-
Rybołów to kosmopolityczny gatunek drapieżnika występujący na wszystkich kontynentach poza Antarktydą, który posiada wyspecjalizowane podgatunki różniące się wielkością i ubarwieniem.
-
W Polsce liczebność rybołowów jest dramatycznie niska i szacowana na zaledwie około 40 par, podczas gdy u naszych zachodnich sąsiadów w Niemczech populacja ta liczy już 850 par.
-
Specjaliści, w tym prof. Piotr Tryjanowski, wskazują na konieczność edukacji społecznej oraz wprowadzenia systemu rekompensat dla właścicieli stawów, co może sprzyjać naturalnej rekolonizacji tych ptaków w Polsce.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Mimo że w Europie jest ich więcej, rybołowów w Polsce jest bez porównania mniej niż chociażby bielików. Liczba osobników nie wzrasta i gatunek pozostaje u nas rzadki. Tymczasem wiele państw Europy ma ich więcej i lepiej się one tam czują.
Rybołowy to ptaki o niebywałym wręcz zasięgu. Występują na wszystkich kontynentach poza Antarktydą (w Ameryce Południowej zimują rybołowy z Ameryki Północnej). Inaczej mówiąc, w Polsce mieszkają i polują te same rybołowy, co w Stanach Zjednoczonych czy w Australii.
Warto jednak pamiętać, że rybołów tworzy kilka podgatunków, np. rybołów karoliński z Ameryki Północnej ma bledszą pierś i jest większy od naszego, a rybołów australijski z Indonezji, Nowej Gwinei, Australii i Wysp Salomona to podgatunek najmniejszy.
Rybołowy polują i nad stawami, i nad otwartym morzem
Ptaki te doskonale radzą sobie nad wodami śródlądowymi, jak i nad morzem. Polują na ryby słodkowodne i morskie różnych gatunków i wielkości. Wyłapują karpie, leszcze, okonie, łososie, pstrągi, ale i węgorze, szczupaki, dorsze, dorady, cefale, flądry, labraksy, nawet mureny czy ryby raf koralowych – wszystko, co wypatrzą i złapią w efektownych nurkowaniach.
Rybołów efektownie uderza w wodę z dużej wysokości i potrafi zejść po rybę nawet półtora metra pod wodę. Zanurza się cały i potem równie efektownie wzbija się w powietrze ze zdobyczą. Zdarzały się przypadki, że ptaki te chwytały za dużą rybę i ta wciągała je pod wodę, ale w większości przypadków rybołów trafnie ocenia szanse.
W niektórych państwach istnieje cały przemysł turystyczny oparty na obserwacji polujących rybołowów – to np. Wielka Brytania czy Norwegia. W Polsce nie ma na to szans, rybołowy są zbyt rzadkie. To wręcz ptaki ekstremalnie rzadkie.
W części Europy rybołowy już wyginęły
W części państw to rybołowy wyginęły. Do takich państw w Europie należą chociażby Grecja czy Turcja. Dwieście lat temu ptaki wymarły w Irlandii, ale tam od 2023 r. prowadzona jest ich reintrodukcja.
Podobne działania mają miejsce w Hiszpanii, Portugalii i Włoszech. Z sukcesami. Do Szwajcarii sprowadzano młode ptaki m.in. ze Szkocji, Norwegii i Niemiec. Miejscem, gdzie miały zamieszkać, był rejon Trzech Jezior (Drei-Seen-Land) – pisaliśmy o tym w Zielonej Interii, otwiera się w nowym oknie.
Największe skupisko rybołowów na świecie znajduje się nad Zatoką Chesapeake w Stanach Zjednoczonych, między stanami Maryland i Wirginia. Gniazduje tam nawet kilka tysięcy par tych ptaków. Szwecja czy Finlandia mają po ponad tysiąc par.
O takiej liczbie rybołowów w Polsce moglibyśmy tylko pomarzyć. U nas to zaledwie kilkadziesiąt par w ściśle chronionych i strzeżonych miejscach, głównie w woj. zachodniopomorskim, wielkopolskim czy warmińsko-mazurskim. Lasy Państwowe podają liczbę 40 par przy europejskiej populacji liczącej 10 tys. par tych zwierząt., otwiera się w nowym oknie To mało.
– To powinno się jednak zacząć zmieniać – nie ma wątpliwości prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Siłą rzeczy, można powiedzieć, gdyż u naszych sąsiadów jest ich więcej. Zakładam, że ptaki zaczną w poszukiwaniu nowych terytoriów przenikać do Polski.
Rybołowy w Niemczech mają się całkiem dobrze. Dlaczego w Polsce są rzadkie?
Kompetenzentrum Naturschutz und Energiewende podaje, że w Niemczech mamy dzisiaj 850 par rybołowów, większość w Brandenburgii i Meklemburgii, bezpośrednio przy polskich granicach.
Liczba niemieckich ptaków rośnie, a według danych Parku Narodowego Müritz długoterminowy wzrost liczebności od 1980 r. wyniósł aż 520 proc. Ostatnio wyhamował, ale liczba rybołowów we wschodnich Niemczech stała się stabilna.

Więcej rybołowów od Polski ma także Białoruś, bo ok. 180 par, a na Litwie mieszka ich mniej więcej tyle, co u nas. Ok. sześciu par mieszka w rejonie jeziora Wisztynieckiego w obwodzie królewieckim w Rosji, na granicy rosyjsko-litewskiej.
Rybołów stał się w Polsce rzadki z wielu powodów. Jednym z nich jest kłusownictwo. Według Lasów Państwowych dorosła para rybołowów może zjadać ok. 150-170 kg ryb rocznie. To spora liczba, ale warto pamiętać, że ptaki te są w Polsce tylko przez część roku.
Perspektywa jest też inna, gdy weźmiemy pod uwagę skalę produkcji przemysłowych stawów rybnych z karpiami, pstrągami czy łososiami. A jednak wielu właścicieli stawów zwalcza rybołowy.
– Rybołowy mają naturalną tendencję do poszerzania areału i rekolonizacji różnych obszarów, ale musi iść za tym edukacja i uświadamianie, jak ważny i piękny to ptak – podkreśla prof. Piotr Tryjanowski. – A także rekompensaty dla właścicieli stawów w rejonie miejsc występowania tego łowcy.
Jeśli się tak stanie, wówczas i Polska będzie mogła czerpać satysfakcję, a może i zyski z obecności rybołowów i piękna ich polowań.