-
USA, Iran oraz mediatorzy z Pakistanu, Egiptu i Turcji prowadzą rozmowy o 45-dniowym zawieszeniu broni oraz możliwym trwałym pokoju.
-
To ostatnia szansa na uzyskanie porozumienia, ponieważ Donald Trump postawił Iranowi ultimatum dotyczące otwarcia cieśniny Ormuz i ponowił groźby wobec infrastruktury irańskiej.
-
Trwają ataki między USA a Iranem. Co najmniej 13 osób zginęło podczas nalotu w irańskim mieście Kom.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jak podają źródła serwisu Axios, porozumienie miałoby składać się z dwóch faz. Pierwsza to trwający 45 dni rozejm, z możliwością przedłużenia, w trakcie którego negocjowano by warunki trwałego pokoju. Drugą fazą byłoby ostateczne porozumienie kończące wojnę. W rozmowach pośredniczą Pakistan, Egipt i Turcja.
Według serwisu bezpośrednią komunikację za pomocą wiadomości tekstowych prowadzą także wysłannik Trumpa Steve Witkoff i irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi.
Kluczowymi punktami spornymi – jak podaje Axios – pozostają kwestia otwarcia cieśniny Ormuz oraz losy wysoko wzbogaconego uranu w posiadaniu Iranu.
Agencja Reutera zaznaczyła, że nie była w stanie niezależnie zweryfikować tych doniesień. Jednocześnie przekazała, że Biały Dom i amerykański Departament Stanu dotychczas oficjalnie nie skomentowały informacji dotyczących ewentualnych trwających negocjacji.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Trump ostrzegł przed atakami na kluczową infrastrukturę
Dodajmy, że negocjacje toczą się pod presją czasu. W niedzielę Donald Trump po raz kolejny domagał się otwarcia przez Iran wspomnianej strategicznej cieśniny Ormuz.
„Wtorek będzie Dniem Elektrowni i Dniem Mostów w jednym. Czegoś takiego jeszcze nie było. Otwórzcie tę pier… cieśninę, wy szaleni dranie, albo będziecie żyli w piekle” – głosił wpis Trumpa, który pojawił się na platformie Truth Social.
– Jeśli się nie wykażą i będą chcieli utrzymać cieśninę zamkniętą, stracą każdą elektrownię i każdy inny zakład w całym kraju – ostrzegł Trump.
Termin stawianego przez amerykańskie prezydenta ultimatum upływa we wtorek o godz. 20 w Waszyngtonie (godz. 2 w środę w Polsce).
W udzielonej w niedzielę wypowiedzi dla Axios Trump stwierdził, że „istnieje duża szansa na porozumienie„. Jednocześnie powtórzył groźby wysadzenia „wszystkiego w powietrze”.
Iran grozi odwetem. Przewodniczący parlamentu ostrzega USA przed „niebezpieczną grą”
Iran zagroził z kolei odwetem na infrastrukturę energetyczną i wodną państw Zatoki Perskiej. W odpowiedzi na kolejne groźby prezydenta Donalda Trumpa pod adresem Teheranu, przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf ostrzegł bowiem USA przed „niebezpieczną grą”.
„Lekkomyślne posunięcia mogą podpalić cały region” – napisał Ghalibaf na X.
Ghalibaf, czyli jeden z czołowych przywódców Iranu w czasie wojny, podkreślił ponadto, że „zbrodnie wojenne nic nie dają„.
Zdaniem Ghalibafa jedynym rozwiązaniem jest „poszanowanie praw narodu irańskiego i zakończenie tej niebezpiecznej gry„.
Z kolei rzecznik MSZ Iranu Esmail Bagei oświadczył w niedzielę, że na ataki na infrastrukturę Iranu Teheran odpowie atakami na podobną infrastrukturę będącą własnością Stanów Zjednoczonych lub z nimi powiązaną – przekazała agencja Reutera za irańską agencją WANA.
Wojna w Iranie. Trwają ataki, zginęło co najmniej 13 osób
Tymczasem USA i Iran w dalszym ciągu kontynuują ataki. W poniedziałek o świecie co najmniej 13 osób zginęło w nalocie na budynek mieszkalny w świętym dla szyitów mieście Kom w środkowym Iranie, o czym poinformowały tamtejsze media.
Telewizja Al Hadath podała, że celem ataku mogła być „wybitna irańska osobistość”. Lokalne władze zwróciły uwagę, że liczba ofiar „prawdopodobnie wzrośnie w miarę postępów w odgruzowywaniu”.
Do eskalacji gróźb i ataków dochodzi po tygodniach nalotów na Iran prowadzonych przez USA i Izrael w ramach operacji rozpoczętej 28 lutego 2026 r. W odwecie Teheran zablokował cieśninę Ormuz, która jest kluczowym szlakiem transportowym dla globalnych dostaw surowców energetycznych.
Iran zablokował tym samym eksport ropy i gazu z Zatoki Perskiej. Obecnie zgadza się na przepływanie przez Ormuz niektórych statków, stawiając warunki dotyczące ich przynależności oraz charakteru ładunku. W rezultacie na światowy rynek dociera mniejsza ilość ropy, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu jej cen.