-
Schronisko w Sobolewie zostało zamknięte po nagłośnieniu warunków, w jakich przebywały zwierzęta.
-
Wicewojewoda mazowiecki Robert Sitnik oświadczył, że nie otrzymywał dowodów zaniedbań oraz poczuł się wprowadzony w błąd przez instytucje kontroli.
-
Decyzja o zamknięciu schroniska zapadła po zgłoszeniu formalnych podstaw przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii, a sprawa została nagłośniona przez media.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W miniony czwartek, kilka dni przed zamknięciem schroniska w Sobolewie, Mazowiecki Urząd Marszałkowski opublikował nagranie z kontroli obiektu.
Sitnik informował na nagraniu, że kontrola wynikła ze zgłoszeń osób zaniepokojonych stanem zwierząt oraz warunkami pogodowymi. Nie przekazał, aby w jej wyniku ujawniono nieprawidłowości. W kolejnym tygodniu miała odbyć się kolejna kontrola.
– Nie bagatelizujemy sygnałów płynących od obywateli. (…) Inspektorzy weterynarii i policja sprawdzają ogólne warunki, w jakim przebywają zwierzęta, czy mają wodę, czy mają wystarczającą ilość pokarmu, czy jest słoma – zapewniał.
Oświadczenie Sitnika po zamknięciu schroniska
We wtorek Sitnik przyznał, że sytuacja schroniska w Sobolowie wyglądała inaczej, niż mu ją przedstawiano.
„Czytam komentarze, które pojawiają się w ostatnich dniach. Widzę emocje, złość, rozczarowanie, a także pytania, które są w tej sytuacji całkowicie zrozumiałe” – napisał wicewojewoda mazowiecki Robert Sitnik. Oświadczenie zostało opublikowane na Facebooku.
Sitnik zauważył, że sprawa porusza, bo dotyczy żywych zwierząt. Jak dodał, także w nim samym wzbudza silne emocje. „Sygnały dotyczące funkcjonowania schroniska w Sobolewie dotarły do mnie w listopadzie 2025 roku” – przekazał.
Wicewojewoda o stanie schroniska w Sobolewie: Nie miałem dowodów
Informacje o problemach w schronisku były przekazywane do Wydziału Kontroli oraz do Inspektora Weterynarii. „Tylko te organy posiadają wiedzę merytoryczną i narzędzia, by sprawdzić sytuację i podjąć działania, a wojewoda nie sprawuje nadzoru merytorycznego nad Inspekcją Weterynaryjną” – wyjaśnił samorządowiec.
Z oświadczenia wynika, że Sitnik nie dysponował dowodami na nieodpowiednie warunki w schronisku w Sobolewie. „Nie były mi przez odpowiednie organy przekazane jako wicewojewodzie mazowieckiemu” – zapewnił.
„Ani Wojewódzki Inspektor Weterynarii, ani Powiatowy Inspektorat Weterynarii, który sprawował nadzór nad schroniskiem, nie poinformowali o nieprawidłowościach, które powinny doprowadzić do zamknięcia schroniska” – dodał wicewojewoda.
„Czuję, że zostałem wprowadzony w błąd”
Sitnik przekonuje, że wypowiadając się i zajmując przypadkiem schroniska, działał w dobrej wierze. „Dziś czuję, że zostałem wprowadzony w błąd przez instytucje powołane do kontroli i nadzoru” – podkreślił.
Wicewojewoda mazowiecki dodał, że „państwo i urzędnik, jakim jest wojewoda, działali w oparciu o informacje, które w danym momencie były dostępne i potwierdzone”.
„Gdy pojawiły się podstawy formalne do zamknięcia schroniska – decyzja zapadła natychmiast” – stwierdził Sitnik. „Czy system zadziałał idealnie? Nie. Czy ktoś świadomie odwracał wzrok? Na ten moment nie ma na to jeszcze żadnych dowodów. Dlatego czekam na wyjaśnienia i działania odpowiednich służb i organów”.
Zamknięcie schroniska w Sobolewie. Złe warunki
Decyzję powiatowego lekarza weterynarii o zamknięciu schroniska w Sobolewie przekazał w sobotę premier Donald Tusk. Premier stwierdził, że nie będzie taryfy ulgowej dla ludzi wyrządzających krzywdę zwierzętom, a do wpisu na Facebooku załączył swoje zdjęcie z psem.
„Po zamknięciu schroniska 'Happy Dog’ w Sobolewie, zgodnie z wnioskiem Powiatowego Inspektoratu Weterynarii gmina Sobolew w dniach 24-25 stycznia ewidencjonowała i przekazywała 146 pozostałych w schronisku psów do schroniska w Wojtyszkach prowadzonego przez Instytut Ochrony Zwierząt Sp. z o.o.” – poinformował w niedzielę Mazowiecki Urząd Wojewódzki w Warszawie.
Sprawa jednak została nagłośniona nie przez polityków, a media. W miniony czwartek piosenkarka Dorota „Doda” Rabczewska rozmawiała z włodarzem Sobolewa, a wcześniej zwracała uwagę na alarmujący stan schronisk w Polsce.
O fatalnej sytuacji w schronisku w Sobolewie informowali także Agnieszka Gozdyra i reporterzy Polsat News.
Wątpliwości co do dobrostanu zwierząt w Sobolewie zgłaszano od lat. W 2019 roku kierownik schroniska usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzętami.
-
PIT za 2025 rok. Ministerstwo Finansów zapowiada termin rozliczeń
-
Mogą uratować życie, będą rozdawane za darmo. Echa tragedii w Chełmnie