-
Premier Chorwacji Andrej Plenković poinformował, że przystąpienie kraju do Rady Pokoju powołanej przez Donalda Trumpa jest „niemożliwe w obecnej formie”.
-
Chorwacja pozostaje jednak zaangażowana we wspieranie stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie, mimo odmowy dołączenia do Rady.
-
Podobnie jak Chorwacja, propozycję przystąpienia do Rady Pokoju odrzuciły m.in. Niemcy, Francja, Włochy, Norwegia czy Szwecja.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Premier Chorwacji swoją decyzję ogłosił w czwartek przed posiedzeniem rządu. Jak poinformował dziennik „Jutarnji list” Andrej Plenković powiedział, że przystąpienie jego kraju do powołanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rady Pokoju „w obecnej formie” jest niemożliwe.
– Chociaż przystąpienie Chorwacji do Rady Pokoju w obecnej formie jest niemożliwe, nadal jesteśmy zaangażowani we wspieranie wysiłków na rzecz stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz politycznego procesu negocjacji między Izraelem a Palestyną – podkreślił chorwacki premier.
Chorwacja. Premier Plenković odmówił przystąpienia do Rady Pokoju
Andrej Plenković dodał, że Chorwacja, podobnie jak wiele innych krajów w Europie i poza nią, dokładnie przeanalizowała wszystkie aspekty utworzenia i trybu działania Rady, a także międzynarodowe implikacje prawne i finansowe uczestnictwa w tym gremium.
Premier Chorwacji oświadczył przy tym, że w środę rozmawiał na ten temat z prezydentem Zoranem Milanoviciem, którego poinformował o stanowisku rządu i większości parlamentarnej.
Polityk zapewnił jednocześnie, że „docenia zaproszenie jego kraju przez prezydenta Trumpa„.
Donald Trump powołał Radę Pokoju. Zaproszenie otrzymali m.in. prezydent Karol Nawrocki i Władimir Putin
Przypomnijmy, że Donald Trump zainaugurował powołaną przez siebie Radę Pokoju w styczniu w szwajcarskim Davos. Państwa członkowskie mają być wybierane przez prezydenta USA na trzyletnie kadencje, chyba że zapłacą ponad 1 miliard dolarów za stałe członkostwo. Donald Trump ma także być dożywotnim prezesem Rady o niemal nieograniczonych uprawnieniach.
Amerykański prezydent zaprosił do gremium dziesiątki światowych przywódców, w tym Władimira Putina. Ofertę zaakceptowali liderzy m.in.: Arabii Saudyjskiej, Argentyny, Białorusi, Egiptu, Izraela, Kataru, Kazachstanu, Kosowa, Pakistanu, Paragwaju, Turcji i Węgier.
Wśród zaproszonych do Rady Pokoju znalazł się też prezydent Polski Karol Nawrocki, który wziął udział w ceremonii podpisania aktu powołującego Radę, ale nie złożył pod nim podpisu.
Rada Pokoju. Nie wszyscy przyjęli zaproszenie Donalda Trumpa
Dotychczas większość europejskich państw odrzuciła propozycję Trumpa. W zeszły piątek kanclerz Niemiec Friedrich Merz i premier Włoch Giorgia Meloni poinformowali, że przepisy krajowe nie pozwalają im dołączyć do Rady Pokoju w obecnej formie.
Dodajmy, że propozycję przystąpienia do Rady odrzucił także prezydent Francji Emmanuel Macron. W odpowiedzi Trump zagroził nałożeniem na Francję ceł wysokości 200 proc. na wina, twierdząc, że skłoni to francuskiego przywódcę do zmiany zdania.
Na podobny ruch zdecydowała się Norwegia. – Nie dołączymy do Rady Pokoju tworzonej przez prezydenta USA Donalda Trumpa – mówił wiceminister spraw zagranicznych Andreas Motzfeldt Kravik.
Sceptycznie na temat uczestnictwa w Radzie wypowiadał się także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Stwierdził on wówczas, że „Rosja to rada wojny. I Białoruś razem z nią, a dokładnie reżim Łukaszenki”.
– Trudno wyobrazić sobie, aby Ukraina i Rosja mogły być członkami tej samej rady – podkreślał ukraiński prezydent.