-
Szymon Hołownia zadeklarował możliwość odejścia z Polski 2050 wraz z grupą kilkunastu posłów, nie zamierzając jednak opuszczać koalicji rządzącej.
-
W koalicji rządzącej podkreślana jest stabilność i brak realnego zagrożenia wyjściem Polski 2050 z rządu.
-
Wewnątrz Polski 2050 narastają napięcia i konflikty między posłami, a ostateczna decyzja o przywództwie partii ma zapaść w najbliższym głosowaniu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Przez kilka tygodni wszystko, co działo się wokół Polski 2050, przypominało polityczny folklor. I tak też mówiono o tym w koalicji. Jedynie o problemach w głosowaniu zdalnym działacze innych formacji mówili wprost: kompromitacja. Częściej jednak ich stanowisko było zdystansowane – apelowali, by Polska 2050 po prostu sprawnie wybrała władze. Kto miałby stanąć na czele tej partii w większości było dla nich bez znaczenia.
A jeśli Hołownia nie żartuje? Polska 2050 na rozdrożu
W tym momencie sytuacja robi się poważna, bo dotąd wewnętrzne sprawy Polski 2050 były wewnętrznymi sprawami tej formacji. Jeśli jednak kluczowy polityk chce opuścić tę partię, pod znakiem zapytania staje jego lojalność wobec koalicji rządzącej. W samej Polsce 2050 jest pod tym kątem sporo złej krwi.
Ryszard Petru w radiu TOK FM powiedział, że według jego szacunków jest maksymalnie pięć osób, które mogłyby opuścić Polskę 2050 wspólnie z Hołownią. Odpowiedział mu Bartosz Romowicz, stronnik Hołowni. „Daj spokój z tymi sensacjami. Jesteś jedną z ostatnich osób w klubie parlamentarnym, która wie takie rzeczy. A wg mnie jesteś pierwszą, która po porażce może uciec z pokładu. Coś już nawet słyszymy na korytarzach gdzie się wybierasz. I pewnie będzie Was mniej niż pięć” – napisał na X Romowicz.
Podobnych wymian między politykami Polski 2050 jw mediach społecznościowych est w ostatnim czasie całkiem sporo. Jedną z nich jest choćby spór Aleksandry Leo z Michałem Gramatyką o to, kto dzieli się screenami z wewnętrznych spotkań. To wszystko pokazuje wyraźnie, że sytuacja wewnętrzna wymknęła się działaczom spod kontroli.
Co oznaczałoby wyjście Hołowni z Polski 2050?
Załóżmy więc, że Hołownia wychodzi z Polski 2050 po wyborach w partii. Wraz z nim klub opuszcza np. 13 osób. A to właśnie liczba, która decyduje o stabilności koalicji. Co może wydarzyć się dalej? Rozmówcy ze strony rządowej nie mają żadnych obaw, że odbije się to na sytuacji w samej koalicji rządzącej.
– Widzimy, że nasz koalicjant jest w potężnym kryzysie. Dopóki zajmuje się wewnętrznymi sprawami energia posłanek i posłów ukierunkowana jest na to. Chcielibyśmy, by w końcu się to zakończyło. Pożyjemy, zobaczymy. Hołownia już tyle razy deklarował różne rzeczy, z których potem się wycofywał, że ze spokojem przyjmuję kolejne deklaracje – mówi Interii posłanka Dorota Łoboda, rzecznik klubu Koalicji Obywatelskiej.
– Gdyby potencjalnie Polska 2050 się podzieliła na dwa byty, rządzenie byłoby trudniejsze. Nie wyobrażam sobie, by jakakolwiek część tej partii chciałaby współpracować z prawicą. Nie spodziewam się po nich takiej wolty. Premierowi może to utrudniać kierowanie rządem z pięcioma podmiotami a nie czterema, ale nie mam wątpliwości, że politycy Polski 2050 są zadowoleni z tego miejsca, w którym są. Sami ministrowie z tej partii są wysoko oceniani, a inni politycy tej formacji są zadowoleni z posad i stanowisk w rządzie koalicji 15 października – uważa Łoboda.
To, co polityczka KO mówi pod nazwiskiem, przyznają też nieoficjalnie działacze innych formacji, które współtworzą rząd.
– Spokojnie, taka sytuacja (kryzysu rządowego – red.) w ogóle nam nie grozi. Musieliby całkiem wyjść z koalicji, ze wszystkimi tego konsekwencjami, a tego nie zrobią – mówi Interii nieoficjalnie wpływowy polityk Lewicy. Dlaczego tego nie zrobią? – Mają za dużo do stracenia – odpowiada krótko nasz rozmówca.
Podobne nastroje panują w Polskim Stronnictwie Ludowym, które przecież dwa lata temu bardzo blisko współpracowało ze środowiskiem Szymona Hołowni. Jak słyszymy, stronnicy wicemarszałka Sejmu dali się poznać jako ludzie, którzy są lojalni zarówno jeśli chodzi o koalicję rządzącą, jak i samego Hołownię.
– Moim zdaniem cała ta sytuacja nie zagraża stabilności koalicji rządzącej – ucina jeden z członków rządu.
Polska 2050. Groźby Hołowni, czyli spokój i alternatywne scenariusze
W KO zwracają uwagę – podobnie jak Łoboda – że Polska 2050 jest „doceniona” w koalicji przez dużą liczbę posad i stanowisk w rządzie. Wyjście Hołowni z koalicji wiązałoby się ze znacznymi komplikacjami. Zapewne na nowo trzeba byłoby ustalać umowę koalicyjną, w której znalazłoby się pięć podmiotów, a nie cztery. Być może tymczasowo ze swoimi stanowiskami musieliby pożegnać się dotychczasowi ministrowie, a nowy podział miejsc wiązałby się z ryzykiem niepewności.
– Dlatego uważam, że scenariusz wyjścia Hołowni z wielką grupą posłów jest nierealny – mówi nam jeden z polityków. – Po prostu, za dużo mogą stracić, a niewiele zyskać – uważa.
Różne są też polityczne sympatie w koalicji rządzącej. O ile KO i Lewica nabierają wody w usta, kiedy słyszą pytanie dotyczące konkretnych kandydatów na nowego lidera Polski 2050, o tyle PSL jest w tej sprawie zdeterminowany.
– Mogą zaklinać rzeczywistość, że tam są silne fundamenty, ale tam fundament jest jeden: Szymon Hołownia. Teraz ktoś chce go wyrzucić z sań. Tam jest jego miejsce, w partii, która nosi jego imię – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Na dziś stan gry jest więc jasny – Hołownia grozi wyjściem z Polski 2050 i zabraniem ze sobą kilkunastu posłów, ale w żaden sposób nie robi to wrażenia na współrządzących. Co więcej, na skali, gdzie na jednym biegunie jest popieranie rządu Donalda Tuska, a na drugim szykowanie przewrotu z Jarosławem Kaczyńskim, w środku jest bardzo dużo miejsca, by zaprezentować przeróżne postawy. Innymi słowy: wyjście z Polski 2050 absolutnie nie musi od razu oznaczać wspierania PiS.
Tymczasem Polska 2050 i sam Szymon Hołownia będą się pewnie z tymi problemami gryźć w przyszłym tygodniu. Najpierw – w sobotę od godz. 16, długo wyczekiwane głosowanie w drugiej turze wyborów, gdzie Paulina Hennig-Kloska zmierzy się z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz.