-
Na terenie woj. śląskiego zawieszono tablice, których lokalizacja dotyczy rzek silnie przekształconych przez działalność człowieka, głównie przemysłową.
-
Akcja ma na celu zwrócenie uwagi na pięć konkretnych rzek: Rawę, Przemszę, Kłodnicę, Kochłówkę i Bytomkę, wskazując na ich wieloletnie zanieczyszczenia i przemysłowe obciążenie.
-
Tablice przypominają drogowskazy turystyczne i mają skłonić mieszkańców do refleksji nad obecnością i potencjałem rzek w przestrzeni miejskiej, a autor pozostaje anonimowy przez tydzień, obserwując reakcje społeczności.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Tablice pojawiły się m.in. nad Przemszą w Sosnowcu, Rawą w Katowicach, Kłodnicą w Gliwicach oraz Kochłówką w Rudzie Śląskiej. Autor akcji pozostaje anonimowy. Zgodnie z jej założeniem przez najbliższy tydzień nie zamierza ujawniać swojej tożsamości.
Akcja ma charakter społeczno-artystyczny. Jej celem nie jest jednak wyłącznie zwrócenie uwagi na brudną wodę. Chodzi o pytanie: co by było, gdybyśmy potraktowali śląskie rzeki nie jak problem, ale jak przestrzeń, którą można odzyskać?
Pięć śląskich rzek, jeden problem
Autor akcji zwraca uwagę na pięć szczególnie problemowych śląskich rzek i cieków: Rawę, Przemszę, Kłodnicę, Kochłówkę oraz Bytomkę. Stan rzek ocenia się zazwyczaj na podstawie wielu parametrów, m.in. biologicznych, fizykochemicznych, hydromorfologicznych i chemicznych. W przypadku śląskich cieków problem jest jednak dobrze udokumentowany: przemysł, górnictwo, zasolone wody kopalniane, ścieki, przekształcenia koryt oraz historyczne zanieczyszczenia przez lata zmieniły charakter wielu rzek regionu.
Katowicka Rawa to jeden z najbardziej charakterystycznych przykładów rzeki podporządkowanej miastu. Rawa została w dużej części uregulowana, obudowana i miejscami przykryta. Jej problemem jest nie tylko samo zanieczyszczenie, ale przede wszystkim gwałtowna zmienność parametrów wody.
Badania prowadzone przez Uniwersytet Śląski pokazują, że przewodność w Rawie może w ciągu kilku godzin zmieniać się z około 1500 do niemal 10 000 µS/cm, a w okresach krytycznych osiągać nawet 15 000 µS/cm. Głównym powodem są zrzuty zasolonych wód kopalnianych zawierających m.in. chlorki i siarczany. To sprawia, że Rawa ma dziś niewielką bioróżnorodność. Jak wskazują naukowcy, gwałtowne zmiany warunków są dla organizmów wodnych szczególnie trudne.
Również meandrująca Przemsza jest częścią systemu rzek silnie obciążonych przemysłową historią Górnego Śląska. NIK wskazuje Przemszę i jej dopływy wśród cieków, do których trafiają wody kopalniane. Problemem jest przede wszystkim zasolenie, ale także presja przemysłowa i komunalna.
Przemsza pokazuje też, że zagrożenie dla rzek nie zawsze ma jedno źródło. W 2024 r. do systemu wodnego w rejonie Siemianowic Śląskich przedostały się ścieki powstałe podczas gaszenia pożaru nielegalnego składowiska odpadów. W badanych próbkach stwierdzono później niewielkie stężenia m.in. węglowodorów ropopochodnych i BTX.
Gliwicka Kłodnica także jest jednym z najważniejszych przykładów śląskiej rzeki znajdującej się pod silną presją przemysłową. NIK wymienia ją wśród rzek, do których odprowadzane są zasolone wody kopalniane. W 2026 r. WIOŚ wykrył w Kłodnicy film mogący wskazywać na obecność substancji ropopochodnej i zlokalizował miejsce jej dopływu do rzeki.
Kochłówka z kolei (Ruda Śląska) jest przykładem cieku, na który nakładają się problemy związane zarówno z przemysłową przeszłością regionu, jak i gospodarką ściekową. W rejonie doliny Kochłówki eksperci stwierdzali silne zanieczyszczenie wody. Jednym ze wskazywanych powodów jest sąsiedztwo terenów górniczych, a drugim dopływ ścieków z lokalnej oczyszczalni. Jednocześnie sama dolina Kochłówki posiada wartości przyrodnicze, które doprowadziły do objęcia części tego obszaru ochroną jako użytku ekologicznego.
Piątym przykładem zanieczyszczonej rzeki jest Bytomka – rzeka szczególnie mocno związana z przemysłową historią regionu. Analizy geochemiczne wskazują na silną mineralizację jej wód związaną m.in. z dopływem wód kopalnianych i ścieków komunalnych. W zlewni znajdują się także osadniki, stawy zapadliskowe i zbiorniki związane z działalnością przemysłową. Bytomka, podobnie jak Kłodnica, została wskazana przez WWF jako część górnośląskiego epicentrum zanieczyszczeń wymagającego szczególnego monitorowania.

Problem jest wielki
Zdaniem autora akcji problem śląskich rzek nie sprowadza się do tego, czy woda jest mętna, pachnie nieprzyjemnie albo czy na jej powierzchni pojawia się piana. Największym problemem jest sposób, w jaki przez dziesięciolecia traktowaliśmy miejskie rzeki – jako element infrastruktury, który trzeba za wszelką cenę podporządkować i zmienić: schować, wyprostować, obetonować albo wykorzystać jako odbiornik ścieków.
Tymczasem doświadczenia innych miast pokazują, że rzeki mogą ponownie stać się elementem miejskiego życia – z dostępem do wody, zielenią, przestrzeniami publicznymi i przywróconą funkcją przyrodniczą. Dlatego na Śląsku pojawiły się drogowskazy. Nie wskazują drogi do miejsca, do którego należy uciekać. Wskazują drogę do czegoś, co już tu jest.
Autor akcji nadmienia, że chce, aby mieszkańcy i decydenci przestali patrzeć na te rzeki wyłącznie jak na problem. „One są częścią naszych miast. Mają potencjał, żeby stać się ich atutem. Pytanie brzmi, czy będziemy mieli odwagę je odzyskać” – przekazuje anonimowo autor akcji.
Przez najbliższy tydzień inicjator zamierza obserwować reakcje mieszkańców i mediów. Za tydzień planuje opublikować materiał wideo, w którym ujawni kulisy nocnej akcji oraz pokaże przykłady miast z Polski i zagranicy, które podjęły próbę przywrócenia rzekom funkcji przyrodniczych i społecznych oraz ponownego otwarcia swoich miast na wodę. Czystą i choć trochę wolną.