-
Wulkan Piton de la Fournaise na wyspie Reunion wybucha od lutego i zalał lawą fragment drogi krajowej RN2.
-
Przez erupcję ruch na wyspie został poważnie utrudniony, a podróż między miastami Saint-Philippe a Sainte-Rose wydłużyła się z 30 minut do 2,5 godziny.
-
Miejsce zalania drogi stało się atrakcją turystyczną, gdzie gromadzą się gapie, uruchomiono też bezpłatne autobusy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Piton de la Fournaise, którego nazwę można przetłumaczyć na „szczyt pieca„, to jeden z najaktywniejszych wulkanów na świecie. Jego najnowsza erupcja rozpoczęła się 13 lutego i było to drugie tego typu zdarzenie w tym roku. Od tego czasu wysoki na 2632 metry nad poziomem morza stożek wypluwa potoki lawy. Teraz zalały one fragment ważnej drogi.
Lawa na asfalcie. Takiej sytuacji nie było od prawie 20 lat
Przed możliwym zalaniem drogi krajowej RN2, łączącej północ z południem wyspy, władze Reunion ostrzegły w czwartek i tego dnia o godz. 15:00 zamknęły fragment drogi.
W piątek o godz. 8:00 lokalnego czasu pierwszy z jęzorów lawy dotarł do asfaltu i przeciął drogę „na długości 15 metrów i do wysokości 1,5 metra” – informowały miejscowe służby w serwisach społecznościowych.
Kolejny potok lawy przeciął drogę o godz. 9:27 lokalnego czasu. Ponieważ wszystko dzieje się z dala od ludzkich siedzib, nikt nie ucierpiał, żadne domy nie są też zagrożone.
Po raz pierwszy od prawie 20 lat zdarzyło się, że lawa dotarła tak daleko, dochodząc do ważnej drogi na francuskiej wyspie. Wcześniej doszło do tego w 2007 roku.
Droga krajowa RN2 jest ważnym szlakiem komunikacyjnym. Po przecięciu jej przez strumień lawy nie da się już przejechać między oddalonymi od siebie o 32 kilometry miejscowościami Saint-Philippe a Sainte-Rose.
Teraz, by przejechać z jednego miasteczka do drugiego – co zwykle trwa około pół godziny – trzeba okrążyć całą wyspę Reunion, przez co podróż wydłużyła się do 2,5 godz.
„Pozwolili nam się trochę zbliżyć” Wulkaniczna atrakcja turystyczna
Przecięty przez lawę odcinek drogi stał się swoistą atrakcją turystyczną. Przy ustawionych tam barierach gromadzą się gapie.
To wspaniałe uczucie, czujesz, jakbyś był świadkiem narodzin ziemi. Magma zbliżająca się do drogi – to zapiera dech w piersiach – opowiadał serwisowi La1ere jeden ze świadków.
Wielu obecnych cieszyło się, że mogło podejść bardzo blisko jęzora lawy:
„Wstaliśmy się wcześnie, żeby tu przyjść. To bardzo miło ze strony żandarmów, że pozwolili nam się trochę zbliżyć” – podkreślił jeden z mężczyzn obserwujący przepływ gorącej masy przez drogę.
Miejscowa policja ocenia, że w pobliżu zamkniętego fragmentu trasy zgromadziło się od czwartkowego wieczora około tysiąca osób. Aby ułatwić turystom dotarcie w tę okolicę miejscowa gmina uruchomiła bezpłatne kursy autobusowe.
Jednocześnie wprowadzono zakaz lotu dronów w tym rejonie oraz w odległości do tysiąca metrów w głąb morza do godz. 18:00 w poniedziałek. Ma to zapewnić bezpieczeństwo w ruchu lotniczym, by nie utrudniać ewentualnych lotów ratowniczych lub naukowych.
Leżąca na Oceanie Indyjskim wyspa Reunion to zamorskie terytorium Francji. Wulkan Piton de la Fournaise już nie pierwszy raz powodował tego typu utrudnienia.
Łącznie z najnowszym przypadkiem do tej pory lawa zalewała drogę krajową RN2 siedem razy. Najbardziej pamiętnym epizodem był ten z 1977 roku, kiedy strumień lawy zatrzymał się przy drzwiach kościoła Sainte-Rose.
Potok lawy rozdzielił się, oszczędzając samą świątynię. Na pamiątkę tego wydarzenia przemianowano ją na Notre-Dame des Laves, stała się też jedną z największych atrakcji turystycznych na wschodzie wyspy.
Źródło: Sudouest, La1ere, Lechorepublicain