-
Magazyny firmy Wildberries w Rosji zostały w ostatnich dniach zaatakowane, co spowodowało znaczące ograniczenie zdolności logistycznych tej platformy.
-
Właścicielka firmy, Tatiana Kim, poprosiła rosyjski rząd o wsparcie, w tym o możliwe ulgi podatkowe oraz pożyczki dla przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku ataków.
-
Ukraińskie wojska atakują magazyny Wildberries, twierdząc, że firma wspiera działania Kremla poprzez składowanie towarów o podwójnym zastosowaniu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Magazyny firmy Wildberries – największej rosyjskiej platformy handlu internetowego – w ostatnich dniach stały się głównym celem ukraińskich wojsk. Podmiot obsługuje miliony zamówień dziennie.
Do ataków doszło m.in. w Elektrostalu, Kotowsku, Niewinnomysku, Krasnodarze, Symferopolu, a także w Riazaniu. W czwartek w ogniu stanęły ponadto obiekt firmy w Penzie, na zachodzie Rosji. Doszło do ewakuacji około 200 pracowników.
Ogień pojawił się także w magazynie Wildberries w Udmurcji w mieście Sarapuł.
Wojna w Ukrainie. Ataki na Wildberries. Proszą władze Rosji o pomoc
Ukraińska kampania ataków doprowadziła do ograniczenia zdolności logistycznych firmy – jak podawała w środę sama rosyjska platforma – o ponad 10 proc.
Z informacji Reutersa dowiadujemy się, że sytuacja stała się dla firmy tak poważna, że jej właścicielka Tatiana Kim zwróciła się z prośbą o pomoc do rosyjskiego rządu.
Agencja Reutera dotarła do źródeł, które twierdzą, że Kim omawia z przedstawicielami kremlowskich władz temat wsparcia dla przedsiębiorców czy ulgi podatkowe, które sprawiłyby, że jej firma mogłaby wypłacić środki poszkodowanym sprzedawcom.
Mowa także o pożyczkach z banków państwowych dla Wildberries bądź dla dostawców i sprzedawców.
Sytuację firmy skomentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Jak przekazał, Wildberries podjęło „bezprecedensowe działania„, by pomóc poszkodowanym przedsiębiorcom korzystającym z jej usług. Podkreślił, że podmiot prawnie nie miał takiego obowiązku.
– To zasługuje na najwyższe uznanie – ocenił propagandysta. Pytany o rozmowy z rządem na temat pomocy dla Wildberries odmówił jednak komentarza.
Przedsiębiorcy w Rosji zrozpaczeni. „Co robić dalej?”
W rozmowie z Reutersem Inna Marczenko z Petersburga powiedziała, że straciła w atakach towar o wartości 19 tysięcy dolarów. – Kiedy dowiedziałam się, że mój dobytek spłonął, usiadłam na podłogę i zaczęłam płakać. Nie wiem, co robić dalej – mówiła.
W czerwcu Wilberries zawarło partnerską umowę z drugim co do wielkości bankiem w Rosji – VTB. Akcje banku spadły we wtorek o 2,5 proc. Zdaniem analityków – jak czytamy – na spadek wpływ miała niepewność związana właśnie z partnerstwem zawartym z Wildberries.
W sprawę angażuje się też Sbierbank, ogłaszając, że rozważane jest zwiększenie rezerw na wydatki kredytowe z uwagi na straty sprzedawców i dostawców korzystających z usług Wildberries.
Sprawdź, jak przebiega wojna w Ukrainie. Czytaj nasz raport specjalny!
Ukraińcy atakują magazyny firmy, bo utrzymują, że jest ona zaangażowana we wspieranie działań wojennych Kremla. Mowa o składowaniu towarów podwójnego zastosowania, w tym elektroniki, nawigacyjnych komponentów czy innych podzespołów wykorzystywanych przez rosyjską machinę wojenną.
Źródło: Reuters
-
Wet za wet, Ukraińcy odpowiadają Rosji. Kłęby dymu w kilku regionach
-
Tragiczna noc w Ukrainie. Ataki na Lwów i Krzywy Róg