W skrócie
-
Samolot badawczy NASA musiał wylądować bez podwozia na lotnisku Ellington w Teksasie.
-
Podczas lądowania z maszyny wydobywały się iskry i kłęby dymu, a pilot opuścił kokpit przy pomocy służb ratowniczych. NASA zapewniła, że „wszyscy są bezpieczni”.
-
Samolot WB-57 wykorzystywany jest do misji badawczych i atmosferycznych.
NASA poinformowała w komunikacie, że dramatyczne zdarzenie miało miejsce na lotnisku Ellington na południowy wschód od Houston w Teksasie. „Wszyscy są bezpieczni” – zapewniono. Według amerykańskiej agencji z powodu „problemu mechanicznego” podczas lądowania w samolocie nie udało się wysunąć podwozia.
Samolot NASA lądował bez podwozia. Spod maszyny wydobywały się iskry
Na nagraniu widać, jak samolot powoli zniża się w kierunku pasa startowego, następnie gwałtownie opada, a jego skrzydła podskakują. Gdy „brzuch” maszyny ociera się o podłoże, spod kadłuba zaczynają wydobywać się iskry i kłęby dymu. Samolot sunie z dużą prędkością po lotnisku, aż w końcu zaczyna zwalniać – wówczas nagranie się kończy.
Materiał lokalnej stacji CBS – KHOU-TV ukazuje z kolei maszynę z otwartym włazem kokpitu, a wokół liczne wozy strażackie i ratowników zgromadzonych na przodzie samolotu. Na nagraniu widać również pilota, który przy pomocy służb opuszcza kokpit.
Lądowanie na lotnisku w Teksasie. Samolot NASA uległ awarii
Samolot o charakterystycznym cienkim kadłubie to NASA WB-57 z dwoma miejscami dla załogi. Maszyna może latać przez około 6,5 godziny na dużych wysokościach – ponad 19 tys. kilometrów.
Na stronie internetowej NASA czytamy, że WB-57 wykonuje misje badawcze od lat 70. XX wieku i nadal stanowi cenne narzędzie dla społeczności naukowej.
Według stacji KHOU na pokładzie tego typu samolotów zwykle znajdują się dwie osoby – pilot i operator sprzętu sensorycznego. Maszyna jest wykorzystywana do misji naukowych i badań atmosferycznych.