W skrócie
-
Partia Socjaldemokratyczna wygrała wybory parlamentarne w Danii według exit poll, lecz razem z lewicowym blokiem może nie zdobyć większości mandatów.
-
Sondaże wskazują, że centrowa partia Umiarkowani zdobyła 8,2 proc. głosów i może uzyskać 14 mandatów, co może okazać się kluczowe dla układu sił w parlamencie.
-
Przyspieszone wybory odbyły się po krótkiej kampanii po napięciach wywołanych m.in. sprawą Grenlandii i niepewnościami w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.
Z sondażu exit poll przygotowanego przez duńskiego nadawcę publicznego DR i kanał telewizyjny TV2 wynika, że lewicowy blok uzyska od 83 do 86 miejsc w 179-osobowym parlamencie.
Oznacza to, że do zdobycia bezwzględnej większości może zabraknąć od siedmiu do czterech mandatów.
Wybory w Danii. Są wyniki sondażu exit poll
Sama partia dotychczasowej premier Danii Mette Frederiksen – socjaldemokraci – zdobyła według sondażu 19,2 proc. głosów, co może przełożyć się na 34 mandaty.
Wynik ten, mimo zwycięstwa, może być jednak postrzegany jako porażka. To bowiem najmniejsze poparcie od 1901 roku.
Z kolei prawicowy blok we wtorkowych wyborach może liczyć na od 75 do 78 mandatów. Przypomnijmy, że rząd, aby mieć większość, potrzebuje 90 mandatów.
Z tego powodu kluczowy może się okazać wynik centrowej partii Umiarkowani. W exit poll zdobyła ona 8,2 proc., co może się przełożyć na 14 mandatów w parlamencie.
Z sondażu wynika także, że wszystkie 12 partii przekroczyło próg wyborczy wynoszący 2 proc. Dzięki temu wezmą one udział w podziale mandatów.
Do tej pory Danią rządziła koalicja socjaldemokratów, liberalnego Venstre i centrowej partii Moderaterne. Rząd ten powstał po wyborach w 2022 roku, gdy – podobnie jak w tym przypadku – żaden z bloków politycznych nie zdobył bezwzględnej większości.
Przyspieszone wybory w Danii. Wyjątkowo krótka kampania
Szefowa rządu postanowiła przeprowadzić głosowanie, zanim nastroje polityczne w kraju ulegną pogorszeniu. W tle bowiem pojawiły się napięcia wokół Grenlandii, niepewność w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, spór o podatki i rosnące obawy o stan gospodarki.
– Nastroje w Danii bardzo się zmieniły. Kiedyś życie tutaj było spokojne, dziś pojawił się niepokój. Kryzys wokół Grenlandii i napięcia ze Stanami Zjednoczonymi sprawiły, że Duńczycy zaczęli patrzeć na świat zupełnie inaczej – mówiła w rozmowie z Interią Lykke Friis, dyrektorka think tanku Europa.