Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Tajlandia. Śmierć brytyjskiego turysty. Siostra oskarża ratownika

Przez Pokój Prasowy8 stycznia, 20262 min odczytu

  • Jason Lambert z Wielkiej Brytanii utonął na plaży w Tajlandii po porwaniu przez silny prąd wsteczny.

  • Siostra zmarłego relacjonowała dramatyczne wydarzenia, które rozegrały się na oczach rodziny.

  • Rodzina Lamberta zgłaszała zastrzeżenia do działania lokalnych służb ratunkowych, a ratownik dyżurujący przyznał, że nie potrafi pływać.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Do tragedii doszło pod koniec listopada ubiegłego roku na popularnej plaży Freedom Beach w Phuket.

Jason Lambert wypoczywał tam podczas rodzinnych wakacji, gdy wraz z grupą ośmiu innych osób został porwany przez silny prąd wsteczny.

Tajlandia. Śmierć brytyjskiego turysty. Porwał go prąd wsteczny


Lauren Smy, siostra zmarłego, opisała, że cała sytuacja rozegrała się w ciągu kilku sekund. W wywiadzie dla „Daily Gazette” wspominała, że grupa, w tym ona sama, stała w wodzie sięgającej pasa, kiedy nagła fala zabrała ich w głąb morza.

Kobieta w panice wołała brata o pomoc, a on próbował dopłynąć do niej, chwytając ją za rękę. Wtedy kolejna fala porwała ich dalej w morze i straciła z nim kontakt. Lauren Smy przyznała, że w tym momencie była przekonana, iż nie uda jej się przeżyć, bo mimo wysiłków nie mogła wydostać się na brzeg.

– Wtedy pojawił się jakiś mężczyzna i pomógł mi. Kiedy zaczęłam wracać na brzeg, inny postawny facet wszedł do wody, złapał Jasona i wyciągnął go na piasek, gdzie wszyscy natychmiast ruszyli z reanimacją – opowiadała.

Brat kobiety trafił następnie do szpitala Patong w Phuket, gdzie zmarł jeszcze tego samego popołudnia.

Tragedia w Tajlandii. Ratownik przyznał, że nie potrafi pływać


Rodzina Lamberta wróciła do Wielkiej Brytanii dwa dni po tragicznej śmierci mężczyzny. Ciało 37-latka dotarło jednak do kraju dopiero po Bożym Narodzeniu. Jak twierdzi jego siostra, w tajlandzkim szpitalu nie pobrano próbek krwi, a sekcję zwłok wykonano dopiero po upływie dwóch tygodni.

Kobieta wskazała również na rażące błędy w pracy służb ratunkowych w Tajlandii. – Ten ratownik powinien być przeszkolony – na tym polega sedno sprawy… Ratownik, który miał wtedy dyżur, powiedział nam, że nie potrafi pływać – przekazała w rozmowie z mediami.

Według ustaleń „The Independent” lokalne media informowały krótko po tragedii, że policja nie odnotowała żadnych zastrzeżeń ze strony rodziny Lamberta ani wniosków o dalsze dochodzenie. Brytyjski koroner uznał, że śmierć 37-latka była nieszczęśliwym wypadkiem.

Źródło: „The Independent”

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Wojna w Iranie. USA wysyłają nowe siły. Tysiące żołnierzy i okręty w drodze

Finlandia nie chce broni jądrowej? Prezydent nie zgadza się z rządem

Wojna w Iranie. Alarm w Turcji, co z polskimi żołnierzami? Nowe informacje z MON

Wojna w Iranie. Donald Trump odrzuca pomoc Ukrainy. „Nie potrzebujemy”

Białoruś. Łukaszenka kupił system rakietowy Oriesznik od Putina. „On to zrobił”

Rosja zmienia taktykę ws. floty cieni. Zwrot po akacjach Europy i USA na morzach

Wojna na Ukrainie. Decyzja USA w sprawie ropy z Rosji. Zełenski bije na alarm

Wojna w Iranie. Pete Hegseth grozi Teheranowi. Może zacząć się w każdej chwili

Wybuch wulkanu Piton de la Fournaise na wyspie Reunion. Zalana ważna droga

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.