Wołodymyr Zełenski przekazał, że w poniedziałek Rosjanie przeprowadzili „absolutnie przerażający atak na osadę Komyszuwacha w obwodzie zaporoskim”. Miejscowość została „kilkakrotnie zbombardowana z powietrza”.
Obrana za cel szkoła służyła do udzielania potrzebującym pomocy humanitarnej. „Po pierwszym nalocie nastąpił podwójny atak z użyciem dziewięciu kolejnych bomb, skierowany konkretnie na schron, w którym ludzie szukali kryjówki – przekazał Zełenski.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że zginęło 18 osób, a pięć zostało rannych. Na miejscu trwa akcja ratunkowa, prowadzone są również poszukiwania innych poszkodowanych.
W działania zaangażowane są siły zbrojne, służby ratownicze i służby specjalne. „Jest to niezwykle trudne” – napisał Zełenski.
Państwowa Służba Ratunkowa poinformowała później, że liczba ofiar śmiertelnych rosyjskiego nalotu wzrosła do 24, w tym dwóch ratowników i czterech policjantów.
Ukraina. Atak na szkołę, „Rosjanie nie mogli nie wiedzieć”
„Rosjanie nie mogli nie wiedzieć, że co tydzień mieszkańcy, którzy pozostali w Komyszuwacha, otrzymywali pomoc humanitarną właśnie w tym miejscu” – podkreślił prezydent Ukrainy. Odwołał się do ostatnich wydarzeń związanych z miejscowością Ołeszki, której mieszkańców udało się ewakuować w ubiegłym tygodniu.
„Po operacji humanitarnej w Ołeszkach nastąpił moment, w którym kolejne kroki mogłyby pokazać, że postęp w kierunku pokoju jest możliwy” – wskazał Zełenski. Tymczasem atak w Komyszuwacha stanowi dowód na to, że „Rosja nie chce deeskalacji ani prawdziwej sprawiedliwości”.
Jak zaakcentował przywódca, „poprzez te zabójstwa Rosja, otwiera się w nowym oknie wysyła zupełnie odwrotny sygnał: liczy na kolejne ofiary śmiertelne”. Zełenski po raz kolejny wezwał światowych liderów do „silnej i zdecydowanej” reakcji względem agresora.