We wtorek rosyjskie media, powołując się na rosyjską agencję Rosatom, poinformowały o ataku na elektrownię atomową w Buszehr w Iranie. Jak przekazano, na miejscu pracowali wówczas rosyjscy eksperci.
Niedługo później Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej przekazała, że otrzymała zgłoszenie o uderzeniu rakietowym ze strony Iranu. Potwierdzono jednocześnie, że nie doszło do uszkodzenia reaktora, ani infrastruktury elektrowni. Poziom promieniowania pozostawał w normie.
Atak na Iran. Rosja reaguje po ostrzale elektrowni atomowej
Pomimo, że do dnia dzisiejszego nie ma żadnych potwierdzonych informacji, kto dokonał wspominanego ostrzału elektrowni, do sprawy postanowił odnieść się rzecznik prasowy prezydenta Rosji, Dmitrij Pieskow.
– Uważamy, że ataki na obiekty jądrowe mogą być potencjalnie niezwykle niebezpieczne i niosące za sobą, być może nawet nieodwracalne konsekwencje – stwierdził.
Kremlowski urzędnik podkreślił, że ze strony Moskwy, do Waszyngtonu, zostały przekazane „odpowiednie sygnały”. Jednocześnie dodał, że strona rosyjska „zajmując niezwykle odpowiedzialne stanowisko w tej sprawie, wielokrotnie wyrażała swoje zaniepokojenie”.
Wojna w Ukrainie. Atomowa hipokryzja Kremla
„Zaniepokojenie” Rosji idealnie wpisuje się w historię kremlowskiej propagandy, która zmienia się o 180 stopni w zależności od okoliczności politycznych.
Cztery lata wcześniej, 3 marca 2022 roku rosyjska kolumna pancerna złożona z około 100 pojazdów wojskowych ruszyła z ofensywą na kompleks elektrowni Enerhodar w ukraińskim Zaporożu.
Kilka godzin później jednostki Gwardii Narodowej Rosji oraz oddziały Czeczeńskie rozpoczęły szturm. W nocy z 3 na 4 marca świat obiegły nagrania z monitoringu, na której widoczne były rosyjskie czołgi, które prowadziły ogień na budynki administracyjne i szkoleniowe elektrowni. Przewaga ogniowa nad Ukraińcami była tak duża, że Kijów zdecydował o ich wycofaniu.
Walki o elektrownię Enerhoatom były historycznym momentem dla działań wojennych na całym świecie. To pierwszy przypadek, gdy czynna elektrownia jądrowa stała się polem bitwy i obiektem militarnej okupacji.
Ostrzał elektrowni, a następnie jej przejęcie było usprawiedliwiane przez kremlowskich propagandystów, jednocześnie zarzucając Ukrainie, że to tamtejsze jednostki chciały dokonać „terroryzmu nuklearnego. Sam Władimir Putin twierdził, że chodziło o zapobieżenie wykorzystaniu obiektu do prowokacji jądrowych i budowy „brudnej bomby”.