-
Nowe regulacje wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa dopuszczają zabijanie nawet najbardziej chronionych gatunków, jeśli nie są one bezpośrednim celem działań, na przykład podczas wycinki lasu czy budowy drogi.
-
Przepisy umożliwiają zniesienie ochrony zagrożonych gatunków i pozwalają na eliminację drapieżników takich jak wilki, a także dopuszczają ponowne użycie pułapek cyjankowych.
-
Organizacje przyrodnicze oraz eksperci sprzeciwiają się tym zmianom, twierdząc, że prowadzą one do faktycznego końca ochrony przyrody w Stanach Zjednoczonych i składają pozwy sądowe przeciwko administracji Trumpa.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Stany Zjednoczone to państwo, które już 150 lat temu było liderem światowej ochrony przyrody i to tu powstał pierwszy w świecie park narodowy. Za czasów prezydentury Donalda Trumpa następuje jednak odwrót od dbania o zagrożone gatunki. Amerykański prezydent jest przeciwnikiem WHO, nazywa informacje o zmianie klimatu „wielkim kłamstwem”, twierdzi, że najważniejszy jest interes gospodarczy Amerykanów, co w praktyce oznacza przesunięcie ochrony przyrody na dalszy plan. Natura musi skapitulować przed inwestycjami górniczymi, drogowymi, rolniczymi itd.
Nie tak dawno wielkie kontrowersje wzbudziło podpisanie przez Donalda Trumpa rozporządzenia mogącego doprowadzić do zniesienia ochrony wilków w USA wywołało burzę. Chodzi nie tylko o znane u nas wilki szare, ale także skrajnie rzadkie wilki meksykańskie. Farmerzy dostali jednak możliwość prawną zabijania wilków. Zielone światło na skreślenie wilków meksykańskich z listy zwierząt objętych ochroną federalną oznaczałoby powrót brutalnych polowań na wilki i niemal pewną eksterminację wilka meksykańskiego, tak jak w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Odwrót od trendu z XXI w. ochrony tych drapieżników w duchu zrozumienia, że nie zagrażają one ekosystemom i ludziom, ale przeciwnie – ich obecność uzdrawia całą okolicę. Sprawia bowiem, że ekosystem zaczyna funkcjonować prawidłowo.
Decyzje Donalda Trumpa nie zważają na przyrodę
Administracja Donalda Trumpa zamierza również cofnąć zakaz stosowania pułapek cyjankowych znanych jako M-44. Powodowały one śmierć w cierpieniach nie setek, ale wręcz tysięcy lisów, kojotów czy wilków. Zakazano ich stosowania w czasach prezydentury Joe Bidena. W sprawie powrotu do tego okrucieństwa protestują amerykańskie organizacje prozwierzęce.
Takich decyzji jest więcej, a w piątek administracja Trumpa sfinalizowała przepisy, które zmieniają sposób, w jaki egzekwuje się ustawę o gatunkach zagrożonych. Pozwalają one na zniesienie ochrony zagrożonych gatunków dzikich zwierząt w przypadku wycinki drzew, odwiertów naftowych i innych działań. Chodzi o to, że lobby przemysłowe i ich republikańscy sojusznicy argumentują, że przełomowa w dziejach USA i świata ustawa o ochronie środowiska z 1973 r. jest stosowana zbyt szeroko, ze szkodą dla wzrostu gospodarczego. A Donald Trump oczywiście ten lobbing przyjął.
Nowa dyrektywa wysłana do pracowników United States Fish and Wildlife Service (USFWS) stanowi, że zagrożone zwierzęta lub rośliny muszą być celowo atakowane, aby ich zabicie było uznane za nielegalne. Jeżeli zaś zostaną zabite niejako przy okazji budowy drogi, wycinki lasu czy odwiertu naftowego, przestępstwa nie ma.
Przemysł i truciciele postawione ponad przyrodą
Przyrodnicy i eksperci załamują ręce. Zwracają uwagę na to, że teraz deweloper może rozpocząć budowę nawet tam, gdzie żyją zagrożone gatunki, a wycinkę lasu można zacząć nawet wtedy, gdy gnieżdżą się tam bezcenne ptaki. To faktyczny koniec ochrony przyrody w Stanach Zjednoczonych. „Ta interpretacja całkowicie zwalnia ludzi z odpowiedzialności za swoje czyny, nawet za konsekwencje, które można łatwo przewidzieć” – mówi Dan Ashe, dyrektor USFWS za prezydentury Baracka Obamy cytowany przez AP.
„To w zasadzie wolna amerykanka” – uważa z kolei Noah Greenwald z Centrum Różnorodności Biologicznej. – „To stawia trucicieli i przemysł ponad światem przyrody”.
Przedstawiciele organizacji przyrodniczych i ekologicznych złożyli już pozwy sądowe przeciwko Trumpowi i jego administracji.