-
Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem na ulicy Elektryków w Radomiu, gdzie nietrzeźwy kierowca forda uderzył w tył toyoty stojącej na czerwonym świetle.
-
Policjanci ustalili, że sprawca miał w organizmie około 2,5 promila alkoholu, a nietrzeźwy był także jego 33-letni pasażer.
-
Wewnątrz forda funkcjonariusze znaleźli zwłoki 43-letniego mężczyzny; prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok w celu ustalenia przyczyn jego śmierci.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do makabrycznej interwencji doszło w piątek wieczorem około godz. 19 na ulicy Elektryków w Radomiu. Policjanci zostali wezwani do kolizji dwóch samochodów osobowych.
– Kierujący fordem uderzył w tył toyoty, która zatrzymała się przed sygnalizacją świetlną na czerwonym świetle – przekazała Interii rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Radomiu Justyna Jaśkowiak.
– Okazało się 35-letni kierowca forda był nietrzeźwy. Miał w organiźmie ok. 2,5 promila alkoholu – dodała. Nietrzeźwy był również 33-letni pasażer podróżujący razem z nim autem.
Radom. Makabryczne znalezisko podczas interwencji policyjnej
Na tym się jednak nie skończyło. Przybyli na miejsce policjanci radomskiej drogówki dokonali bowiem makabrycznego odkrycia. – W trakcie czynności okazało się, że z tyłu jest jeszcze jeden pasażer. Mężczyzna niestety nie żył – przekazała rzeczniczka policji.
Znalezione w samochodzie zwłoki należą do 43-letniego mieszkańca Radomia. W związku z tym na miejsce wezwany został prokurator, pod przewodnictwem którego przeprowadzono oględziny.
– Prokurator zlecił sekcję zwłok, która wyjaśni przyczyny śmierci mężczyzny – poinformowała Justyna Jaśkowiak.
Policjanci aresztowali zarówno kierowcę forda, jak i pasażera. Obaj mężczyźni zostali umieszczeni w pomieszczeniu dla zatrzymanych do czasu wytrzeźwienia.
Gdy to nastąpi, będą z nimi wykonywane dalsze czynności, mające na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci 43-latka.
-
Dwa niepokojące zdarzenia w Olsztynie. Policja ostrzega przed lekceważonym zagrożeniem
-
Akcja jak z filmu na Dolnym Śląsku. Gonili uciekiniera przez 120 km