Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski „The Economist”, z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu.
Studenci i uczniowie coraz częściej korzystają ze sztucznej inteligencji. Z badania przeprowadzonego w ubiegłym roku przez firmę edukacyjno-technologiczną Chegg wynika, że 80 proc. studentów z najbogatszych krajów korzysta z AI na uczelniach. Nowsze sondaże wskazują, że w Wielkiej Brytanii odsetek ten sięga już 94 proc., a w Niemczech 93 proc.
Tak powszechne korzystanie z tej technologii wzbudziło obawy o jej wpływ na proces uczenia się. Nauczyciele zgłaszają, że dostają prace jak spod sztancy, które – jak podejrzewają – zostały wygenerowane przez ChatGPT.
Wciąż brakowało jednak dowodów na to, jak sztuczna inteligencja wpływa na edukację. To się właśnie zmienia.
Sztuczna inteligencja w szkole. Jak wpływa na oceny uczniów?
David Stromberg z Uniwersytetu Sztokholmskiego oraz Victor Lei i Wu Yanhui z Uniwersytetu w Hongkongu postanowili wypełnić tę lukę w wiedzy. W ich badaniu udział wzięło 27 tys. uczniów w wieku 12-18 lat z Chin, gdzie narzędzia AI szybko się rozpowszechniły. Około 80 proc. badanych zadeklarowało korzystanie z modeli takich jak Doubao i DeepSeek, a pozostałe 20 proc. stanowiło grupę kontrolną.
Wyniki dają do myślenia. Po sześciu miesiącach uczniowie korzystający ze sztucznej inteligencji odnotowali wzrost średniej oceny z prac domowych o 18 proc. ze wszystkich przedmiotów. Czas potrzebny na wykonanie każdego zadania spadł ze średnio 64 minut do 45.
Jednak gdy nadszedł czas egzaminu, ci sami uczniowie uzyskali o 20 proc. gorsze wyniki od kolegów, którzy nie korzystali z pomocy sztucznej inteligencji. Wcześniej wyniki prac domowych pozwalały przewidywać wyniki egzaminów. Teraz paradoksalnie uczniowie osiągający najlepsze rezultaty w pracach domowych częściej wypadają gorzej na egzaminach.

Czy szkoły powinny zakazać korzystania ze sztucznej inteligencji? Niekoniecznie. Spadek wyników egzaminów dotyczył głównie uczniów, którzy spieszyli się z odrabianiem prac domowych. Ci, którzy korzystali ze sztucznej inteligencji, ale poświęcali na zadania tyle samo czasu co uczniowie, którzy z niej nie korzystali, odnotowali jedynie niewielki spadek wyników.
Ważne jest zatem, jak uczniowie korzystają z tej technologii. Uczniowie, którzy dobrze radzili sobie na egzaminach, nie ograniczali się do kopiowania odpowiedzi z AI, by zaoszczędzić czas. Prawdopodobnie wykorzystywali chatboty raczej jak osobistego korepetytora – do wyjaśniania trudnych pojęć i pomocy w rozwiązywaniu konkretnych problemów.

W innym badaniu Zara Contractor i German Reyes z Middlebury College poprosili studentów o poznanie nowego, nieznanego im wcześniej tematu – z pomocą chatbota lub bez niego. Osoby korzystające ze sztucznej inteligencji osiągały lepsze wyniki w testach, a przewaga ta utrzymywała się także wtedy, gdy tydzień później ponownie wykonywały to samo zadanie.
Choć dowody są wciąż ograniczone, wskazują na jedno: sztuczna inteligencja może ułatwiać naukę i zwiększać jej efektywność, ale tylko wtedy, gdy jest wykorzystywana rozsądnie. Uczniowie powinni oprzeć się pokusie sięgania po gotową odpowiedź wygenerowaną przez AI, zanim sami spróbują rozwiązać problem.
Tekst przetłumaczony z „The Economist” © The Economist Newspaper Limited, London, 2026
Tłumaczenie: Monika Bortnowska
Tytuł, śródtytuły, lead oraz skróty pochodzą od redakcji.
-
„The Economist”: Studenci radzą sobie gorzej, niż myślisz. „Są na poziomie 10-latków”
-
„The Spectator”: Sztuczna inteligencja zjada nasze mózgi