– Prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy są kontynuowane – podkreśliła dziś w programie „Graffiti” w Polsat News ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Przypomnijmy, że projekt ustawy w tej sprawie wywołał spór pomiędzy szefową resortu pracy a premierem. Donald Tusk skrytykował nadanie zbyt szerokiego zakresu uprawnień inspektorom pracy. Projekt przewidywał, że będą oni mieli możliwość zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowę o pracę. Sytuację załagodziło spotkanie szefa rządu z marszałkiem Sejmu, a zarazem liderem Lewicy Włodzimierzem Czarzastym. Ustalono powrót do prac nad ustawą, wskazując, że ostateczną instancją ws. decyzji o przekształcaniu umów cywilnoprawnych w umowy o pracę będzie sąd.
Reforma PIP jeszcze w lutym?
W dzisiejszym wywiadzie ministra pracy podkreśliła, że we współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości przygotowywany jest „szereg korekt, aby skutecznie walczyć z umowami śmieciowymi”. Dziemianowicz-Bąk wskazała też, że „potrzebne są rozwiązania, które te orzeczenia sądowe przyspieszą”. W jej ocenie aby „skutecznie walczyć z umowami śmieciowymi, z tą patologią”, potrzebujemy zarówno silnej Państwowej Inspekcji Pracy, jak i silnych sądów pracy.
– Sądy pracy były przez ostatnich wiele lat poprzednich rządów masowo likwidowane. Zbigniew Ziobro likwidował te wydziały. Postawił ludzi w takiej sytuacji, w której jeżeli pracownik na przykład traci pracę i chce sądzić się o przywrócenie do pracy, to często musi z takiego – podkreślała szefowa resortu pracy.
Dziemianowicz-Bąk zwróciła uwagę, że zmiany muszą zyskać akceptację ze strony Komisji Europejskiej. Przypomnijmy, że reforma PIP jest jednym z tzw. kamieni milowych. Od jego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Szefowa resortu pracy wyraziła nadzieję, że „w lutym już skorygowany projekt zostanie przyjęty”.
Polacy chcą zmian
Na zmiany, które będą miały wpływ ograniczenie tzw. umów śmieciowych czekają Polacy. Dowodzi tego najnowszy sondaż SW Research dla „Wprost”. Aż 70,6 proc. ankietowanych oceniło, że tzw. śmieciówki są w Polsce nadużywane. Przeciwnego zdania jest jedynie 12,3 proc. respondentów, a 17 proc. nie ma zdania w tej kwestii.