11 października Krakowianie zdecydują, kto zasiądzie w fotelu prezydenta.
W pierwszej turze zwyciężył Łukasz Gibała (36,38 proc.), a druga była Monika Piątkowska (29,91 proc.). Choć do rozstrzygnięcia wyścigu pozostały blisko dwa tygodnie, kandydaci nie zmierzą się w żadnej przedwyborczej debacie.
Jak ustaliła Interia, decyzja ta wynika w głównej mierze z postawy sztabu Łukasza Gibały, do którego wpłynęło niemal 20 zaproszeń z mediów i krakowskich organizacji.
Z naszych ustaleń wynika, że sztab Gibały optował za zorganizowaniem jednej wspólnej debaty przez czołowe stacje telewizyjne. Gdy nie udało się osiągnąć porozumienia, podjęto decyzję o całkowitym wycofaniu się z medialnych starć.
Przedstawiciele kandydata tłumaczą, że nie chcieli przyjąć tylko wybranych zaproszeń i odrzucić pozostałych, by nie faworyzować konkretnych redakcji czy środowisk.
Piątkowska: „Powinniśmy pokazać mieszkańcom miasta, jakie mamy propozycje”
Brak debaty krzyżuje plany Piątkowskiej na drugą turę. Kandydatka już w poniedziałek, dzień po pierwszej turze, zapowiadała, że będzie stawiać przede wszystkim na debaty z Gibałą.
– Jeszcze nie jestem w stanie przekazać, ile tych debat będzie, kiedy się one odbędą i w jakich mediach, ale w ciągu najbliższych dni ustalimy to z mediami i ze sztabem kontrkandydata – mówiła.
– Powinniśmy pokazać mieszkańcom miasta, jakie mamy propozycje. W czym się zgadzamy, w czym się nie zgadzamy – dodawała.
Decyzja Gibały może zaskakiwać. Jeszcze dwa lata temu podczas wyborów samorządowych chętnie brał udział w debatach z Aleksandrem Miszalskim przed drugą turą głosowania. Sytuacja była jednak inna: wtedy to Gibała musiał odrabiać stratę kilkunastu tysięcy głosów z pierwszej tury.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: [email protected]