Zbigniew Ziobro odnalazł się w Stanach Zjednoczonych. Występując w Telewizji Republika przedstawiono go jako nowego komentatora tej stacji, co sugeruje, iż opuścił Budapeszt, korzystając z wizy dziennikarskiej.
Jak dokładnie to zrobił? Nie wiadomo, jednak autorzy „Politycznego WF-u” dowiedzieli się o „dość mocnym zapewnieniu”, jakie sekretarz stanu USA Marco Rubio złożył szefowi naszego MSZ. Stało się to po wyborach na Węgrzech, które wygrała TISZA Petera Magyara.
„Polityczny WF” – nowe odcinki w serwisie Interia Wydarzenia oraz na platformach YouTube, Spotify i Podcasty Apple. Zapraszamy też na kanał nadawczy na WhatsAppie!
„Informator był przekonany”. Kto podał Ziobrze pomocną dłoń?
Nowy premier jeszcze podczas kampanii zapowiadał, że nie będzie tolerował obecności Ziobry oraz Marcina Romanowskiego w jego kraju. Rubio obiecał Radosławowi Sikorskiemu, iż z USA „nikt Ziobrze pomagać nie będzie”. – I wyszło, jak wyszło – skomentował w podcaście Piotr Witwicki, redaktor naczelny Interii.
Wątek ten uzupełnił Marcin Fijołek, wskazując, że zapewnienie amerykańskiego sekretarza stanu miało obowiązywać do czasu, aż Donald Trump nie zdecyduje inaczej – o czym Sikorski wprost usłyszał. Kto mógł przekonać prezydenta USA?
– Sprawdzałem różne tropy, nazwiska. Informator, z którym rozmawiałem, był przekonany, że Pałac Prezydencki na jakimś poziomie zaangażował się w to, żeby pomóc Ziobrze dostać się do Stanów Zjednoczonych – wskazał prowadzący „Graffiti” w Polsat News.
Zobacz nowy odcinek podcastu „Polityczny WF”
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Jak dodał, „niektórzy przekonują mnie, iż to nie przypadek, że kilka dni przed wyprawą Ziobry do USA był telefon na linii Donald Trump – Karol Nawrocki„. – Jeden z moich informatorów przekonywał mnie, że musiało to paść w tej rozmowie. Nawrocki musiałby wrzucić to Trumpowi bezpośrednio, żeby go przekonać, a ten wydałby dyspozycję i Rubio musiałby się dostosować – wyjaśnił Marcin Fijołek.
Obietnica Rubio wcześniej jednak zadziałała?
W poniedziałkowym „Gościu Wydarzeń” Marek Tejchman pytał Marcina Przydacza, szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Pałacu Prezydenckim, czy temat Ziobry był przedmiotem rozmów prezydentów Polski i USA.
– Przydacz odpowiedział, że „nie przypomina sobie”. Ja jeszcze wysłałem do niego SMS-y, czy to nie formułka jak z komisji śledczej – „nie przypominam sobie, bo nie chcę sobie przypomnieć”. Zapewnił mnie, że Nawrocki w bezpośredniej rozmowie z Trumpem tego nie poruszał – wskazał Marcin Fijołek.
Współautor „Politycznego WF-u” ustalił ponadto, że „ludzie z otoczenia prezydenta byli proszeni przez ludzi z otoczenia Ziobry (o pomoc w przedostaniu się byłego ministra do USA – red.) i wykonywali różnego rodzaju ruchy w Waszyngtonie, w Warszawie„. – Jak było naprawdę? Paradoksalnie może to wyjaśnić Trump, a pewnie prędzej czy później zostanie o to zapytany – uzupełnił.
Marcin Fijołek i Piotr Witwicki przekazali dodatkowo w podcaście, że jeszcze wcześniej – gdy obowiązywało zapewnienie Rubio – były szef resortu sprawiedliwości miał próbować wyjechać do Stanów Zjednoczonych i „zostało to skutecznie zablokowane przez te procedury”.
– Obietnicy podobno było powiedziane „sprawdzam” – tak przynajmniej mówi człowiek, który jest blisko Ziobry. (Później – red.) musiały być uruchomione różne kanały, które pozwoliły obejść blokady ze strony Rubio – słyszymy w „Politycznym WF-ie”.
Nawrocki odniósł się do sprawy Ziobry. „Mam nadzieję, że nikomu nie chodzi po głowie”
W środę, w trakcie spotkania z mediami, Nawrocki został zapytany o wyjazd byłego ministra sprawiedliwości do USA. – Uznaję, że to jest rzecz odnosząca się do prywatnego życia i wypełnienia formularza wizowego. Ja sobie nie wyobrażam, żeby to w jakikolwiek sposób mogło wpłynąć na relacje polsko-amerykańskie – podkreślił.
Prezydent dodał, że ma nadzieję, iż „nikomu w Polsce nie chodzi po głowie, żeby to wprowadzać do oficjalnych relacji polsko-amerykańskich, bo to by było niepoważne i nieodpowiedzialne”. Jak ponadto ocenił, Ziobro w naszym kraju obecnie nie mógłby liczyć na sprawiedliwy proces.