Close Menu
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Facebook X (Twitter) Instagram
Historie Internetowe
Facebook X (Twitter) Instagram
Banai
Subskrybuj
[gtranslate]
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Polityka
  • Ekonomia
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Klimat
  • Trendy
  • Komunikat prasowy
Świat

Węgry: Viktor Orbán z zaskakującymi przeprosinami

Przez Pokój Prasowy27 lipca, 20267 min odczytu

  • W nowej sytuacji politycznej na Węgrzech Fidesz pod wodzą Orbána notuje poparcie poniżej 20 procent, a ugrupowanie TISZA przestało się umacniać po zamieszaniu wokół powołania prezydenta.

  • Viktor Orbán po raz pierwszy wystąpił w letnim uniwersytecie w Băile Tușnad jako były premier, skupiając się na budowie ruchu oporu.

  • Najnowszy sondaż Medián pokazuje wyraźną dominację Tiszy wśród wyborców oraz symboliczny spadek poparcia dla Fideszu.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie

Rok temu, podczas jednego z najważniejszych dla Fideszu wydarzeń, premier Orbán z dumą prezentował koszulkę z napisem „4/5” i datą „12 kwietnia 2026”. Miała to być zapowiedź absolutnej dominacji jego partii w kolejnych wyborach parlamentarnych. W minioną sobotę w Rumunii Viktor Orbán przemawiał jednak w zupełnie nowej rzeczywistości.

Tymczasem Fidesz pod jego wodzą notuje w sondażach niespełna 20 proc. poparcia. Zagwozdkę ma również TISZA – zamieszanie wokół powołania prezydenta sprawiło, że partia rządząca przestała się umacniać.

Wyjątkowe wystąpienie Viktora Orbána


Co roku w rumuńskiej miejscowości Băile Tușnad odbywa się letni uniwersytet. Chociaż formalnie jego organizatorem nie była rządząca do kwietnia koalicja Fidesz-KDNP, nikt nie miał wątpliwości, że to de facto impreza partyjna.

Tradycyjnie to tam zarysowywano program rządu na kolejne miesiące. Miejsce nie jest przypadkowe – leży w Siedmiogrodzie, regionie o kluczowym znaczeniu historycznym, który przez stulecia wchodził w skład Królestwa Węgier. Dlatego Węgrzy posługują się rodzimą nazwą tej miejscowości: Tusnádfürdő. Punktem kulminacyjnym kilkudniowego wydarzenia niezmiennie pozostaje przemówienie lidera obozu konserwatywnego, Viktora Orbána.

Tegoroczna, 35. edycja uniwersytetu była wyjątkowa. Po raz pierwszy Orbán wystąpił tam w roli byłego premiera i byłego posła. Z bieżącej polityki niemal się wycofał, stając się jej obserwatorem i dość biernym recenzentem. Nie ma w nim już dawnego wojownika. Co więcej, jego zachowanie zdradza raczej poczucie ulgi po 16 latach nieprzerwanych rządów.

Żółta kartka dla Pétera Magyara


W poniedziałek ukazał się sondaż pracowni Medián, przygotowany na zlecenie portalu HVG. Warto przypomnieć, że to właśnie ona najtrafniej przewidziała kwietniowe wyniki wyborów, wskazując na niemal pewne zdobycie przez Tiszę większości konstytucyjnej.

Rządząca partia zakończyła właśnie trwający kilkanaście tygodni trend wzrostowy, notując pierwszy spadek miesiąc do miesiąca. Jest on niewielki, rzędu 3-5 pp. (w granicach błędu statystycznego), ale ma znaczenie symboliczne.

Dziś na Tiszę zagłosowałoby 57 proc. wszystkich Węgrów i 68 proc. wyborców zdecydowanych na udział w głosowaniu. Na drugim biegunie lokuje się Fidesz z poparciem 19 proc. (22 proc. wśród zdecydowanych). Trzecia siła w parlamencie – Mi Hazánk – może liczyć na 7 proc. Zaledwie 15 proc. badanych nie wie, kogo poprzeć. To jedna z najniższych wartości, z jakimi kiedykolwiek się spotkałem.

Badanie przeprowadzono tuż po tym, jak prezydent Tamás Sulyok podpisał 17. nowelizację konstytucji, która pozbawiła go urzędu. Zbiegło się to w czasie ze sporym zamieszaniem wokół jego ewentualnej następczyni i propozycji objęcia stanowiska przez Judit Polgár.

Niezadowolenie z postawy premiera, o którym niedawno pisałem, znalazło wyraźne odzwierciedlenie w liczbach. O ofercie złożonej Polgár przez premiera Pétera Magyara usłyszało aż 94 proc. Węgrów, jednak w samym obozie Tiszy kandydaturę tę za właściwą uznało zaledwie 43 proc. wyborców. W skali całego kraju niemal 2/3 ankietowanych uważa brak konsultacji społecznych w tej sprawie za „kłopotliwy”. Tylko co piąty badany uznał tak szybką i samodzielną decyzję partii za odpowiednią.

Sondaż ten dowodzi dwóch rzeczy. Przede wszystkim jest to żółta kartka dla Magyara – wyraźny sygnał, że elektorat Tiszy nie będzie biernym obserwatorem, bezgranicznie wierzącym w geniusz lidera.

Po drugie, badanie potwierdza całkowitą przebudowę systemu politycznego: niespotykaną wcześniej dominację Tiszy i głęboki regres Fideszu. Dla porównania: poparcie na zbliżonym poziomie (24 proc.) partia Orbána notowała ostatnio w sierpniu 2017 r. w badaniu pracowni Publicus.

Jakie jest remedium Viktora Orbána na obecną sytuację na Węgrzech? Ujmując to jednym słowem: niemrawe. Liderowi Fideszu w przeszłości można było wiele zarzucić, ale nigdy braku wizji. Jego ostatnie działania, na czele z wystąpieniem w Rumunii, pokazują jednak, że i na tym obszarze ma kłopoty.

Przypomnijmy: Orbán najpierw wezwał do obrony prezydenta Sulyoka, ale na wiecu poparcia się nie pojawił. Następnie z trybun meczu piłkarskich mistrzostw świata alarmował o stanie węgierskiej demokracji. Tymczasem cały anturaż letniego uniwersytetu oparto na niesłabnącym uwielbieniu dla byłego wodza. Publikowane filmy i wpisy miały ukazywać głównie zwolenników proszących o wspólne zdjęcie.

Opowieść o przyszłości Orbán zaczął od przypomnienia trzech partyjnych haseł: „nie będziemy brukselską kolonią”, „nie będziemy państwem imigrantów” oraz „państwo ma granice, ale naród nie”. To ostatnie to oczywiste odwołanie do historycznych granic Wielkich Węgier. Podobną koncepcję prezentuje zresztą Péter Magyar, twierdząc, że Węgry graniczą same ze sobą.

Krytykę pod adresem nowego rządu maksymalnie skrócę – Orbán operuje dziś figurami retorycznymi, którymi do niedawna posługiwała się opozycja. Przekonuje, że na Węgrzech doszło do kryzysu demokracji, skoro większość odwołuje prezydenta, blokuje części polityków (w tym jemu) ponowne ubieganie się o fotel premiera i wprowadza działającą wstecz kadencyjność posłów.

Uważa, że Węgry stały się „nową Wenezuelą”, zdominowaną przez neokomunizm, polityczną arbitralność i ucisk gospodarczy, tyle że „bez zapasów ropy”. Obecny system nazywa „radykalnym, lewicowym wirusem”, rozsiewanym przez Brukselę. Snuje też wizje o kolejnym rozgrabieniu majątku narodowego przez zagraniczny kapitał i spekulantów, co ma być skutkiem indolencji rządu. Ponadto zarzuca Tiszy porzucenie „neutralności” i dołączenie do „europejskiej koalicji wojennej”, co w razie eskalacji na Ukrainie czyni kraj celem militarnym.

Były premier uważa Magyara i Tiszę za „zjawisko przejściowe”, które wkrótce „wyparuje”. Jego zdaniem rządy tej partii nie mają solidnych podstaw ekonomicznych, a ich sukces opiera się wyłącznie na „filmowej iluzji” i facebookowej propagandzie. Warto tu przypomnieć, że przyczyn kwietniowej porażki Orbán upatrywał właśnie w przegranej kampanii w social mediach, a nie w błędnej polityce własnego obozu.

Fidesz ma teraz zbudować nowy, „ogólnonarodowy i ponadpartyjny” ruch oporu. Celem partii nie będzie już walka w parlamencie, lecz wspieranie obywatelskich inicjatyw wymierzonych we władzę. To powrót do strategii z 2002 r. Wtedy Fidesz wygrał wybory, ale musiał oddać władzę koalicji socjalistów i liberałów.

Orbán stworzył wówczas „koła obywatelskie” do monitorowania kondycji demokracji. Szybko zostały one wchłonięte, stając się naturalnym zapleczem dla powołanego w 2003 r. Fideszu – Węgierskiego Sojuszu Obywatelskiego. Co ciekawe, identyczny model działania przyjęła w 2024 r. TISZA, tworząc swoje „wyspy”.

Węgry. Były premier w nowej roli


Owa polityka oporu ma polegać na zwalczaniu kłamstw, mówieniu prawdy o gospodarce i budowaniu szerokiej koalicji „ludzi kochających wolność”. Jak już wielokrotnie pisałem, to właśnie gospodarka będzie największym testem dla Tiszy. Prace nad budżetem przesunięto na jesień – dopiero wtedy Węgrzy przekonają się, na ile zapowiedzi rządu są realne.

W kampanii ekipa Magyara obiecywała m.in. zniesienie najwyższej w Europie, 27-procentowej stawki VAT (choćby na paliwa) oraz zmiany w systemie podatkowym. Na razie rządzący korzystają z „premii nowicjusza”: zaglądając w państwową kasę, mogą wciąż usprawiedliwiać się jej opłakanym stanem.

Jak tłumaczył Orbán, nie przyjął on mandatu poselskiego, ponieważ woli poświęcić się budowaniu „wielkiej koalicji wolności”, a ławy sejmowe oddać młodszym. Były premier utrzymuje, że jego jedyną misją jest teraz „służba narodowi” i pomoc w jego powrocie na ścieżkę „szczęśliwego życia”.

Viktor Orbán przeprosił za Pétera Magyara


Lider Fideszu po raz kolejny uniknął wzięcia odpowiedzialności za przegrane wybory. Choć przyznaje, że wynik partii to „poważna porażka”, po której należy uderzyć się w pierś, natychmiast dodaje, że w dobie „zagrożonej wolności” nie ma na to czasu. Orbán przeprosił jedynie za Pétera Magyara, wskazując, że „on wyszedł spośród nas”.

Jednocześnie nie zrobił nic, by uspokoić swoich zwolenników, że Fidesz nie rozpadnie się w ciągu najbliższych miesięcy. Mandat Orbána na czele partii wygasa w czerwcu przyszłego roku, a część działaczy już teraz oczekuje radykalnych zmian.

Przez lata Fidesz zdominował węgierskie samorządy, dlatego widmo utraty stanowisk w 2029 r. spędza wielu lokalnym włodarzom sen z powiek, uprawdopodabnia także ruchy polityczne, które miałyby uchronić ich przed odejściem z pracy. Mimo to były premier nie zapowiada żadnej korekty partyjnego kursu. Zamiast tego – parafrazując chińskie przysłowie – zamierza usiąść nad brzegiem Dunaju i czekać, aż trupy jego wrogów z Tiszy same spłyną z prądem.

To czekanie wydaje się jednak nadaremne. Fidesz nie zyskuje poparcia w żadnej grupie wyborczej. Z kolei plany Magyara, by obniżyć wiek czynnego prawa wyborczego do 16 lat – a więc otworzyć urny dla zdeklarowanych zwolenników Tiszy – czynią położenie prawicy jeszcze trudniejszym. Niewiele zmienia tu nawet obietnica nowego szefa rządu, że znowelizuje ordynację wyborczą tak, by już nikt nigdy nie zdołał zdobyć w parlamencie większości kwalifikowanej.

Jednakże w kolejnym parlamencie Viktor Orbán i tak nie zasiądzie – uniemożliwi mu to wprowadzona przez Tiszę z mocą wsteczną kadencyjność posłów, która od teraz ograniczona została do trzech.

Dominik Héjj

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Czytaj Dalej

Tatiana Nawka zaskarżyła sankcje UE. Żona Pieskowa żąda milionów euro

Węgry. Media: Rosyjskie służby werbują studentów do budowy siatki wpływów

Wojna USA-Iran. Pentagon usunął poległych ze statystyk. Żołnierze: Manipulacja

Czechy. 400 alarmów bombowych. Ewakuowano jedno z ministerstw

Francja. Chmury pyrocumulonimbus na niebie. Niecodzienny widok w Żyrondzie

Izrael zgodził się na międzynarodowe siły w Strefie Gazy. Stawia warunki

Rumunia. Dron w przestrzeni powietrznej, poderwano myśliwce F-16

Rosja. Ukraińskie drony uderzyły w Biełgorodzie i Rostowie nad Donem, są ofiary

USA. Strzelanina w Seattle. Tragiczny bilans, nie żyją trzy osoby

Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest
  • Home
  • Buy Now
© 2026 Banai. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.