O decyzji sądu poinformowała Polską Agencję Prasową rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak. Wcześniej agencja relacjonowała, że o godzinie piątej rano zakończyło się kilkugodzinne posiedzenie katowickiego sądu. Wówczas nie przekazano jednak dziennikarzom żadnych informacji.
Wkrótce więcej informacji…
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz został doprowadzony w piątek wieczorem do katowickiego sądu po tym, jak minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował o wniosku prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie.
„W ocenie prokuratora w sprawie występuje przesłanka ogólna do stosowania środka zapobiegawczego w postaci dużego prawdopodobieństwa popełnienia zarzucanych mu czynów, a nadto przesłanki szczególne uzasadniające zastosowanie wobec podejrzanego izolacyjnego środka zapobiegawczego w postaci obawy matactwa i realnej grożącej surowej kary” – wyjaśniła Prokuratura Krajowa w komunikacie.
Radosław Piesiewicz z zarzutami dotyczącymi afery Zondacrypto
Przed wejściem do sądu, w rozmowie z dziennikarzami, Piesiewicz zaprzeczał, by miał jakiekolwiek wpływy, o które jest posądzany. – Straciłem 200 tysięcy euro, zapłaciłem za zegarek. I do czego mam się przyznać? – mówił.
W czwartek prezes PKOl usłyszał dwa zarzuty dotyczące udziału w aferze Zondacrypto. Dotyczą one płatnej protekcji (art. 230. par. 1. k.k.) i zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością (art. 302. par. 1. k.k.).
Zatrzymanie Piesiewicza. Ustalenia mediów
Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W kwietniu Radosław Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca do PKOl nie wpłynie kolejna transza środków z Zondacrypto, Komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie.
Na początku tygodnia Wirtualna Polska i TVN24 ujawniły wyniki wspólnego śledztwa, z których wynika, że Piesiewicz miał otrzymać od Przemysława Krala, prezesa upadłej giełdy kryptowalut, zegarek wart 40 tys. euro i inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” w sprawie problemów Zondacrypto z UOKiK. Pytany o to przez Telewizję Republika szef PKOl zaznaczył, że za zegarek zapłacił sam, natomiast Kral pomagał przy zakupie.
-
„Koniec balu”. Fala komentarzy polityków w sieci po zatrzymaniu Piesiewicza
-
Zondacrypto pogrąży PiS? „Nie ma dowodów, że braliśmy udział w czymś nielegalnym”