W skrócie
-
Radosław Sikorski zapowiedział w Brukseli poruszenie tematu sankcji dla rafinerii przerabiających rosyjską ropę.
-
Wicepremier ocenił, że sankcje na rafinerie byłyby uzupełnieniem działań wobec tzw. floty cieni oraz wskazał na skuteczność interwencji amerykańskiej.
-
Minister odniósł się również do pomysłu powstania armii UE, uznając federalną armię za nierealistyczną, jednak proponując utworzenie brygady-legionu europejskiego.
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział w Brukseli, że podczas posiedzenia unijnych ministrów będzie podnosił kwestię obłożenia sankcjami także rafinerii, które przerabiają rosyjską ropę.
Miałby to być element 20. pakietu sankcji na Rosję za jej inwazję na Ukrainę. Prace nad pakietem trwają i będą omawiane w czwartek przez unijnych ministrów spraw zagranicznych.
Sikorski ocenił, że nałożenie sankcji na rafinerie byłoby dobrym dopełnieniem sankcji, które zostały nałożone przez UE na tzw. flotę cieni, czyli tankowce potajemnie transportujące rosyjską ropę.
Szef MSZ zauważył, że jak dotąd Europa okazała się być niezdolna do skutecznego hamowania „floty złomu”. – Dopiero interwencja amerykańska uratowała sytuację – powiedział minister odnosząc się do ostatnich przypadków przechwytywania tankowców floty cieni przez amerykańskie siły.
Legion europejski zamiast wspólnej armii. Szef MSZ ujawnia szczegóły
Sikorski, który wziął udział w posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych państw UE w Brukseli, był także pytany przez dziennikarzy o pomysł utworzenia armii europejskiej. Wicepremier powiedział, że mówienie o armii federalnej UE jest nierealistyczne.
– Mówienie o armii federalnej jest niecelowe, bo nierealistyczne, bo nie dojdzie do połączenia armii narodowych. Natomiast moglibyśmy stworzyć coś, co ja nazywam legionem europejskim, czyli na początek (…) oddział w sile brygady, do którego mogliby się zapisywać obywatele państw członkowskich, a może i kandydujących (do UE – red.) – powiedział. Według niego taki legion byłby finansowany z budżetu europejskiego.
– To nie byłaby siła, która byłaby zdolna odstraszyć Putina, ale są takie niższej rangi niebezpieczeństwa, jak w północnej Afryce czy na Bałkanach, w których powinniśmy mieć zdolność do wspólnego działania – zaznaczył szef MSZ.
Jak ocenił wicepremier, „pogarszająca się koniunktura międzynarodowa w dziedzinie bezpieczeństwa wokół Europy czyni ten pomysł jeszcze bardziej naglący niż kiedykolwiek wcześniej”.