-
Oleszki w obwodzie chersońskim, znajdujące się pod rosyjską okupacją, pogrążają się w kryzysie z powodu braku jedzenia i destabilizacji lokalnej gospodarki.
-
Mieszkańcy wymieniają się zasobami, próbują opuszczać miasto przez pola minowe, a codzienne życie jest niebezpieczne ze względu na ostrzały i obecność żołnierzy.
-
Rosyjskie siły uniemożliwiają utworzenie korytarza humanitarnego oraz ewakuację mieszkańców, blokując dostarczenie niezbędnej pomocy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Informacje o dramatycznej sytuacji w Oleszkach w obwodzie chersońskim początkowo zaczęły zalewać ukraińskie media społecznościowe i media. Następnie o codzienności mieszkańców dowiedziano się szerzej w Europie.
W mieście panuje głód. W środę „Bild”, powołując się na ukraińskie media, przekazał, że ostatnia dostawa żywności miała dotrzeć do Oleszek 26 maja.
Wojna w Ukrainie. Dramatyczna sytuacja mieszkańców w Oleszkach
Mieszkańcy, których w okupowanym mieście może być od 2 tys. do 4 tys., mają obecnie korzystać z niewielkich zapasów oraz zbiorów z przydomowych ogrodów, jednak wraz z nadejściem jesieni sytuacja żywnościowa gwałtownie się pogarsza.
Według gazety mieszkańcy wymieniają między sobą towary, ponieważ pieniądze straciły znaczenie. Część osób miała również zabijać hodowane zwierzęta z powodu braku paszy.
Portal unn.ua określa Oleszki mianem śmiertelnej pułapki. Niektórzy mieszkańcy mają być tak zdesperowani, że próbując wydostać się z okupowanej osady, decydują się na ucieczkę przez pola minowe. Drogi prowadzące do miasta również, jak donoszą media, mają być usłane minami.
Oleszki pogrążają się w kryzysie. Nie wszyscy zdecydowali się na ucieczkę z miasta
Z mieszkańcami Oleszek, którym udało się uciec z miasta, bądź mają kontakt z przebywającą tam rodziną i najbliższymi, rozmawiali dziennikarze portalu Suspilne. Jedna z kobiet, która wraz z dziećmi opuściła miasto w 2024 roku przekazała, że codzienne życie na tamtym terenie jest wyjątkowo niebezpieczne m.in. ze względu na stały ostrzał i obecność rosyjskich żołnierzy.
Kobieta, relacjonując słowa męża, który zdecydował się zostać w Oleszkach, mówiła, że rannych bądź martwych w wyniku ataku drona praktycznie nie można zabrać z ulicy i pochować.
Mężczyzna mówi również, że w mieście „prawie nie ma szpitala”, przy drogach prowadzących do Oleszek niemal wszystko jest zniszczone, a mieszkańcy nieraz są w takim stanie, że nie opuszczają swoich domów. Rosjanie również się ukrywają.
Inna była mieszkanka okupowanego miasta, Olha, przekazała portalowi Suspilne, że 17 września dotarła tam karetka z lekami oraz jedzeniem. Ona sama stara się pomagać najbliższym, którzy zostali w Oleszkach, wysyłając im paczki.
Jak mówi, w Oleszkach oraz małych, pobliskich wioskach, „ludzie są przetrzymywani jako zakładnicy”. – Teraz właściwie nie ma ani wyjścia, ani wejścia. Ukraińskie oddziały przebijają się i to jedyny sposób, by zachować nadzieję, że znów usłyszę moich przyjaciół – dodaje.
Okupowane miasto jak śmiertelna pułapka. Rosjanie blokują pomoc w Oleszkach
„Bild” podał, że ukraińskie władze i organizacje międzynarodowe od miesięcy próbują doprowadzić do ewakuacji mieszkańców, jednakRosja odmawia utworzenia korytarza humanitarnego i wstrzymania ognia.
Władze obwodu chersońskiego również informowały, że rosyjskie siły odrzucają apele o ratowanie mieszkańców pozostających pod okupacją oraz uniemożliwiają dostarczenie niezbędnej pomocy i ich ewakuację.
„Dziś setki dzieci, dorosłych i osób starszych, które pozostały w zablokowanym mieście, Rosja skazuje na straszną śmierć głodową, podobnie jak w czasach Hołodomoru” – podała wcześniej Chersońska Obwodowa Administracja Państwowa.
-
Uderzyli w sklepy i targowisko. Nie żyją ukraińscy cywile, władze o „cynicznych” atakach
-
Rosjanka straciła syna na wojnie. Zwraca się do Putina: Chcesz wojny domowej? Dostaniesz ją