-
Jakie ptaki przylatują do ogrodów w styczniu?
-
Styczeń najgorszym miesiącem dla ptaków
-
Styczniowe dokarmianie ptaków inne niż w grudniu i lutym
-
Jak i czym karmić ptaki w styczniu?
-
Karmnik to nie tylko zimowa stołówka
Jakie ptaki przylatują do ogrodów w styczniu?
W środku tak ostrej zimy do ogrodów zaglądają przede wszystkim nasi najwierniejsi zimowi towarzysze. To gatunki, które nie odlatują na zimę lub przybywają do nas z północy i wschodu Europy. W styczniu ogród ożywiają przede wszystkim sikory bogatki i modraszki, a także czarnogłówki. Te ostatnie dzięki swojej ruchliwości są jednymi z pierwszych, które odnajdują karmnik.
W pobliżu krzewów kręcą się wróble i mazurki, zwykle ostrożniejsze, ale teraz wyjątkowo zdeterminowane. Na otwartych przestrzeniach pojawiają się trznadle, dzwońce i czyże, które zimą potrafią tworzyć niewielkie, mieszane stadka, by wspólnie szukać jedzenia. W styczniowych ogrodach wyjątkowo aktywne są też kosy. Jeszcze dekadę temu odlatywały na zimę w cieplejsze rejony, ale ocieplenie klimatu skłoniło je do zmiany zwyczajów. Gdy mrozy są naprawdę dotkliwe, można spotkać również kwiczoły, których kwilenie słychać z daleka, a czasem rudziki szukające otwartych miejsc, gdzie nie zalega lód. To właśnie te ptaki najbardziej skorzystają z naszej pomocy, bo w styczniu każda kaloria decyduje o ich przetrwaniu.
Styczeń najgorszym miesiącem dla ptaków
W normalnych sezonach zima potrafi być kapryśna. Przynosi czasem przymrozek i mróz, a czasem odwilż. Ptaki prześlizgują się między tymi okienkami pogodowymi, korzystając z resztek owadów czy nasion. Jednak obecnie styczniowy mróz, zamarznięta gleba, a do tego gruba warstwa lodu, blokują im dostęp do jakiegokolwiek naturalnego pożywienia. W takich warunkach, jak zauważają przyrodnicy, ptaki w ogrodach nie mają szans wykopać nasion spod lodu, a larwy i resztki roślin są całkowicie niedostępne.
To właśnie sytuacja, którą eksperci określają jako najbardziej niebezpieczną. Najtrudniejszy okres rozpoczyna się wtedy, gdy mróz i śnieg utrzymują się przez wiele dni, a pokarm znika całkowicie. Sytuacji nie poprawia to, że grudzień i listopad w tym roku byłe wyjątkowo ciepłe. Z tego powodu niektóre gatunki zdecydowały się na pozostanie w Polsce.
Styczeń nawet w normalnych latach jest najbardziej wymagającym miesiącem dla ptaków. A tegoroczny, z marznącym deszczem, który zamienił powierzchnię ogrodów w taflę lodu, jest dla nich jednym z najgorszych w ostatniej dekadzie.
Styczniowe dokarmianie ptaków inne niż w grudniu i lutym
Grudzień bywa miesiącem przejściowym. Zwykle wtedy pogoda dopiero „przestawia się” na zimową, a ptaki wciąż znajdują sporo własnego pokarmu. W lutym zaś dni stają się odrobinę dłuższe, a częste odwilże dają naturalne okienka żerowe. Tymczasem styczeń jest momentem, w którym ptaki najbardziej zdane są na człowieka.
Z obserwacji ekologów wiemy, że gdy śnieg i mróz trzymają nieprzerwanie, ptaki tracą energię kilka razy szybciej. Ich rezerwy wystarczają na kilka godzin i jedna noc bez kalorycznego posiłku może być dla nich zabójcza. Obecna pogoda sprawia, że tegoroczny styczeń to w praktyce najbardziej bezwzględna faza całej zimy. Nawet ci, którzy nie dokarmiali ptaków w grudniu, mogą to zacząć robić teraz. Najważniejsze jest, aby nie przerywać i dbać o karmnik aż do wiosny.
Jak i czym karmić ptaki w styczniu?
W styczniowym dokarmianiu ptaków najważniejsza jest regularność. Ptaki bardzo szybko zapamiętują miejsce, w którym znajdują jedzenie, i w czasie mrozów układają swoje trasy właśnie tak, by do niego dotrzeć. Nagłe przerwanie dokarmiania przy mrozach może doprowadzić do śmierci ptaków w ciągu jednej nocy.
Dlatego karmnik musi być uzupełniany codziennie, a w najostrzejsze dni nawet dwa razy dziennie. To nie koniec, ponieważ zimą ptaki potrzebują również wody. Nie powinny pozyskiwać jej ze śniegu i lodu, ponieważ ich rozpuszczenie wymaga utraty energii. Zimą wodę w poidłach trzeba wymieniać codziennie, sprawdzając, czy nie zamarzła. Aby do tego nie doszło, można na jej tafli położyć piłeczkę pingpongową lub kawałek drewna.
Równie ważne jest to, co podajemy. Dieta powinna być jak najbardziej energetyczna, ponieważ to tłuszcz chroni ptaki przed wychłodzeniem. Do karmnika syp czarny słonecznik, proso, owies, orzechy niesolone, jabłka oraz kule tłuszczowe. Wszystkie te produkty są naturalne dla ptaków i wspierają ich metabolizm w najcięższych dniach zimy. W żadnym wypadku nie podawaj ptactwu pieczywa, resztek kuchennych czy słonych i zepsutych produktów. Mogą one powodować choroby i odwodnienie, a zimą takie błędy bywają śmiertelne.

Karmnik to nie tylko zimowa stołówka
W czasie lodowej zimy karmnik jest czymś więcej niż miejscem dokarmiania, dla wielu gatunków to najważniejsza ostoja. Powieś go w takim miejscu, by dawał ptakom możliwość obserwacji otoczenia z pobliskich gałęzi lub krzewów, zanim zdecydują się podlecieć. To minimalizuje stres i pomaga oszczędzać energię, która jest dla nich w takich warunkach na wagę złota.
Leśnicy z Lasów Państwowych radzą, żeby karmnik umieścić w miejscu osłoniętym od wiatru. Zimą ptaki dokładnie obserwują otoczenie, lepiej więc, by to robiły w zacisznym miejscu, nie tracąc zbędnych kalorii na ogrzanie ciała. Najlepiej, żeby teren był osłonięty od strony zachodniej, co da odpór zimowym wichurom. Jednocześnie zadbaj o czystość ptasiej stołówki. Pokarm musi być zawsze świeży, a resztki regularnie usuwane, bo zimą choroby roznoszą się błyskawicznie. Osłabione ptaki są na nie szczególnie podatne.
Karmniki zimą stają się miejscem ptasiego życia towarzyskiego, odbywają się tam sprzeczki, kłótnie, przepychanki, a nawet regularne bitwy. Choć z ludzkiego punktu widzenia mogą wyglądać niepokojąco, nie należy w nie ingerować. Pojawienie się człowieka, który chce odgonić większe gatunki, by dać szansę mniejszym, skończy się tym, że wszystkie ptaki uznają miejsce za niebezpieczne. Pozwólmy im samym załatwiać swoje ptasie sprawy.
Źródła: gov.pl, lasy.gov.pl
-
Nie przesadza się starych drzew. Ludzie są dzięki nim zdrowsi
-
Krowy żyły w skandalicznych warunkach. Niektóre miały wrośnięty łańcuch