Uzasadniając swoje stanowisko, Radew odwołał się do kwestii gospodarczych i rosnących kosztów utrzymania w Europie.
– Jaki jest obecnie problem w Europie? Wysokie ceny paliw. Doceniamy każdy krok, który obniży ceny paliw i poprawi naszą konkurencyjność – stwierdził.
Wypowiedź wpisuje się w jego wcześniejsze apele o poluzowanie polityki sankcyjnej wobec Moskwy w celu stabilizacji europejskich rynków energetycznych.
Wojna w Ukrainie. Bułgaria popiera działania Donalda Trumpa
Szef bułgarskiego rządu przedstawił również krytyczne stanowisko wobec działań wojennych wymierzonych w infrastrukturę krytyczną po obu stronach konfliktu. Radew zrównał ukraińskie uderzenia bezzałogowców na rosyjskie zakłady przetwórstwa ropy naftowej z rosyjskimi atakami na ukraiński system elektroenergetyczny.
Odnosząc się do niszczenia obiektów energetycznych, premier Bułgarii oświadczył, że „nie popiera żadnych uderzeń na rafinerie, nie popiera żadnych ataków na elektrownie, takich jak te, które Rosja przeprowadza w Ukrainie”.
Stanowisko zaprezentowane przez Radewa w Brukseli, zdaniem analityków, pogłębia podziały na południowo-wschodniej flance NATO i UE. Podczas gdy większość państw członkowskich stara się o ograniczanie dochodów budżetowych Kremla z eksportu surowców, deklaracje z Sofii sygnalizują gotowość do akceptowania jednostronnych ustaleń handlowych między Waszyngtonem a Moskwą w zamian za obniżkę cen paliw.