-
Kazachstan prowadzi reintrodukcję tygrysów syberyjskich, które genetycznie zastępują wymarłego w 1948 roku tygrysa kaspijskiego.
-
W celu zapewnienia bazy pokarmowej dla drapieżników w rezerwacie Ile-Bałchasz zasiedlono populacje kułanów, koni Przewalskiego oraz jeleni bucharskich.
-
Monitorowanie przemieszczania się tygrysów odbywa się za pomocą obroży z nadajnikami satelitarnymi, a mieszkańcy otrzymują alerty SMS w przypadku zbliżenia się zwierząt do osad.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Operacja przeprowadzana w Kazachstanie nie ma precedensu w historii. Żadne państwo nie odtwarzało tak populacji swoich tygrysów, które wymarły tu w XX w. Niegdyś mieszkał tam podgatunek zwany tygrysem kaspijskim, drugi co do wielkości po syberyjskim.
Obok tygrysa balijskiego i tygrysa jawajskiego to jeden z tych podgatunków, które wymarły. Kiedyś żył na terenach od Turcji, Iraku i Kaukazu po Kazachstan, Afganistan i zachodnie Chiny i to zapewne ten podgatunek był sprowadzany w starożytności przez Rzymian do walk na arenach. Wymarł jednak, a ostatniego tygrysa kaspijskiego zabito w Kazachstanie w 1948 r.
Dzisiaj jego odtworzenie zatem nie jest możliwe i dlatego Kazachstan sięgnął po tygrysy syberyjskie, które różnią się od wymarłych krewniaków pewnymi szczegółami anatomicznymi. Choćby wielkością, bo największe tygrysy amurskie osiągają nawet 300 kg wagi (rekordzista – 384 kg), a tygrysy kaspijskie nie przekraczały ćwierci tony. Były także przystosowane do warunków surowych zim w Azji Środkowej, ale nie tak bardzo jak syberyjskie koty.
Niemniej Kazachowie wyszli z założenia, że tygrys syberyjski jest najbliżej genetycznie z wymarłym tygrysem kaspijskim, którego nie ma już nie tylko w Kazachstanie, ale w całej Azji Środkowej. I to właśnie ten podgatunek stał się celem reintrodukcji i odtworzenia populacji tych kotów na terenie kraju.
Tygrysy są wypuszczane w rezerwacie Ile-Bałchasz
Kazachstan przez długi czas przygotowywał odpowiednie środowisko rezerwatu Ile-Bałchasz dla tygrysów. Plan objął ogromną akcję sadzenia drzew, wśród których tygrysy będą mogły polować, a także wsiedlanie tam kułanów, koni Przewalskiego i jeleni bucharskich, czyli podgatunku hangułów wymarłych już w tej części Azji Środkowej.
Od 2021 r. pojawiło się 50 tys. sadzonek, a drzewa dorosły do prawie trzech metrów. To moment, gdy mogły wrócić drapieżniki. Informowaliśmy w Zielonej Interii o wypuszczeniu w sierpniu pierwszej samicy – tygrysicy Umit, otwiera się w nowym oknie, co znaczy Nadzieja. Szybko zajęła ona terytorium i zaczęła polować. Zaskoczeniem było to, na co – jedną z pierwszych jej ofiar był wilk. Tygrysica zabiła go i pożarła.
To jeden z dowodów na to, jak ogromny wpływ wywiera tygrys na środowisko, w którym żyje. Nie wiadomo, dlaczego wilk stał się jego celem, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że dotąd właśnie wilki były w tej części Kazachstanu drapieżnikami szczytowymi. Już nie są, a ten zabity osobnik przekonał się o tym boleśnie.
Teraz sama obecność tygrysów sprawi, że inaczej zaczną zachowywać się wilki, a w konsekwencji inaczej zaczną się zachowywać wszystkie inne zwierzęta. Podobne zależności występują także w Indiach czy na Syberii.
Kilka dni temu do tygrysicy dołączył pierwszy samiec imieniem Amur, o czym też informowaliśmy., otwiera się w nowym oknie Tygrysy nie tworzą trwałych par, łączą się tylko na okres godów, a następnie samica sama wychowuje kocięta. Oba dorosłe tygrysy powinny podzielić się terytorium łowieckie i odbyć gody, na to liczą przyrodnicy.
Tygrysy mogą stanowić zagrożenie dla ludzi i trzód
Sytuacja, w której na terenie Kazachstanu po raz pierwszy od 80 lat znów są tygrysy, jest nowa nie tylko dla wilków i wszystkich zwierząt okolicy. Jest nowa także dla ludzi, którzy nie wiedzą jak zachowywać się w obecności tak dużych drapieżników. To może potencjalnie prowadzić do konfliktów, jakich doświadczamy w wielu innych rejonach świata z udziałem nie tylko tygrysów, ale i wilków, niedźwiedzi i innych drapieżników, których ludzie nie znają.
Stąd Kazachstan powołał mobilne zespoły antykonfliktowe, w skład których wchodzą ludzie przeszkoleni w zwyczajach tygrysów. Mają one reagować na bieżąco i zapobiegać incydentom między tygrysami a ludźmi lub zwierzętami gospodarskimi. Dodatkowo, automatyczne wiadomości tekstowe będą powiadamiać mieszkańców, gdy tygrys zbliży się do wioski lub gospodarstwa na odległość 5 kilometrów.

„Naszym głównym celem nie jest po prostu powrót tych drapieżników do ich historycznego zasięgu, ale stworzenie stabilnej populacji zdolnej do samodzielnego życia i rozmnażania się na wolności” – powiedział Alibek Kułantyrow, minister ekologii i zasobów naturalnych Kazachstanu. I dodał, że zwierzęta są wyposażone w obroże z nadajnikami satelitarnymi, dzięki czemu można śledzić ich ruchy.
Chodzi o to, że tereny wokół rezerwatu z tygrysami zamieszkują ludzie wciąż związani z pasterstwem i hodowlą bydła, owiec czy kóz. Drapieżniki mogą stanowić zagrożenie dla tych zwierząt. Teoretycznie w rezerwacie ma żyć dostatecznie dużo jeleni bucharskich, dżejranów i kułanów oraz dzików, aby tygrysy miały na co polować, ale niczego nie można wykluczyć.
W 2027 r. w rezerwacie mają zostać wypuszczone kolejne dwa tygrysy. Docelowo ma ich tu być 50. Projekt ochrony tygrysów, którego wartość wynosi 30 milionów dolarów, jest finansowany przez Światowy Fundusz na rzecz Przyrody (WWF), Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) i rząd Kazachstanu.