Biuro Wołodymyra Zełenskiego ma plan, którego celem jest poprawienie wizerunku Ukrainy w Polsce – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”. Program ma opierać się na dyplomacji publicznej. W grze były jeszcze dwa warianty. Odpadło pasywne przeczekanie fali antyukraińskich nastrojów jak w przypadku decyzji Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia UPA.
Nie zdecydowano się również na umiędzynarodowienie sporów oraz zaangażowanie instytucji unijnych w sprawy dotyczące antyukraińskich incydentów w naszym kraju. Postawiono zatem na poszerzanie wiedzy o rosyjskim zagrożeniu, czy dawnych polsko-ukraińskich sojuszach. Padła także propozycja zacieśnienia współpracy z biznesem, ekspertami oraz mediami. Poszukiwane mają być też dowody na finansowanie polskich środowisk antyukraińskich przez Rosję.
Wołodymyr Zełenski ma pomysł na postrzeganie Ukrainy w Polsce. Na przeszkodzie staną rolnicy?
Plany ukraińskiej administracji może pokrzyżować niewygaszony spór o historię albo kwestie rolne. W tym tygodniu w Kijowie toczą się negocjacje w sprawie zwiększenia tranzytu ukraińskiego zboża przez nasz kraj, co zaktywizowało rolników. Mają oni bowiem w pamięci to, co wydarzyło się w latach 2022-2023. Polski związek zrzeszający producentów zbóż chciałby uznania go za stronę negocjacji, ale te na razie odbywają się poza Ministerstwem Rolnictwa.
– Jako resort nie mamy nic do organizowania korytarzy transportowych. To bardzo wrażliwy temat. Strona ukraińska być może rozmawia z ambasadą w Kijowie – skomentował Stefan Krajewski. Były dyplomata obawia się, że może dojść do kolejnego konfliktu z Ukrainą. – Oczywiste jest, że na tym tle będą próby sprowokowania kolejnej awantury. Nie doceniamy siły oddziaływania różnych narzędzi rosyjskiej propagandy – podsumował Jerzy Marek Nowakowski.