-
Andrij Hawryliw, ukraiński influencer, przeprosił za wjazd autem w rejon Morskiego Oka i tłumaczył, że kierował się wskazaniami nawigacji, nie zauważając zakazu wjazdu.
-
Władze wszczęły postępowanie w związku z naruszeniem przepisów ustawy o ochronie przyrody, a policja wystąpiła o pięcioletni zakaz wjazdu influencera do Polski.
-
Hawryliw poinformował, że wrócił już do Ukrainy oraz uznał zapowiadany zakaz za bezpodstawny.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Ukraiński influencer Andrij Hawryliw odniósł się do głośnej sprawy wjazdu samochodem w rejon Morskiego Oka. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu przeprosił za swoje zachowanie i przekazał, że nie miał zamiaru łamać przepisów ani nikomu szkodzić. Jednocześnie uznał zapowiedzi dotyczące możliwego pięcioletniego zakazu wjazdu do Polski za „bezpodstawne”.
Hawryliw zwrócił się do Polaków za pomocą translatora, tłumacząc, że nie zna dobrze języka polskiego. Wyjaśnił, że do Morskiego Oka jechał zgodnie z trasą wyznaczoną przez nawigację.
– Wyjeżdżając z Krakowa, wyznaczyłem trasę do Morskiego Oka i jechałem według nawigacji, która doprowadziła mnie na miejsce. Jak się później okazało, przy wjeździe na teren rezerwatu znajdował się szlaban, który powinien zatrzymać mój przejazd, jednak go nie zauważyłem, ponieważ był podniesiony – powiedział w nagraniu.
Ukrainiec wjechał nad Morskie Oko. „Biorę za to odpowiedzialność”
Influencer przekonywał również, że po drodze nie spotkał przedstawicieli parku narodowego ani służb. Jak zaznaczył, nie zauważył także znaku zakazu ruchu.
– Biorę za to odpowiedzialność, to moja wina – podkreślił. Dodał jednocześnie, że nikomu nie zrobił krzywdy i niczego nie zniszczył. – Jestem człowiekiem i mogę popełniać błędy. Przepraszam, jeśli uraziłem czyjeś uczucia – mówił.
– Jeśli chodzi o moją deportację, to wróciłem już do Ukrainy, więc nie można mnie deportować, ponieważ opuściłem Polskę dobrowolnie – wyjaśnił.
Nagranie zostało zarejestrowane we Lwowie na tle Opery Lwowskiej. Hawryliw poinformował, że nadal zamierza wspierać „obrońców i obrończynie” swojego kraju.
Afera z ukraińskim influencerem. Policja chce zakazu wjazdu do Polski i strefy Schengen
Sprawa wywołała duże poruszenie w Polsce. Policja wystąpiła już do Urzędu do Spraw Cudzoziemców o wydanie wobec influencera pięcioletniego zakazu wjazdu do Polski. Według Straży Granicznej ewentualna decyzja mogłaby objąć również pozostałe państwa strefy Schengen.
– Informacja o zakazie zostałaby odnotowana w systemach granicznych, co uniemożliwiłoby mu ponowny wjazd do Polski – wyjaśnił rzecznik Karpackiego Oddziału Straży Granicznej mjr Bogumił Strojny.
Do sprawy odniósł się także szef MSWiA Marcin Kierwiński. „Sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją” – napisał na platformie X.
Sam influencer uważa jednak, że zapowiadane konsekwencje są niewspółmierne do sytuacji. Jak stwierdził, wjazd do strefy objętej zakazem bez popełnienia przestępstwa „sam w sobie nie stanowi podstawy” do wprowadzenia tak daleko idących ograniczeń.
Tatrzańska policja prowadzi obecnie czynności dotyczące naruszenia przepisów ustawy o ochronie przyrody. Funkcjonariusze zabezpieczają monitoring oraz gromadzą dodatkowe materiały dowodowe. Dokumentację dotyczącą możliwego naruszenia przepisów przygotowuje również straż Tatrzańskiego Parku Narodowego.