-
Odłowiona puma jest pod opieką weterynaryjną, znajduje się w dobrym stanie i trafi do zoo w Poznaniu.
-
Zwierzę zostało schwytane po zastosowaniu środka usypiającego i przetransportowane do ośrodka fundacji „Larus”.
-
Nie ustalono, skąd dokładnie pochodzi puma, a w lasach w okolicy wcześniej nie zgłaszano ucieczki podobnego zwierzęcia.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Burmistrz Lipski wskazał, że schwytany osobnik jest płci żeńskiej. Zapewnił, że jest w dobrej kondycji. Informacje te potwierdziła Katarzyna Lesner, szefowa Fundacji dla Dzikich Zwierząt „Larus” i prowadząca Ośrodek Rehabilitacji dla Dzikich Zwierząt, gdzie po odłowieniu w niedzielę późnym popołudniem trafiła puma.
– Nie była wychudzona. Spała, była po podaniu leków sedacyjnych. Lekarze ocenili jej stan na dobry. Ok. godz. 3.00 zaczęła się wybudzać. Zrobiła to bezproblemowo. I rano była już na nogach – powiedziała PAP Lesner.
Przekazała, że miała szczęście i wypatrzyła pumę w trawie. – Tak się zakamuflowała, że prawie na nią weszłam. Potem to już była lawina współpracy wielu ludzi – gminy, lekarzy, mieszkańców, prof. Rafała Kowalczyka z PAN. Wszyscy działaliśmy przy odławianiu pumy – zaznaczyła prezeska fundacji „Larus”.
Burmistrz Lipski podkreślił, że poszukiwania pumy prowadzone były „pod dużą presją czasu”, chodziło o bezpieczeństwo mieszkańców i turystów, których w lasach nie brakuje, bo jest sezon na jagody i grzyby.
Przekazał, że schwytana puma zostanie przekazana do poznańskiego zoo, to będzie jej docelowe miejsce pobytu.
Puma została trafiona środkiem usypiającym
Poszukiwana od czwartku puma w niedzielę przyszła ponownie w okolicę miejsca, gdzie była wcześniej widziana, w okolicach wsi Karsinka. Około godz. 16.00-17.00 została zlokalizowana i podjęto skuteczną próbę jej odłowienia. Oddane do niej zostały strzały ze środkiem usypiającym. Gdy zasnęła, przełożona została do specjalistycznej klatki i przetransportowana w bezpieczne miejsce tymczasowe, do ośrodka fundacji „Larus”.
Nadal nie wiadomo, skąd puma wzięła się w zachodniopomorskich lasach, dla której to nie jest naturalne środowisko bytowania. Służby nie mają zgłoszenia o ucieczce pumy z zoo czy z prywatnej woliery.
Na pumę 7 lipca natknął się w lasach w okolicy Karsinki i Rekowa myśliwy. Nagrał ją dwukrotnie z bardzo bliskiej odległości. Krzyczał, by zwierzę odeszło, ale nie reagowało. Oddał strzał ostrzegawczy i dopiero wtedy zareagowało; nie uciekło, zrobiło parę kroków w bok. Kilka godzin później puma podeszła pod ambonę, w której był myśliwy. Wtedy nagrał ją ponownie.
O tym incydencie myśliwy powiadomił Nadleśnictwo Manowo, przekazał nagrania i dokładną lokalizację miejsca, w którym zauważył pumę. Leśnicy poinformowali Urząd Miejski w Polanowie – na terenie tej gminy zwierzę zostało zauważone. Burmistrz wydał komunikat z prośbą o niewchodzenie do lasu w okolicach Karsinki i Rekowa oraz na tereny przyległe i poinformował o powołaniu gminnego sztabu kryzysowego.

Puma w Polsce była poszukiwany już od czwartku
W czwartek 8 lipca rozpoczęły się poszukiwania drapieżnika, by jak najszybciej zlokalizować i odłowić zwierzę. Gmina w tym celu nawiązała współpracę ze specjalistyczną firmą ze Szczecina zajmującą się odławianiem dzikich zwierząt. W akcję zaangażowały się także Lasy Państwowe – rozstawione zostały fotopułapki w lasach, gdzie może przebywać puma, i zwiększono liczbę patroli straży leśnej.
O sytuacji powiadomione były wszystkie sołectwa gminy Polanów, o zagrożeniu wiedziały także sąsiednie gminy Bobolice i Manowo.
Polanowscy urzędnicy, zanim umieścili na gminnym Facebooku komunikat ostrzegający mieszkańców przed pumą, by mieć pewność, że o to zwierzę chodzi, skonsultowali się z badaczami z Instytutu Biologii Ssaków PAN.
To nie pierwsze poszukiwania drapieżnego kota w lasach w Zachodniopomorskiem. Pod koniec stycznia br. gmina Będzino ostrzegała mieszkańców po zgłoszeniu od sołtyski przed pumą bądź gepardem, którego fotopułapka wiele tygodni wcześniej uchwyciła w kompleksie leśnym w Strachominie. Wówczas drapieżnika nie zlokalizowano i nie odłowiono.