-
Rosyjskie MSZ przekazało ambasadorowi Mołdawii notę protestacyjną i postawiło zarzuty dotyczące „prześladowania” rosyjskich dyplomatów w tym kraju.
-
Według Rosji w ostatnim czasie doszło do kilku incydentów, w których mołdawskie służby miały utrudniać pracę rosyjskim dyplomatom, w tym zatrzymywać ich pojazdy oraz pracowników ambasady.
-
Mołdawia odrzuca zarzuty Rosji, podkreślając, że jej działania wobec misji dyplomatycznych są zgodne z prawem międzynarodowym i konwencją wiedeńską.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Mołdawski ambasador w Moskwie Lilian Darii został wezwany do rosyjskiego MSZ, gdzie usłyszał protest w związku z rzekomym naruszeniem przez Mołdawię konwencji wiedeńskiej dotyczącej stosunków dyplomatycznych między państwami.
Rosjanie mieli również poinformować dyplomatę, że zastrzegają sobie prawo do podjęcia odpowiednich działań w odpowiedzi na rzekome prześladowania rosyjskich dyplomatów w Mołdawii.
To nie pierwszy raz w ostatnim czasie, gdy rosyjskie MSZ wzywa mołdawskiego ambasadora. Poprzednio miało to miejsce 26 czerwca, zrobiono to wtedy pod tym samym pretekstem co teraz.
Rosjanie oskarżają Mołdawię. Chodzi o rzekome utrudnianie pracy dyplomatów
Moskwa zarzuca Kiszyniowowi, że ten w znaczący sposób utrudnia funkcjonowanie rosyjskich dyplomatów. Według Kremla 19 lipca mołdawska policja miała bowiem w stolicy Mołdawii zatrzymać busa należącego do rosyjskiej ambasady, wylegitymować podróżujących nim pracowników, a następnie bez wyjaśnienia zarekwirować dyplomatyczne tablice rejestracyjne pojazdu. Funkcjonariusze mieli również grozić rosyjskim dyplomatom.
Z kolei w nocy z 20 na 21 lipca pracownicy rosyjskiej ambasady mieli zostać zatrzymani na przejściu granicznym z Rumunią w Leuseni, gdy przewozili ładunek do Rosji. Według Moskwy dyplomaci mieli być bez powodu przetrzymywani na granicy przez ponad cztery godziny.
Do podobnej sytuacji miało dojść rzekomo również 25 czerwca. Wtedy na lotnisku w Kiszyniowie na kilka godzin zatrzymani mieli zostać rosyjscy kurierzy dyplomatyczni, którzy chcieli wjechać do kraju. Według Moskwy nie zostali oni wpuszczeni do Mołdawii i musieli wracać do Rosji.
Kreml uderza w Kiszyniów. Ten odpowiada
Mołdawia odrzuca zarzuty stawiane przez Rosję. Mołdawskie MSZ twierdzi, że władze działają w zgodzie z normami prawa międzynarodowego.
„W kontekście ostatnich wydarzeń między obiema stronami Ministerstwo Spraw Zagranicznych ponownie podkreśliło, że wszelkie działania podejmowane w odniesieniu do misji dyplomatycznych akredytowanych w Republice Mołdawii są realizowane w ścisłej zgodności z postanowieniami Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku oraz z ustawodawstwem Republiki Mołdawii” – przekazał resort w komunikacie.
Republika Mołdawii „w dobrej wierze wywiązuje się ze swoich zobowiązań międzynarodowych” i będzie nadal „działać w pełnej zgodności z normami prawa międzynarodowego oraz zasadą wzajemności w stosunkach dyplomatycznych” – dodano.
-
Kraj NATO alarmuje o zagrożeniu z Rosji. Jest reakcja z Kremla
-
Operacja Rosji wymierzona w co najmniej 10 krajów. Ostra reakcja Francji