystkie podobne przypadki powinny zostać dokładnie zbadane.
Bosak sugeruje, że powtarzające się zgłoszenia mogą mieć charakter zaplanowanej operacji wymierzonej w konkretne środowisko medialne. Jego zdaniem sposób ich przeprowadzania wskazuje na „dobrą znajomość adresów i biografii nękanych osób”.
Polityk skrytykował również reakcje części przedstawicieli obozu rządzącego, zarzucając im lekceważenie sprawy. Jak stwierdził, „wyśmiewanie, lekceważenie lub zbywanie milczeniem ataku na największą telewizję informacyjną to nie są właściwe zachowania w dojrzałej demokracji”.
W swoim wpisie Bosak zaapelował także do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o przedstawienie informacji na temat skali fałszywych zgłoszeń oraz do policji o szybkie ustalenie i zatrzymanie sprawców. Podkreślił, że – jego zdaniem – sprawa dotyczy nie tylko jednej redakcji, ale „powagi i wiarygodności całego państwa”.
„Najbardziej boją się prawdy” – napisał Kaczyński, dodając, że „systematycznie uderzają w filary demokracji: wolność i niezależność”. W jego ocenie na celowniku znalazły się media, które „demaskują obłudę i kłamstwa” obecnego obozu rządzącego.
Polityk ocenił, że celem tych działań ma być zastraszenie środowisk medialnych. „Chcą zastraszyć, chcą zniszczyć” – napisał, nie precyzując jednak, kogo dokładnie ma na myśli.
W swoim wpisie Kaczyński podkreślił również, że odpowiedzią na sytuację powinna być jedność opozycji, odnosząc się do potrzeby wspólnego działania ugrupowań opozycyjnych.
Fałszywe zgłoszenie na policji. Sakiewicz zabrał głos, demonstracja pod Telewizją Republika
Prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz skomentował całą sytuację w mediach społecznościowych. Przedstawił zdarzenie jako element szerszych działań wymierzonych w środowisko dziennikarskie stacji.
W swoim wpisie Sakiewicz stwierdził, że funkcjonariusze „siłą wtargnęli” do jego miejsca pracy i zamieszkania, a powodem interwencji miały być fałszywe zgłoszenia dotyczące zagrożenia. Jak napisał, „poturbowali i skuli asystentkę”, która – według jego relacji – domagała się jedynie wylegitymowania policjantów.
Według relacji prezesa Republiki, po interwencji funkcjonariusze dokonali przeszukania bez jego obecności oraz bez – jak twierdzi – właściwego upoważnienia. Sakiewicz przekazał również, że jego asystentka miała zostać wyprowadzona i pozostawiona na ulicy, a także doznać obrażeń ciała.
W swoim wpisie zasugerował, że podobne działania mają być podejmowane wobec innych dziennikarzy związanych z redakcją. Jak ocenił, „tego typu działania od kilkudziesięciu godzin są podejmowane wobec innych dziennikarzy Republiki i redakcji naszych mediów”.
Sakiewicz odniósł się także do systemu ostrzegania przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, sugerując, że komunikaty o zagrożeniach były niewłaściwie interpretowane i wykorzystywane jako podstawa działań służb.
Prezes Telewizji Republika ocenił działania policji jako „atak na podstawowe prawa człowieka” i wezwał do „obywatelskiego oporu” oraz solidarności ze środowiskiem dziennikarskim.
W związku z tymi wydarzeniami w piątkowe popołudnie przed siedzibą TV Republika w Warszawie doszło do manifestacji zwolenników ws. wsparcia stacji. Zgromadzenie miało charakter protestu przeciwko – jak twierdzą jego uczestnicy – narastającym naciskom na niezależne media.
W trakcie wydarzenia głos zabrał prezes stacji Tomasz Sakiewicz, który ostro skrytykował działania funkcjonariuszy oraz – jak stwierdził – sposób prowadzenia interwencji. – Współczuję tym policjantom, ale za to, co zrobili, będą musieli odpowiedzieć – mówił. Dodał również, że „jeśli będziecie wykonywać rozkazy, które łamią prawo, nie będzie dla was miejsca w demokratycznej policji„, określając działania służb jako „bezprawie”.
Sakiewicz odniósł się także do sytuacji politycznej, formułując zarzuty pod adresem rządu premiera Donalda Tuska. Według niego obecne działania władz mają być – jak to ujął – „kolejnym etapem niszczenia wolności słowa w Polsce” i próbą uderzenia w Telewizję Republika. W wystąpieniu mówił również o „brutalnej sile wobec słabszych” oraz zapowiadał, że „wolności nie da się zatrzymać”.
Fałszywe zgłoszenie w Warszawie. Reakcja szefa MSWiA
W trakcie konferencji na temat SAFE o sprawę został zapytany minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
– Policja i wszystkie służby reagują w związku ze zgłoszonymi „atakami” (…). I to reagują w sposób zasadny i w sposób jak najbardziej profesjonalny. Państwo, co mówiąc zupełnie wprost, na początku bardzo głośno krzyczeliście, że to są nieuprawnione interwencje. Natomiast interwencje te nie dotyczyły działalności państwa stacji, ale konkretnych sformułowanych gróźb, wobec konkretnego budynku. I służby są od tego, żeby takie informacje dla bezpieczeństwa wszystkich – także państwa – sprawdzać i to robią – powiedział szef MSWiA.
W piątek wieczorem na platformie X Kierwiński napisał, że „służby podległe MSWiA nie prowadzą działań wobec jakiegokolwiek medium”.
Zaznaczył raz jeszcze, że działanie policji to reakcje na sygnały o potencjalnym niebezpieczeństwie i zagrożeniu życia. „Nie ponoszą odpowiedzialności za fałszywe zgłoszenia tak samo, jak za tych którzy chcą to wykorzystać jako oręż w politycznej walce” – oznajmił minister.
Rozsyłanie fałszywych informacji. Komunikat policji
Służby przypominają, że „każde zgłoszenie dotyczące potencjalnego zagrożenia podlega natychmiastowej analizie i weryfikacji”.
Według służb autorzy tego typu fałszywych komunikatów dążą do wywołania poczucia zagrożenia, dezorganizacji pracy instytucji oraz wzbudzenia niepokoju społecznego. Policja apeluje o rozwagę i nie współdzielenie niesprawdzonych informacji, szczególnie przez media i użytkowników internetu.
Funkcjonariusze przypominają również, że przekazywanie fałszywych informacji o zagrożeniu stanowi przestępstwo zagrożone odpowiedzialnością karną. Jednocześnie prowadzone są działania mające na celu ustalenie i identyfikację osób odpowiedzialnych za rozsyłanie tego typu wiadomości.
-
Policja rozwiązała pikietę Ruchu Obrony Granicy. Bąkiewicz reaguje
-
Reakcja po tekstach Interii. Służby wszczynają postępowanie, jest komunikat