-
Kijów poinformował, że Rosja planuje publikację materiałów na temat rzezi wołyńskiej w celu skłócenia Polski i Ukrainy.
-
Rosyjskie media podały informacje o rzekomo odtajnionych dokumentach FSB, dotyczących udziału UPA i Dmytra Klaczkiwskiego w zbrodniach na Polakach.
-
Ukraińskie źródła i media podważają narrację prezentowaną w rosyjskich materiałach, wskazując na manipulację historyczną.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Pracownicy FSB planują 5 lipca opublikować sfałszowane dokumenty dotyczące wydarzeń z czasów II wojny światowej, a konkretnie tragedii wołyńskiej, aby podważyć stosunki ukraińsko-polskie. Rosyjskie media państwowe mają za zadanie rozpowszechniać tę historię” – ostrzegał w sobotę rano szef ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD) Andrij Kowałenko.
Według niego za operację odpowiedzialny jest dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa gen. Aleksandr Bortnikow.
Rzeczywiście, jeszcze tego samego dnia rosyjskie media, takie jak prokremlowska ahencha TASS, czy stacja RT (dawniej Russia Today – red.) opublikowały rzekomo odtajnione dokumenty FSB dotyczące rzezi wołyńskiej.
Rosja publikuje dokumenty. Dotyczą rzezi wołyńskiej
Dokumenty opublikowane przez rosyjskie media to rzekome raporty rosyjskich agentów NKGB, czyli Ludowego Komisariatu Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR, który częściowo został włączony w latach 40. ubiegłego wieku do NKWD.
W jednym z raportów szef IV Zarządu NKGB Paweł Sudopłatow miał informować, że jego agent był świadkiem, jak członkowie UPA dokonują mordu na 11 księżach i 2 tys. Polakach we Włodzimierzu Wołyńskim 18 lipca 1943 roku.
W komunikacie z 1944 roku Sudopłatow miał z kolei informować, że funkcjonariuszom NKGB udało się zidentyfikować jednego z dowódców UPA, odpowiedzialnego za rzeź wołyńską – Dmytro Klaczkiwskiego ps. „Kłym Sawur” lub „Ochrim”. W 1945 roku Klaczkiwski miał zostać zamordowany przez funkcjonariuszy NKGB i NKWD.
Informacje te częściowo pokrywają się również z polskimi opracowaniami. Klaczkiwski rzeczywiście był głównodowodzącym UPA na Wołyniu i to w dużej mierze on miał być odpowiedzialny za zlecanie mordów na Polakach. Według informacji podawanych przez IPN Jurij Stelmaszczuk ps. Rudy miał w 1943 r. otrzymać od Klaczkiwskiego rozkaz wymordowania wszystkich Polaków w okręgu kowelskim. Wiadomo również, że Klaczkiwski rzeczywiście został zabity w 1945 roku przez NKWD.
Wołyń a akta z Rosji. Ukraińcy podważają winę Klaczkiwskiego
Jak wskazuje strona ukraińska, dokumenty publikowane w rosyjskich mediach mają na celu pogłębienie sporu między Polską a Ukrainą. Jednocześnie należy zauważyć, że wiele informacji podanych przez Rosjan jest prawdziwych, choć podważanych przez Ukraińców.
IPN informuje, że postać Klaczkiwskiego „upamiętniają pomniki w Zbarażu i Równem oraz ulice w kilku miastach”. Z kolei w Internetowej Encyklopedii Współczesnej Ukrainy nie ma ani słowa o jego udziale w zbrodniach popełnionych na Polakach na Wołyniu.
Również ukraińskie media podważają narrację w tej kwestii. „Rosyjska propaganda celowo używa manipulacyjnej terminologii, by prowokować emocjonalne reakcje w polskim społeczeństwie. Zgodnie z przewidywaniami celowo określa ona tragiczne wydarzenia na Wołyniu jako 'masakrę’, wykorzystując historyczną traumę” – pisze portal Ukrainska Pravda, komentując materiały opublikowane przez Rosjan.
-
Przełom w sporze Polski i Ukrainy? W tle wspólny bohater
-
Spotkanie szefów MSZ Polski i Ukrainy. Kijów potwierdza