-
Część studentów wybiera uczelnię przede wszystkim pod kątem kosztów i odległości od domu.
-
Koszt zakwaterowania i utrzymania w dużych miastach jest kluczowym wyzwaniem finansowym, a wsparcie rodziców i dostępność kredytów studenckich odgrywają istotną rolę.
-
Wysokie ceny najmu mieszkań oraz niewystarczająca liczba miejsc w akademikach prowadzą do sytuacji, w której realny koszt studiowania często przekracza wyobrażenia o bezpłatnej edukacji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Pierwotnie planowałem zamieszkać na pierwszym roku w akademiku. Nigdy wcześniej nie byłem w Krakowie i chciałem najpierw poznać miasto, żeby później szukać mieszkania na miejscu – wspomina początki studenckiego życia Paweł.
Właśnie zaczyna drugi rok studiów licencjackich. Pochodzi z województwa łódzkiego, a podróż do Krakowa zajmuje mu około pięciu godzin.
– Wynajem na własną rękę przed rozpoczęciem roku akademickiego okazał się jednak bardzo trudny, głównie ze względu na zaporowe ceny i ogromny popyt ze strony studentów – mówi.
Cały pierwszy rok spędził w akademiku Uniwersytetu Jagiellońskiego. Za pokój płacił 700 zł miesięcznie. Standard był jednak niski: – Pokoje dwuosobowe są tak ciasne, że siedząc na łóżku po przebudzeniu, stykasz się kolanami ze współlokatorem, zupełnie jak w przedziale pociągu.
Od lipca udało mu się wynająć własne, małe mieszkanie o powierzchni 30 m². Poszukiwania zajęły około dwóch miesięcy.
– Gdybym zaczął szukać w trakcie wakacji, mogłoby to potrwać nawet cztery miesiące, ogłoszenia znikają i pojawiają się z dnia na dzień – opowiada.
– Podczas szukania trzeba bardzo uważać na oszustwa i niepewne oferty. Sam trafiłem na przypadek, w którym wynajmujący miał duży problem z okazaniem aktu własności. Dopiero po pierwszych doświadczeniach człowiek uczy się, o co pytać i na co zwracać uwagę – dodaje Paweł.
Realny koszt studiowania
Przeciętnie studenci stacjonarni wydają 3545,82 zł miesięcznie na utrzymanie – czytamy w raporcie „Portfel Studenta”, przygotowanym przez Związek Banków Polskich i Warszawski Instytut Bankowości. Duża część tej kwoty to zakwaterowanie.
To ono pozostaje największym wyzwaniem finansowym dla studentów – i utrzymujących ich rodziców.
W zdecydowanie lepszej pozycji są pod tym względem mieszkańcy większych miast. Studiowanie nie musi oznaczać dla nich wyprowadzki z domu.
– Córka mieszka z nami, skończyła 21 lat – mówi Interii Katarzyna, mama studentki z Warszawy.
Choć zdejmuje to z ich barków koszt najmu studenckiej stancji, jego miejsce zajmuje czesne. Na kierunku, który wybrała 21-latka na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, wynosi ono 1750 zł miesięcznie. Dla domowego budżetu to niemało.
– Głównie to my, rodzice, zabezpieczamy te płatności, ale córka podejmuje się dodatkowych prac. Przykładowo, uczy języka angielskiego – mówi nam jej mama.
Jak podkreśla, dzięki temu, że studentka pozostaje pod dachem rodziców, czesne jest jedynym kosztem związanym z jej edukacją.
– Fakt, to bardzo obciążające, ale wiemy, jaki jest cel i opłacamy go z chęcią – podkreśla.
Kogo stać dzisiaj na studiowanie?
Nie każdy może jednak liczyć na wsparcie rodziców w tej czy innej formie. Czy to oznacza, że finanse stają się przeszkodą w dostępie do edukacji na wyższym poziomie?
– W 2023 roku przeprowadziłyśmy badanie, w którym pytałyśmy o powody niepodejmowania edukacji na poziomie wyższym w grupie osób, które zdeklarowały brak planów dalszego kształcenia – mówi Interii dr Justyna Sarnowska-Wilczyńska, socjolożka.
Jak zdradza, na kwestie ekonomiczne wskazało wówczas 7 proc. respondentów z 35 proc. osób w wieku 18-35 lat, które ukończyły szkołę średnią lub zawodową i nie planowały dalszej edukacji na poziomie wyższym.
– Dominującą przyczyną w tej grupie było po prostu podjęcie pracy (blisko 48 proc.), co jednak często wiąże się bezpośrednio z czynnikami ekonomicznymi i potrzebą samodzielnego utrzymania się – tłumaczy.
Zdaniem socjolożki osobną kategorią są osoby rezygnujące ze studiów w trakcie ich trwania.
– W tym obszarze istnieje wyraźna luka badawcza – studenci porzucający naukę znikają ze statystyk uniwersyteckich. Powody finansowe rzadko występują tu samodzielnie; zwykle stanowią kaskadę nawarstwiających się problemów, w tym trudności mieszkaniowych związanych z wysokimi cenami na rynku wynajmu, przekraczającymi możliwości finansowe studentów i ich rodzin – opisuje Justyna Sarnowska-Wilczyńska.
Z badania EUROSTUDENT na lata 2021-2024 wynika, że ponad 30 proc. studentów w Polsce boryka się z poważnymi problemami finansowymi.
Mieszkanie – fundamentalny problem studencki
Obserwacje Justyny Sarnowskiej-Wilczyńskiej pokrywają się z opiniami studentów i ich rodziców.
Koszty nieruchomości w Warszawie – również najmu – są na tyle wysokie, że córka Katarzyny nie planuje w najbliższym czasie wyprowadzki.
– Jednak gdyby nadarzyła się okazja, chętnie rozpoczęłaby już samodzielne życie – przyznaje kobieta. Na czym ta „okazja” miałaby polegać?
– Chyba na wygranej w Lotto – stwierdza.
Choć samodzielne mieszkanie pozostaje w sferze marzeń studentki, sam fakt korzystania ze wsparcia finansowego rodziców stawia ją w uprzywilejowanej sytuacji.
– Wybory uczelni przez młodzież mają przeważnie charakter lokalny – większość wybiera szkoły wyższe w obrębie swojego województwa – zauważa socjolożka, podkreślając, że kluczowe znaczenie odgrywa kapitał ekonomiczny i społeczny wyniesiony z domu.
– Wyraźnie zarysowuje się podział na grupę uprzywilejowaną, której rodzice mogą kupić lub wynająć mieszkanie w dobrych warunkach, oraz pozostałych studentów. Dostępność i koszty mieszkań stanowią fundamentalny problem studencki, gdyż realny koszt utrzymania przekracza wyobrażenie o całkowicie bezpłatnej edukacji – zaznacza Sarnowska-Wilczyńska.
– Wyzwaniem są także koszty codziennego życia, czego przykładem były protesty studenckie wokół zbyt drogiej stołówki na UW – przypomina.
Studenckie życie na kredyt
Właśnie ze względu na wspomniane koszty codziennego życia Paweł wziął ostatecznie kredyt studencki. Pożyczkę traktuje jako swoje główne wsparcie finansowe.
– Na studiach licencjackich otrzymuję 1000 zł miesięcznie przez trzy lata. Po ukończeniu nauki przysługują dwa lata okresu ochronnego na znalezienie pracy, a w przypadku rozpoczęcia studiów magisterskich spłatę można dodatkowo odroczyć – opisuje student.
Dlaczego kredyt? Z jego obserwacji wynika, że studenci studiów dziennych rzadko pracują. Około jedna trzecia z nich mieszka w akademikach, co pozwala znacznie ograniczyć wydatki.
Jednak zdaniem socjolożki oferta akademików nie zaspokaja istniejącego zapotrzebowania.
– W Polsce rynek mieszkań na wynajem jest niewielki i zdominowany przez własność, co przekłada się na wysokie ceny – mówi Sarnowska-Wilczyńska.
Choć wyzwań, także tych ekonomicznych, nie brakuje, według obserwacji specjalistki ogólne zainteresowanie studiami w Polsce nie spada i utrzymuje się na stałym poziomie – wskaźnik oscyluje wokół 40 proc.
Z kolei zmniejszająca się ogólna liczba studentów wynika jej zdaniem przede wszystkim z czynników demograficznych.
Dla Pawła podstawowym kryterium były jednak koszty. – Bez tego kredytu nie zdecydowałbym się na przeprowadzkę do Krakowa, studiowałbym bliżej domu, np. w Łodzi, gdzie jest taniej niż w Krakowie czy Warszawie – podsumowuje.
Anna Nicz ([email protected])
Dagmara Pakuła ([email protected])
-
Rząd inwestuje w akademiki. Studenci szukają planu B
-
„El Pais”: Odyseja hiszpańskich studentów. „1100 euro za dziurę bez okien”