-
W piątek w Warszawie planowane jest spotkanie szefów dyplomacji Polski i Ukrainy dotyczące relacji obu państw oraz sytuacji na froncie.
-
Napięcia między Polską a Ukrainą wynikły z decyzji prezydenta Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”, co wywołało krytykę ze strony polskich władz i odebranie odznaczenia.
-
Radosław Sikorski podkreślił konieczność udziału Polski w przyszłych rozmowach pokojowych, argumentując znaczenie kraju dla bezpieczeństwa regionu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Informację o spotkaniu polityków Polsat News potwierdził w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Tematami rozmów będą m.in. komplikujące się ostatnio relacje polsko-ukraiśkie oraz sytuacja na froncie.
Spotkanie szefów polskiego i ukraińskiego MSZ. W tle spór o trudną historię obu państw
Napięcia między Warszawą a Kijowem zapoczątkował decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu imienia „Bohaterów UPA” (Ukraińskiej Powstańczej Armii) Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy.
Argumentując swoją decyzję, ukraiński prezydent wyjaśnił, że zrobił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Sprawa spotkała się z gorzką krytyką w Polsce. Decyzję Zełenskiego negatywnie ocenili m.in. premier Donald Tusk oraz wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Na bezprecedensowy ruch zdecydował się prezydent Karol Nawrocki, który poinformował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W odpowiedzi dzień później ukraiński prezydent odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.
W odpowiedzi na gest polskiego przywódcy Orderu Orła Białego zrzekli się byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko, a innych polskich odznaczeń państwowych zrzekli się: minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar.
Sikorski żąda udziału Polski przy ewentualnych rozmowach pokojowych
W zeszłym tygodniu w niemieckiej gazecie „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ukazał się obszerny wywiad z szefem polskiego MSZ. Radosław Sikorski tłumaczył, że mimo różnić dzielących Polskę i Ukrainę, domaga się on udziału Warszawy w przyszłych rozmowach pokojowych. Wcześniej pojawiły się głosy, że nie chce tego kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
– Między Morzem Czarnym, Bałtyckim i Adriatyckim w UE żyje 120 milionów ludzi. Łącznie ze Skandynawią to 150 milionów ludzi, którzy są o wiele bardziej bezpośrednio zagrożeni rosyjską agresją niż Niemcy. Nie można ignorować jednej trzeciej UE. Francusko-niemiecki silnik jest zbyt mały, aby napędzać tak duży pojazd, jakim stała się UE – argumentował szef polskiej dyplomacji.
– Jesteśmy sąsiadami zarówno Rosji, jak i Ukrainy, wy w Niemczech nie. Mieszkańcy południowo-wschodniej Polski dosłownie słyszą rosyjskie bombardowania zachodniej Ukrainy. Jesteśmy na pierwszej linii frontu, a 90 procent broni dostarczanej Ukrainie przechodzi przez Polskę. Ponosimy ryzyko. Dlatego w tej sprawie domagamy się miejsca przy stole negocjacyjnym – wyjaśnił Radosław Sikorski.
Źródło: Polsat News