Lasy kieszonkowe mają już różne miasta w Polsce i na świecie. Katowice – kojarzone bardziej z węglem – jeszcze nie. To się jednak zmieni. Stolica Śląska chce mieć 22 mikrolasy, po jednym w każdej dzielnicy.
W Katowicach powstają 22 minilasy. Miasto wzoruje się na Japonii
– Wpływają na otoczenie, bo tworzą swoisty mikroklimat, dla owadów, dla zwierzątek, więc są błogosławieństwem dla takich aglomeracji, czy dużych miast, a takim są Katowice – tłumaczy Jarosław Makowski, wiceprezydent Katowic.
Zasady sadzenia mikrolasów opracował pół wieku temu japoński botanik Akira Miyawaki. Uważał, ze metropolie ogołocone z drzew są bezbronne wobec ekstremalnych zjawisk w pogodzie. Dlatego zaproponował lasy kieszonkowe, namiastkę puszczy w sercu miasta.
Japoński botanik odkrył, że mikrolas rośnie nawet 10 razy szybciej niż tradycyjny. Ten w Katowicach będzie z rodzimych gatunków drzew.
– Polega to na tym, że na bardzo małej powierzchni gatunki ze sobą rywalizują i dzięki temu szybciej rosną, dlatego na małej powierzchni tworzy się fantastyczny las, który jest bardzo fajnym ekosystemem – mówi Weronika Rębacz z Fundacji One More Tree.
Co ważne, lasy kieszonkowe wymagają stosunkowo mało uwagi. Kluczowe są pierwsze dwa lata – wtedy trzeba zadbać o wilgotną glebę i odchwaszczanie. Jednak później „ten las staje się samograjem” – wyjaśnia Mieczysław Wołosz, dyrektor Zakładu Zieleni Miejskiej w Katowicach.
Jest jeszcze jeden plus sadzenia mikrolasów. To dobry powód, by wspólnie zrobić coś dla planety. A przy okazji zbliżyć się do natury.