Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Karol Nawrocki łącznie zawetował już 42 ustawy. Sporą część, jak ostatnią – zwaną „lex szarlatan”, skierował też do Trybunału Konstytucyjnego. Robi na złość rządowi czy znajduje pan uzasadnienie dla tej strategii?
Bronisław Komorowski: Jeśli chodzi o los tej ustawy, to rzeczywiście sytuacja jest mało logiczna. Nie rozumiem kalkulacji prezydenta, gdyż prawdopodobnie więcej punktów mógłby zarobić na wykazaniu troski o zdrowie i bezpieczeństwo Polaków. Rozumiem, że jest pewna kategoria ludzi, którzy bardziej ufają nietypowym metodom niż medycynie zachodniej, i to zapewne do nich zwraca się pan prezydent.
Jak uzasadniał prezydent, ustawa mogłaby doprowadzić do upadku podmiotów zajmujących się zielarstwem, bo urzędnik, jednoosobową decyzją, mógłby ukrócić taką działalność.
Jedynym sensownym rozwiązaniem jest uczestnictwo przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego w pracach komisji sejmowych, wcześniejsze zgłaszanie uwag, zastrzeżeń i proponowanie alternatywnych zapisów w kwestiach budzących wątpliwości. Sam tak zawsze postępowałem. Odnoszę wrażenie, że prezydent specjalnie nie zgłasza poprawek na etapie prac w Sejmie, tylko czeka, aż ustawa przejdzie przez głosowania, aby móc ją zawetować albo odesłać do Trybunału i ogłosić, że ma własny projekt. To nie jest w porządku w stosunku do obywateli.
Nawet Andrzej Duda nie zgłaszał tylu wet. To sprytna strategia?
Prezydent Andrzej Duda nie pomagał, ale od czasu do czasu pokazywał, że jakaś forma współpracy z rządem wchodzi w grę, jeśli sprawa jest istotna. Natomiast prezydent Nawrocki w ogóle się o to nie stara. Nie dąży nawet do stworzenia wrażenia, że w najważniejszych sprawach dla Polski mógłby z rządem współpracować. Przykładem takiej postawy jest zawetowanie ustawy o europejskich pieniądzach dla Wojska Polskiego. Widać, że wcale mu na tym nie zależy, aby współpracować, gdyż realizuje koncepcję szkodzenia rządowi na każdym kroku.
A może jest tak, jak mówi rzecznik rządu Adam Szłapka, że prezydentem rządzi Braun z różnymi kamratami i antyszczepionkowcami?
Za mało znam powiązania między obecnymi urzędnikami Kancelarii a poszczególnymi środowiskami politycznymi, aby to stwierdzić, jednak widzę jedno: w otoczeniu prezydenta pierwsze skrzypce grają politycy PiS-u, a nie Konfederacji. Nie potrafię i nie chcę sprowadzać tej polityki tylko i wyłącznie do podlizywania się Braunowi, a raczej wyborcom Brauna. Faktem jednak jest, że pan prezydent nigdy nie wypowiedział się krytycznie o Braunie, nawet w sytuacjach skrajnie skandalicznych. Nigdy nie stwierdził też, że prawica nie powinna w przyszłości zawierać z nim układów i należy go wykluczyć z życia politycznego – co postulował nawet Jarosław Kaczyński.