-
Podczas sesji Rady Miejskiej w Radomiu doszło do awantury.
-
W pewnym momencie radny Jan Pszczoła zasłabł i trafił do szpitala, gdzie stwierdzono u niego wylew, a jego stan jest ciężki – dowiedziała się PAP.
-
Lokalni politycy i samorządowcy potępiają hejt i agresję słowną, apelując o szacunek w debacie publicznej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Radomiu została zwołana na wniosek radnych PiS.
Na posiedzenie przyszli też zachęceni przez działaczy tej partii przeciwnicy władz miasta.
Członkowie PiS domagali się potępienia władz miasta za zorganizowanie w związku z obchodami rocznicy Czerwca’76 potańcówki w klimacie PRL.
Awantura na sesji Rady Miejskiej w Radomiu. Działacze i politycy PiS wywołali awanturę
Politycy PiS postulowali także odwołanie wiceprezydent Radomia Marty Michalskiej-Wilk, której zdjęcie z imprezy w towarzystwie osób przebranych za funkcjonariuszy ZOMO, obiegło internet i spotkało się z falą krytyki.
Radny z Nowej Lewicy Jan Pszczoła przemawiał na piątkowej sesji jako ostatni. Po zakończeniu posiedzenia grupa osób zaczęła skandować hasło „Precz z komuną”.
Niektórzy zaczęli także bezpośrednio atakować słownie 78-letniego radnego, który nagle zasłabł.
„Fakt” relacjonuje, że po zakończeniu obrad jeden z radnych zauważył, że Jan Pszczoła nie podnosi się ze swojego miejsca.
Na miejsce wezwano karetkę pogotowia, która natychmiast przetransportowała mężczyznę do szpitala.
PAP dowiedziała się, że lokalny polityk miał wylew, a lekarze określają jego stan jako ciężki.
Burza po wydarzeniach w Radomiu. Prezydent miasta zabrał głos
„Rada Miejska to przestrzeń do rzeczowej debaty. Niestety kilka ostatnich dni, a także wczorajsza sesja upłynęły pod znakiem hejtu i słownej agresji” – zauważył we wpisie na Facebooku prezydent Radomia Radosław Witkowski.
„Chcę powiedzieć jasno: nie ma mojej zgody na to, by hejt, nienawiść i agresja słowna stały się elementem debaty publicznej w naszym mieście” – zaznaczył.
Włodarz miasta podkreślił, że różnice zdań są naturalne, a spór jest częścią demokracji, ale przekraczanie granic szacunku do drugiego człowieka prowadzi do sytuacji, które nigdy nie powinny mieć miejsca.
W podobnym tonie wypowiedziała się wiceprezydent Radomia Marta Michalska-Wilk, której w dużej mierze dotyczyła piątkowa sesja Rady Miejskiej.
Michalska-Wilk zauważyła, że w ostatnim czasie granica między dopuszczalną krytyką a hejtem uległa zatarciu.
– Wiem, o czym mówię, ponieważ w ostatnich dniach sama doświadczyłam tego zjawiska bardzo dotkliwie – powiedziała. W jej ocenie nienawiść, hejt i obrażanie nie mogą stać się „nową normalnością” życia publicznego. „To forma przemocy, która prowadzi do dramatycznych konsekwencji” – podkreśliła.
Lokalni politycy życzą zdrowia choremu radnemu
Wicewojewoda mazowiecki z Nowej Lewicy Patryk Fajdek napisał, że spór polityczny jest częścią demokracji, ale nigdy nie może przeradzać się w pogardę czy odczłowieczanie drugiej osoby. „Słowa mają znaczenie. Budują albo niszczą. Nie chcemy, aby agresja stała się normą w życiu publicznym naszego miasta. Różnice są naturalne. Upokarzanie – nigdy” – zaznaczył Fajdek.
Wicemarszałek woj. mazowieckiego Rafał Rajkowski skwitował całą sytuację jednym zdaniem: „W obliczu korzyści politycznych są granice hipokryzji. Zdrowia, Panie Janie!”.
Radomscy radni Prawa i Sprawiedliwości napisali z kolei, że są bardzo poruszeni sytuacją, do której doszło po piątkowej sesji.
„Wieczorem dotarła do nas informacja, że nasz kolega – Radny Jan Pszczoła trafił do szpitala w wyniku poważnych problemów ze zdrowiem. Życzymy Radnemu Janowi Pszczole jak najszybszego powrotu do zdrowia” – podkreślili radni PiS.