W skrócie
-
Mieszkańcy północnej części Pomorza usłyszeli dwa silne huki przed południem w czwartek i opuścili domy zaniepokojeni sytuacją.
-
Wojsko poinformowało, że powodem odgłosów był niski przelot dwóch myśliwców przekraczających barierę dźwięku podczas realizacji zadań operacyjnych.
-
Zastępca rzecznika prasowego Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych mjr Ewa Złotnicka zapewniła, że lot przeprowadzono zgodnie ze „standardową procedurą” i nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Mieszkańcy północnej części Pomorza, w tym powiatu wejherowskiego, poczuli w czwartek przed południem dwa następujące po sobie wstrząsy.
Odgłosy przypominały eksplozje lub silne uderzenia, co wywołało niepokój wśród mieszkańców regionu.
Ludzie opuszczali domy, by sprawdzić, co się wydarzyło. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się spekulacje na temat możliwego przelotu samolotów wojskowych.
Huk na Pomorzu. Wojsko tłumaczy odczuwalne wstrząsy
W tej sprawie Interia skontaktowała się z rzecznikiem prasowym 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego mjr. Maciejem Kędzierskim. Jak przekazał, przyczyną huków był niski przelot dwóch myśliwców, które przełamały barierę dźwięku.
– Uspokajam opinię publiczną, że nic złego się nie wydarzyło. Takie samoloty poruszają się z bardzo dużą prędkością i to właśnie powoduje charakterystyczny huk – podkreślił mjr Kędzierski.
Rzecznik wyjaśnił, że nie były to samoloty MiG z malborskiej jednostki. Ze względów operacyjnych nie mógł jednak ujawnić, jakie dokładnie maszyny brały udział w przelocie ani dokąd zmierzały.
Przelot wojskowych samolotów. Brak zagrożenia i naruszenia przestrzeni powietrznej
Zastępca rzecznika prasowego Dowództwa Operacyjnego RSZ mjr Ewa Złotnicka poinformowała w rozmowie z Interią, że przelot samolotów bojowych na Pomorzu był związany z operowaniem w pobliżu polskiej przestrzeni powietrznej samolotów Federacji Rosyjskiej.
– To jest standardowa procedura w takich przypadkach. Gdy rosyjskie statki powietrzne operują w pobliżu Bałtyku niezgodnie z przepisami, wtedy uruchamiane jest nasze lotnictwo wojskowe – tłumaczyła.
– Zgodnie z procedurami musimy dokonać identyfikacji i rozpoznania tych samolotów – kontynuowała.
Jak podkreśliła mjr Ewa Złotnicka, „tym razem nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej„.