-
Maksim Ryżankou i delegacja Białorusi nie wzięli udziału w posiedzeniu Rady Pokoju z powodu braku wiz.
-
Wcześniej Alaksandr Łukaszenka skarżył się, że nie mógł pojechać na inaugurację ze względu na zachodnie sankcje uniemożliwiające mu podróż do USA.
-
W inauguracyjnym posiedzeniu Rady Pokoju wzięli udział przedstawiciele 49 państw, z czego większość jako obserwatorzy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Ministerstwo spraw zagranicznych Białorusi zapewniło w oświadczeniu, że poinformowało stronę amerykańską o udziale szefa białoruskiej dyplomacji Maksima Ryżankoua w posiedzeniu Rady Pokoju, „jednak mimo dopełnienia przez nas wszystkich niezbędnych procedur naszej delegacji nie wydano wiz„.
„W tej sytuacji zasadne jest pytanie – o jakim pokoju i jakich krokach mówimy, skoro organizatorzy nie są w stanie nawet dopełnić podstawowych formalności, byśmy mogli wziąć udział (w spotkaniu Rady – przyp. red.)?” – napisano w oświadczeniu.
Posiedzenie Rady Pokoju. Łukaszenka nie mógł się pojawić przez „zachodnie sankcje”
Białoruski przywódca zaprzeczał wówczas doniesieniom, które mówiły, że jedną z przyczyn nieobecności są obawy związane z bezpieczeństwem. Jak stwierdził, „nie wyobraża sobie”, że miałoby go spotkać coś złego. Łukaszenka podkreślał także, że za jego decyzją nie stały zakazy z Moskwy.
– Putin jest człowiekiem, który nigdy by czegoś takiego nie zrobił. On będzie raczej ostrożnie coś budował, jakoś sugerował. Ale żeby nie dopuścić… powiedziałby raczej: słuchaj, będziesz tam na radzie, przekaż Donaldowi to, to i to – podkreślał.
Waszyngton. W pierwszym posiedzeniu wzięli udział przede wszystkim obserwatorzy
Przypomnijmy, że rządzący Białorusią od 1994 roku Łukaszenka zgodził się w styczniu przystąpić do Rady Pokoju na zaproszenie wydane przez USA w ramach normalizacji stosunków, obejmującej zwolnienie więźniów politycznych przez Mińsk. Prezydent USA Donald Trump nazwał wówczas Łukaszenkę „bardzo szanowanym” przywódcą.
Pierwsze posiedzenie założonej przez Trumpa Rady Pokoju odbyło się w czwartek w Waszyngtonie i zgromadziło przedstawicieli 49 państw, w tym większości w charakterze obserwatorów.
Kilkanaście krajów było reprezentowanych na szczeblu głowy państwa lub szefa rządu, m.in. Argentyna, Bahrajn, Katar, Kazachstan, Indonezja, Albania, Egipt, Węgry, Rumunia, Armenia i Kambodża. Polskę reprezentował w charakterze obserwatora szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.